środa, 29 października 2014

Z niejakim zdumieniem dowiedziałem się, że właściwe instytucje uznały formę "tutaj pisze" za poprawną i dopuszczają jej stosowanie. Wszyscy zapewne napotykaliśmy w życiu furiatów, którzy na niewinne: "A tutaj pisze, że..." wydzierali się: "Jakie pisze, jakie pisze! TUTAJ JEST NAPISANE". Do wczoraj  byłem święcie przekonany, że zwięzłe "tu pisze" zawsze było najzupełniej poprawne i bardziej eleganckie od pokracznego "jest napisane" i że przeciwnego zdania są tylko absolwenci szkół parafialnych dawnej Galicji, z jej niemieckoidalnym kultem strony biernej ("ist geschrieben worden"???).  A jednak...


Miło, że rozsądek w końcu zwyciężył. Jeśli ktoś wszelako cierpi z powodu, że "tu pisze", śpieszę z kojącym wyjaśnieniem. Otóż, obsesyjny poprawiaczu, kiedy czytasz te słowa, właśnie je tu pisze moduł graficzny zapalając co i rusz przygasające piksele. Pisze je do 600 razy na sekundę, więc dość intensywnie. Teraz, poprawiaczu, możesz przejść do porządku dziennego nad "tu pisze" i zająć swą udręczoną mózgownicę jakąś inną obsesją.

Tagi: tu pisze
21:24, leniuch102 , polecam
Link Komentarze (8) »
czwartek, 09 października 2014

"Statystyki nie kłamią, ludzie - owszem"
Ile razy zajrzę do gazety albo zapalę telewizor, dowiaduję się, w jakim zajewyrąbistym kraju  żyję, w jakiej raz-na-tysiącletniej niebywałej prosperity spędzam swoje lata i w ogóle jaką niewymowną swołoczą/nieudacznikiem jestem nie doceniając tego.
Może i jestem swołoczą, ale z całkiem niezłą pamięcią, która każe mi kojarzyć tę - no cóż - propagandę z gierkowskimi znaczkami kolekcjonowanymi w szalonych latach siedemdziesiątych.
http://3.bp.blogspot.com/-jgGm1vfjPY4/U477LgM816I/AAAAAAAACUo/EfSfrh0vs7k/s1600/znaczki.jpg
Wynikało z nich niezbicie, że jeżeli idzie o stal, węgiel i parostatki, to jesteśmy potęgą w skali globu, a i reszta polskich produktów "nie odbiega, a pod wieloma względami przewyższa" te niepolskie.
Czterdzieści lat później z polskich produktów doliczyłem się w domu trzech par kapci góralskich, ale propaganda nie spuściła z tonu. Niestety, od czasu do czasu w jej festiwal wpiermandoli się jakiś Eurostat, czy inne OECD, z jakimiś chorymi statystykami, z których wynika, że tak jak w strefach czasowych Warszawa sytuuje się w okolicach "Zagreb, Skopje, Sarajevo" czyli rejonach malowniczej hodowli kóz.
Pamiętam kapitalne, optymistyczne analizy z czasów wczesnego Tuska, produkowane przez dziennikarzy wyborczej, żeby nie było gołosłownie, to m. in.  red. Konrada Niklewicza. Wieszczył w nich rychłe wyścignięcie Węgier. Niestety, Węgrom po drodze przydarzył się faszystowski reżim Orbana, który najpierw sprzedał soczystego kopa doradcom Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a następnie zaczął rujnować gospodarkę w pisowskim stylu. Wyniki osiągnął tez pisowskie jakby, czyli wzrost 2xtaki jak panatuskowy, w wyniku którego Węgry odjechały Zielonej Wyspie w kierunku zachodzącego słońca.
Coż, łatwo o wzrost jak się nie ma na utrzymaniu esbeckich oligarchów, włoskich bankierów i red. Niklewicza w randze wiceministra.

Po tym przydługim wstępie zapraszam  do całkowicie nierealistycznych, przekłamanych i inspirowanych Macierewiczem infografik OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju).
Mój ojczysty Dolny Śląsk, region z górnej strefy polskich stanów wysokich został sklasyfikowany następująco:
Compared across all OECD regions, the region is:
- in the bottom 14% in Jobs.
- in the bottom 42% in Access to services.
- in the bottom 22% in Income.
- in the bottom 11% in Civic Engagement.
- in the bottom 26% in Environment.
- in the bottom 21% in Health.
- in the bottom 36% in Safety.
- in the bottom 18% in Housing.
czyli w dolnej strefie stanów dolnych, bo bottom - jako się rzekło w tytule, to po angielsku dno.
Jest jednak jedna, jedyna dziedzina w której dolnośląskie  "nie odbiega, a pod wieloma względami przewyższa". Tą dziedziną jest edukacja: "Compared across all OECD regions, the region is in the top 6% in Education. ". Co to jest "top" tłumaczyć nie trzeba, ale ciekawe, skąd się wziął. Otóż z tego, że 92,7% polskich pracowników skończyło szkołę średnią.
Kurtyna, oklaski.
Teraz link, ale nie do statystyk dolnośląskich, ale azjatyckich, bowiem Turcja tez wchodzi w skład OECD. Poczytajcie i porównajcie, a potem zapłaczcie, bo to nie Turcja tarza się w nędzy, przestępczości i syfie, ale Wasz, mój, nasz region właśnie.
http://www.oecdregionalwellbeing.org/region.html#TR10



Tagi: statystyki
21:33, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (5) »
środa, 08 października 2014

Za trzy miliardy lat, kiedy rozdymające się przedśmiertną puchliną słońce wypali ostatnie źdźbło [1] trawy na ziemi, ludzkość zredukuje się do trzech konfliktów.
Nad Jordanem wciąż będą zmagać się Żydzi z Arabami, nad Wisłą tuskoidzi z kaczystami, a w internecie konsolowcy z pecetowcami.
Dzisiaj o tym ostatnim boju. Tło konfliktu: choć gry komputerowe powstały na - cóż - komputery, to na przełomie stuleci przewagę zaczęły zdobywać konsole, do tego stopnia, że koło 2010 niewiele fajnych gier na kompy wychodziło.
Polska, ze swoją specyfiką kraju ambitnych nędzarzy, trwała po stronie beżowych pudeł, a to z powodu, że gry na te pudła wyraźnie tańsze były, a konkretnie na giełdzie za półgratis.
W pewnym momencie jednak tak skutecznie rozkodowano xboksa, że piratowanie tych gier stalo się rozrywką łatwą prostą i przyjemną i co roku pod koniec kwietnia rodzice ci chrzestni i ci biologiczni stawali przed hamletyckim dylematem: kupić gnojkowi [2] xboksa czy peceta. Na komunię kupić mianowicie.
Dylemat ów roztrząsałem na blogu co roku, raczej z pozycji eksperta od pecetów, niż od dzieci.
Moje własne dziecko rozstrzygnęło go z marszu, zabierajac mi peceta i zostawiając komunijnego xboksa.
Saga zaliczyła kolejny zwrot z pojawiniem się nowej generacji konsol. Nowa generacja miażdży starą generację, wysoko jakością no i takąż ceną. Konsolowcy po raz pierwszy od wielu wileu lat musieli wypluć górę złotówek, zeby móc się ponapawać nowymi grami. Pecetowcy znowu - jak mój syn - wymienili tylko (rękoma ojców) karty graficzne i też nadążyli, tym razem dużo taniej.
I cóż się dzieje... FIFA 15, na nowym ślicznym silniku graficznym ukazała się na nowe konsole ... i pecety. Na starych konsolach FIFA 15 turla się na starych, kwadratowych pikselach. Ale cenę trzyma! Brzydka fifa na stare konsole jest wyraźnie droższa od ładnej fify na peceta!
Ale to nie koniec, bo okazuje się, że nowe gry serii Assassin nawet na nowych konsolach nie są wypuszczane w pełnej rozdzielczości, z obawy o płynność rozgrywki!
Mój syn, na dość leciwym pececie, podrasowanym za marne cztery stówki gra w lepszego assassina niż nowokonsolowcy! Co więcej jego - lepsza - gra jest też 2 x tańsza.
Pecet wstał z grobu i ruszył po światową dominację.
___________________
[1] źdźbło: slowo - the holy grail polskich skrablistów, nie do ułożenia z powodów dla skrablistów oczywistych.
[2] szorstko o synu, por. Kabaret Moralnego Niepokoju 

Archiwum