niedziela, 29 lipca 2018

Biegam źle, pływam jeszcze gorzej, ale realia są takie, że biegających dobrze jest u nas masa, a pływających choćby jako tako - garść. Czyli nawet pływając swoim męczącym kraulem u siebie na pływalni jestem królem, zwłaszcza jak wszyscy na wakacje wyjadą. Kraula swojego nazywam męczącym, bo jak płynę to nie wiadomo, kto się bardziej męczy, ja czy ci co patrzą.
Pojawia się naturalnie pytanie, czy nie warto byłoby wziąć paru lekcji i przestać męczyć siebie i innych, ale po primo, nie będzie mi jakiś pedał mówił, jak się pływa, a po drugie po co, jak i tak jestem królem, c'nie?
Anyway, jak się już zwlekę skoro świt, koło dziesiątej i przyjadę na basen, to oczekuję, że będę miał przynajmniej jeden tor dla siebie. Jak nie mam, to się wkurzam, ale mam prosty sposób, wynajduję tor z najbardziej nieruchawą niemotą i płynę swoje. Jak rozgniotę, to trudno. No i zaszła taka sytuacja, że stoję i patrzę na te pozajmowane tory i widzę już ofiarę podpierającą ścianę, jakieś takie nastoletnie dziewuszysko. Jest taki wiek, że dziewczęta się otłuszczają i wyoblają, przykry w sumie widok, wyglądają trochę jak z dałnem, a ta niedojda to już całkiem, w jakimś pstrokatym jednoczęściowym stroju jeszcze, lustra w domu nie ma, czy co?
No to jeden basen ciach, dopłynąłem do tej niuni, nawracam takim trochę frajerskim nawrotem, bo z koziołkiem nie umiem, ale na tę wannę i tak za dobrze i kątem oka patrzę, co robi. A ona jakoś tak kucła, jakoś się tak wygła i odbiła i zobaczyłem jak przemkła pode mną, na plecach pod wodą. Ja tu kraulem, a ona mnie wyprzedza jak furmankę.
Bez poruszania rękami, samymi nogami jak do delfina mnie minęła. No i bez oddychania, bo pod wodą. I już jej nie zobaczyłem, bo zanim dopłynąłem to już wyszła i poszła.
Tak, że tak, pozory mylą.

00:34, leniuch102 , polecam
Link Komentarze (4) »
środa, 25 lipca 2018

Czy naprawdę potrzebujemy więcej prywatności w sieci? Czy w życiu? Nie wydaje mi się. Po pierwsze jestem fanem spersonalizowanych reklam. Nie chcę tracić życia na oglądanie reklam tamponów i żwirku dla kotów, poproszę auta i środki na łysienie. To oczywiste, że Duch Święty nie poinformuje o tym mediów, muszą dowiedziec się z historii moich wyszukiwań, a najlepiej, żeby wiedziały też co już kupiłem, żeby nie serwować mi musztardy po obiedzie.
Kiedyś mówiło się, że połowa kasy wydanej na reklamę jest  wywalona w błoto, kłopot, że nie wiadomo która. To punkt widzenia reklamodawcy, konsument odbiera to jeszcze boleśniej, będąc np. gwałconym przez uszy i oczy całe pół godziny przed seansem filmowym, choć z powodzeniem wystarczyłby kwadrans. Może i wystarczyłby, gdyby układacz reklam wiedział, np. identyfikując telefony na sali i wiążąc je z właścicielami, że nie ma na niej chętnych na francuskie samochody i można sobie odpuścić...
"Świat nie rozumie nas, my nie rozumiemy świata, nie rozumiemy nawet samych siebie" pisał Conrad i miał rację. Świat może nas nie rozumie ale proste algorytmy owszem: kupił wyjazd na narty? Reklamujemy fizjoterapeutę! Kolacja z szampanem? Wanienka dla dziecka itp. itd.
Ale powyższe jest oczywiste, tymczasem jak ma się RODO-SRODO do - że tak powiem - sprawy polskiej. Jeżeli Europa chce się ze swoimi grzeszkami skryć w anonimowości - jej problem, dla nas widzę kierunek całkiem przeciwny.
Całkowitą jawność.
Poczta Polska publikuje Narodową Książkę Pocztową, gdzie nie tylko jest skrzynka mailowa dla każdego, ale także jego profil. Imię, nazwisko, wykształcenie, stan cywilny i pity. Nasza Klasa na sterydach. Ale nie tylko. Jest też ranking - wg pnktacji: podatek zapłacony w ubiegłym roku razy ilość dzieci plus 30% za magistra, +50 za doktorat. Jak karany to -30, zaległe alimenty -50 itd. itp.
I statystyki. Ty na tle miejscowości, rówieśników: górne pięć procent czy dwudziesty od końca? Awansowałeś w zesżłym roku czy boleśnie obsunąłeś? Jest człowiekiem sukcesu czy przegrywem?
I, ges łot, w ciągu pięciu lat widzę eksplozję przedsiębiorczości i miliony karier. Tak, Mili, już mamy, umiemy się spiąć gdy widzimy, że jest po co.
Dziesięć lat i budujemy fabryki w Korei, bo tam tanio i się nie obijają. Piętnaście - polska flaga na Saturnie.
Tak że tak.

Archiwum