poniedziałek, 20 czerwca 2016

Po dwóch latach użytkowania ajfona i powrocie do androida mam już pogląd  na oba systemy i nie zawaham się nim podzielić. Jestem wszakże w swoim poglądzie odosobniony.  Wszyscy koledzy z działu postawieni przed wyborem nowego telefonu: iphone 6 czy sammy s6 wybrali ajfony.
Hipokryci. Snoby. A przede wszystkim - żyły. Przecież wiem czemu to zrobili! Dali się kupić za 500+ złotych wyższą cenę ajfona. Pogonią go potem na allegro a za uzyskaną nadwyżkę zanabędą alkohol, fajki i wizytę w salonie masażu.
Patetyczne.
Mimochodem zdefiniowałem wyróżnik i przyczynek do sukcesu ajfona - cenę właśnie. Nie mam wątpliwości, że w dniu w którym cena ajfona SPADŁAby poniżej ceny samsunga, paradoksalnie - pogłowie ajfonów zaczęłoby się zmniejszać. Jedyni ajfoniarze jakich znam weszli w posiadanie tychże na koszt pracodawcy. A koszt pracodawcy skłania do wyborów możliwie wydrożonych.
Drugim wyróżnikiem ajfona jest - a raczej była - jego poręczność. Cztery cale przekątnej to - przynajmniej dla moich drobnych dłoni - granica, poza którą z telefonem muszę zmagać się oburącz. Oczywiście poręczność ajfona 5 to zaledwie 60% poręczności LG P500 sprzed 5-ciu lat (3,2 cala, ogumowany) czy  40% poręczności nokii 5110 z ubiegłego stulecia, ale na tle megapłaskich i ultraoślizłych samsungów doby obecnej - mistrzostwo.
Kto nie zwykł logować się do aplikacji prowadząc auto lub degustując hamburgera - nie doceni.
Trzecią i najważniejszą cechą ajfona, dla której przedkładam go nad androida jest...
 Ha ha ha.... Nie ma takiej cechy! Właśnie dlatego wybrałem androida.
I teraz świecę w nim oczy kolegów - inżynierów. I wiem, że mi zazdroszczą. Bo ich gejowskie ajfony w wersji szóstej są równie nieporęczne jak mój samsung, ale mają tylko jeden guzik, żywą skamielinę czasów, gdy na ajfonie mogła działać tylko jedna aplikacja naraz.
Tymczasem od wynalezienia trąbki wiadomo, że do obsługi sensownego urządzenia potrzebne są trzy guziki. Jednym można dobrze obsłużyć co najwyżej bombę atomową.
Tak więc dyskretnie przebieram paluszkami po moim androidzie dając popalić wszystkim ośmiu rdzeniom naraz i czuję na sobie zazdrosne spojrzenia - panie, zmiłuj się - wąsatych apple-boyów i wiem, że oni wiedzą, że sprzedali dwa lata telefonożycia za głupie pięćset złotych i znaczek z jabłuszkiem i że mi cholernie zazdroszczą, że było mnie stać, żeby olać tę kasę i za pięć stów do tyłu mieć normalny telefon.
I wcale mi ich nie żal.

21:16, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (3) »
wtorek, 07 czerwca 2016

Lat temu parę własnym przykładem zainspirowałem kilku znajomych do budowy domku za miastem. Wiem, bo sami mi to powiedzieli. Nolens -volens uczestniczyłem później w ich zmaganiach z budową, już to życzliwą radą, już to bezlitosnym szyderstwem.
Sam skłaniając się ku budowie "po taniości" (działka a 16pln metr, ukraińska ekipa) szczególnie wydziwiałem nad kolegą, który zatrudnił projektantkę wnętrz, a ta z kolei np. podwykonawcę do drapowania firan i zasłon. W skrytości ducha jednak zazdrościłem mu wyręki na najbardziej być może konfliktogennym  etapie budowy: aranżacji i wykończeniu wnętrz.
Przyjmijmy jednak, że mamy już ten punkt za sobą. Pieczołowicie wybrany odcień pokrył ściany, starannie zharmonizowany "wypoczynek" wylądował na utrzymanym w tonacji parkiecie, zasłony (piąta wersja) otuliły okna. Delikatny rysunek słojów jesionu współgra z tapicerką kanapy, która łagodnie koresponduje z - powiedzmy - beżem ścian, rozjaśnionych firanami latte.
Sielanka.
No i teraz w środek tego wszystkiego pan domu wpier..ala prostokąt full ha-de, 3 de, 60 cali przekątnej, czarny jak sumienie Tuska.
Mało tego, rozstawia po całym pokoju złowrogo połyskujące czarnym plastikiem kolumny "kina domowego".
Ludzie, czy wy tego nie widzicie?! Tego powszechnego gwałtu na estetyce waszych własnych domów? Czemu sami to sobie robicie? Zróbcie trzy kroki w tył i popatrzcie, jakbyście wchodzili w gości, krytycznie: czy ta czarna płyta ku czci tvn24, te bazalty naprawdę tu pasują?
No.
Pisane w oczekiwaniu na przesyłkę z dwoma kolumnami głośnikowymi metr dziesięć, 25 kilo każda, " z wysoko połyskliwym wykończeniem z lakieru fortepianowego".
Czarnym.

09:55, leniuch102 , z bagien
Link Komentarze (8) »
Archiwum