czwartek, 24 maja 2018

Podobno dziewięciu młodych ludzi, którzy przed czasem zakończyli mecz Lech - Legia zostało już pochwyconych przez policję i ogląda świat zza krat.
W ten sposób ginie szansa, by Ekstraklasa stała się czymś więcej niż prowincjonalną ligą piłki kopanej. Zanim wyłuszczę myśl do końca najpierw dygresja.
W latach dziewięćdziesiątych odwiedziłem Apollo Theatre na Manhattanie, salę koncertową znaną z występów artystów, którzy później zostawali wszechświatowymi gwiazdorami muzyki popularnej, by wspomnieć Majkela Dżeksona, Stiwi Łondera czy Elę Fidżeralt.
Apollo to skromna sala w głębi czarnego Harlemu, na której i dzisiaj występują zdolni amatorzy w nadziei na wielką karierę. Niestety ich poziom bywa różny i zanim dobrną do końca piosenki publiczność miewa ich serdecznie dosyć, sygnalizując to z właściwą czarnej Ameryce bezpośredniością. Jeżeli aspirujący muzyk jest odporny na sugestie w postaci buczenia, gwizdów i latających przedmiotów, kierownik przeglądu daje znak i zza kulis wypada pracownik przebrany za diabła wymachującego czymś na kształt pejcza.
W akompaniamencie kociej muzyki przegania nieudolnego amatora skracając męki jemu i widzom.
Chyba już jasne, dokąd zmierzam.
Nikt nie ma obowiązku za swoje własne pieniądze być katowanym pełnymi pięcioma minutami fałszowania.
Prawda tam jest tym bardziej oczywista gdy chodzi o dziewięćdziesiąt minut bezładnej kopaniny, co zdarza się na krajowych boiskach zbyt często.
"Mamy k... dość" drużyn skupionych na obronie prowadzenia 1:0, zespołów starających się dowieźć remis do końca itd. itp.
Dlatego prezes Boniek zamiast wygrażać, powinien zaprosić kibiców Lecha do współpracy. Kiedy nędza widowiska przekroczy wytrzymałosć obecnych, delegat PZPN sam powinien dać znak do działania. Wtedy poznańskie komando powinno  - na wzór diabła z Apollo Theatre -wkroczyć na murawę i spuścić na zebranych amatorów litościwą zasłonę  dymną.
Może kiedyś wychynie z niej polski Majkel Dżekson futbolu. Albo Messi-ński.

10:19, leniuch102
Link Komentarze (2) »
Archiwum