wtorek, 12 maja 2015

Przyzwyczailiśmy się, że wszelka informacja jest just 2 clicks away. To nieprawda. I nie chodzi mi o zapomnianego huculskiego poetę sprzed dwu stuleci, o którym nie wie internet a zatem i google. Chodzi mi o duże wydarzenia sportowe, które wszyscy chcielliby obejrzeć na żywo i legalnie. A przed wszystkim -  i tu tkwi problem - za darmo
Wklepując powiedzmy "bayern-barcelona na żywo", albo "juventus-real na żywo" google wyrzuca mniej więcej taki tekst:
"Bayern - Barcelona mecz rewanżowy na żywo w TV - czy to jest możliwe? Tak, ale niestety jedynie na antenie Canal +Sport. Transmisja meczu rozpocznie się o godz. 20:40.
Mecz rewanżowy Bayern - Barcelona transmisja na żywo online? Niestety darmowe i legalne live streamy nie będą dostępne. Rewanż Bayern - Barcelona w internecie będzie można obejrzeć jedynie po uiszczeniu opłaty na stronie sport.vod.pl"
Najczęściej jest jeszcze info o jakiejś szajsowatej "transmisji na żywo" w postaci czatu z redaktorem oglądającym canalplus, oraz milion komentarzy z linkami do streamów (zapewne pirackich) z tych meczów. Streamy będą się przycinać w kluczowych momentach, ale wcześniej otworzą milion okienek z ohydnymi reklamami.
Prawda, którą skutecznie udało się ukryć przed Kowalskim, jest taka, że oba wydarzenia będą prawdopodobnie transmitowane legalnie i za darmo na kanałach niemieckich i włoskich, dosyć szeroko w Polsce dostępnych.
Ci, którzy swego czasu kupili Babci zestaw do odbioru Trwam będą mogli obejrzeć Bayern na ZDF-ie w wersji HD i z nieirytującym, w przeciwieństwie do polskiego, a momentami zabawnym komentarzem niemieckim. Cytuję z głowy z 1. meczu: "Goetze, zeig der Welt dass du besser als Messi bist". Mecz Juventusu pokaże z kolei Canale 5, w gorszej niz niemiecka jakości, ale z o ileż żywszym komentarzem.
ZDF HD  m. in . satelita    Astra 1KR 11362 H albo kanał 513 w ncplus
canale5 m.in. Hot Bird 13C  11373 H albo kanał 431 w ncplus

16:31, leniuch102 , polecam
Link Komentarze (3) »
czwartek, 07 maja 2015

Wybraliśmy się z synem w długi łykend do Londynu. Edukacyjnie. Dostałem za nadgodziny kupę kasy, ktorą wydałem na hotel rzut pomarańczą od pałacu Kensington, w którym jak raz raczyła przyjść na świat prawnuczka królowej, roboczo nazwana "It's-a-girl". To niesamowite, jak na kanwie trzyminutowego występu noworodka można oprzeć 24 godzinny program w trzech kanałach tv plus parę milionów zadrukowanych stron.
Z drugiej strony to fajna sprawa, bo jednocześnie w UK finiszuje kampania wyborcza, a "It's-a-girl" skutecznie wymiotła polityków z mediów. Żałuję tylko Camerona, bo to jedyny Anglik, którego z grubsza mogę zrozumieć ze słuchu. Nie, żeby mi zależało. Fish-n-chips zjedzone, Big Ben obstrykany, z ulgą wróciłem do domu via lotnisko Stansted, harmonijnie łączące warunki obozu dla uchodźców z chlewem. Syn na wycieczce nieprzeciętnie skorzystał przekonując się naocznie, że życie jest pasmem rozczarowań, co mu tłumaczę od jakiegoś czasu, w końcu dorasta.
Po powrocie od personalnej dostałem maila, cytuję in extenso:
Dear Leniuch,

I write to you to inform you of an unfortunate issue that arose with your Overtime payment for Q1 2015

Calculation of Overtime worked versus Monthly Overtime Allowance shows that you are entitled to an extra payment of YYY; but Payment of X XXX PLN was processed, showing that you were overpaid X ZZZ PLN.

W skrócie kupa kasy za nadgodziny okazała się pomyłką i totalnie nie było mnie stać na ten hotel.

Życie jest, jak wspomniałem... itd.

Archiwum