piątek, 30 marca 2007

Parę wpisów wstecz dostałem zaniepokojonego komcia, cytuję:
"Kurde, a jak ja nie oglądałem ani jednego Losta czy PrisonBreaka to jest ze mną coś "nietegez"?"
Pobrzmiewa w nim niepewna samoocena typowa dla pracowników przemysłu komputerowego. Bo też niby skąd mają czerpać samoocenę wysoką... Ci robiący w oprogramowaniu są regularnie zastraszani przez własne kompilatory, dające im po paredziesiąt ostrzeżeń na moduł i bezlitośnie wytykające błędy. Z tymi od sprzętu nie chce na ogół gadać ich własny sprzęt, co najwyżej zabuczy Morsem przez głośniczek albo groźnie pomruga czerwoną diodą.
Taki dżob.
Zanim powstanie NSZZ Wyrobników IT, w ramach grupy wsparcia deklaruję poniżej listę seriali, w które kiedyś się wciągłem. Jeśli kiedyś też Cię któryś wciągł, to jesteś 'teges'.

Jestem teges.
Wciągnęło mnie.

Daleko od noszy
Nowojorscy gliniarze
Przygody pana Michała
4 Pancerni
Rodzina zastępcza
Stawka większa niż życie
Świat wg Bundych
Zagubieni
Pitbull
Podróż za jeden uśmiech
Na dobre i na złe
12:51, leniuch102 , polecam
Link Komentarze (8) »
czwartek, 29 marca 2007
środa, 28 marca 2007

 W biurowcu/hotelu na przeciwko pracy Leniuchowej jest Galeria, a w środku pani Teresa. Pani Teresa zaprosiła nas na wernisaż jednego zabiedzonego malarzyny specjalizującego się w malowaniu prostopadłościanów. Hojnym sponsorem był hotel, liczyliśmy więc na obfity bufet i nie przeliczyliśmy się. W szczytowym momencie miałem w lewej ręce kielona z winem białym, w prawej z czerwonym a za paskiem broń, jak Bond, Dżejms Bond. Broń zdał mi Piotruś, który w roli sierotki poszedł rozlosować m. gośćmi obraz z prostopadłościanem szczególnie prostopadłościennym .
I muszę stwierdzić, że podobnie jak syn czułem się w tym miejscu szczególnie a propos i deja vu. Nie omieszkałem poinformować o tym współstaczów i współstaczki.
-Miejsce to wyjątkowo jest mi bliskim, albowiem temu hotelu instalowałem w zeszłym roku łącze do Sztutgartu. A owóż na pierwszym piętrze jest bank, któremu postawiłem serwer za dziesięć melonów dołków, ale za wolny był. Teraz mam tam tylko histeryczną macierz, która co dwa dni zgłasza nieistniejącą awarię. Na drugim piętrze z kolei jest firma ubezpieczeniowa, której kiedyś o mało nie zsynchronizowałem dysku systemowego z fabrycznie nowym i pustym, ale nie za to mnie wywalilli...

Co znaczy - mili - obycie.

21:45, leniuch102 , telepraca
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 marca 2007

Strzelanina w więzieniu w Sieradzu


Strażnik, który strzelał w więzieniu w SIeradzu został obezwładniony - powiedziała TVN24 rzeczniczka łódzkiej policji.

----------- Dodaj swój komentarz » 45 komentarzy

Psychika sida ludziom... 26.03.2007 10:50
MI TEŻ CHYBA niedługo wysiądzie... ~Czołgista

niedziela, 25 marca 2007
piątek, 23 marca 2007

Bezlitosny robot Syndykatu wysłał mi aroganckiego (w treści, bo nie w formie) maila dyskwalifikującego niniejszego bloga jako źródło informacji. Że niby moje wynurzenia kwalifikują się do 'szumu', a nie 'sygnału'.

No dobra, nie żebym się napraszał, ale w trosce o PT Czytelników, żeby również u mnie oprócz Rozrywki znajdowali Pożytek niniejszym informuję, że w swojej codziennej pracy używam Skype i to bardzo fajny program jest i pożyteczny...

No dobra, wszyscy używamy, więc dodam, że kupiłem sobie rozmowy SkypeOut i mi się to trochę opłaca (na dalsze dystanse), a trochę nie, ale mimo że drżały mi ręce przy wpisywaniu nru karty kredytowej, to jeszcze mi jej nikt nie wyczyścił...

Nadal żaden news?! OK, za Skypa można sobie wystawić fakturę, how about that?

A na koniec prawdziwy hit - nie tylko można sobie wystawić fakturę (z belgijskim VAT-em, za to bez poskich liter i połowy danych), ale istnieje podstawa prawna do wliczenia jej sobie w koszty - i to jest to info, które powinno Czytelnikom zrekompensować inne niedostatki tego bloga:

postanowienie w sprawie interpretacji prawa podatkowego
Sygnatura 1421/BF/415-18/GJ/06
Data 2006.04.24

Autor Urząd Skarbowy w Pruszkowie

A tak w ogóle, to opinia robota Syndykatu mi nie robi, albowiem:


My blog is worth $5,645.40.
How much is your blog worth?


Update: 5 tysięcy dołków and worth every cent of it!

Dzisiaj o 20:15, Drodzy Niezorientowani na Premiere Serie rusza III seria Zagubionych. Który to program ma to do siebie, że na tvsat-tunerach z nowszym softem jakoś się tak sam dekoduje... Tak, że zanim się wykupi abonament, można przypadkiem podejrzeć, czy warto i zwłaszcza, czy zapodadzą z oryginalną ścieżką dźwiękową czy tylko 'halt und maul halten, jawohl!'

czwartek, 22 marca 2007

Za dawnych czasów, kiedy obsługiwałem oddziały Banku, regułą było, że lokalni socjopaci wcześniej czy później kończyli w Dziale Informatyki. Dotyczyło to zresztą początkujących schizofreników, walniętych bab z drygiem do techniki itp. dziwadeł. Mógłbym o nich długo i barwnie, ale niewykluczone, że teraz w klinice ich jedyną rozrywką jest interek i nie byłoby im miło. A przykład dr H. Lecteura uczy, że nie ma odosobnienia odpornego na naprawdę pokręconego zwyrola, więc nie ryzykuję. No, może troszeczkę. Poniżej: obrazek z pewnej serwerowni.

21:27, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (6) »
środa, 21 marca 2007

 Wspomniany parę notek wcześniej kundel Dżeki na dobre zadomowił się pod chatą na bagnach. Pod chatą, bo o wejściu nie ma mowy, nie wolno mu nawet do ogródka. Ten ostatni zakaz egzekwuję tylko ja, więc, mój każdorazowy powrót do domu wiąże się z dramatyczną sceną pt "Dżeki opuszcza niegościnne progi". Wygląda to masakrycznie, z grubsza tak, jakby duży w końcu pies próbował popełnić harakiri nabijając się na sztachety. Z boku strach na to patrzeć: bierze rozbieg i z podjazdu odbija się jak Małysz w Holmenkolen by ciężko osiąść na zwieńczeniu płotu, wywalonym jęzorem poza posesją, a włochatym dupskiem jeszcze w jej obrębie. Tylne łapy wykonują coś na kształ przedśmiertnych drgawek, które jednakowoż windują zwłoki poza ogrodzenie, widać żeby nie zaśmiecać ogródka.
Zabawne qui-pro-quo zdarzają się, gdy Dżeki z jakichś powodów uzna, że nie ma mnie w domu. Pewnego razu wyciągnął się na drewnie pod oknami. Podniósł łeb rozejrzał się, a że leżał akurat na wyskości gabinetu spojrzeliśmy sobie w oczy z jakiegoś metra. Nie tracąc czasu Dżeki pognał naokoło chałupy, odbił się jak Małysz w Holmenkolen itd.
Trzecim do sfory jest szczeniak sąsiada, niejaki Misiek, który uznał, że Lira bardziej nadaje się na mamę niż kurduplowata łże-macocha. Lira jakoś (sterylizacja?) nie podzielała tego poglądu, ale skoro nie dał się jej zadusić, no to niech już się szwenda.
Jak tak dalej pójdzie, skończę jak Violetta Villas i ucieknę przed sforą do czubków.

17:15, leniuch102 , z bagien
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 marca 2007

 Siedzę w fotelu i czekam na zgłoszenie, jak waran z komodo na jelenia u wodopoju. W przeciwieństwie do warana mam świadomość upływającego czasu i cyklicznie dopada mnie jakaś refleksja. Ostatnio doszedłem do wniosku, że aktywność jako taka nie popłaca.
W podobnym fotelu zasiadłem dwanaście lat temu jako młody serwisant - telepracownik. Metr kwadratowy mieszkania w śródmiejskiej kamienicy, zakupionego okazyjnie od znajomego pijaka kosztował mnie wtedy złotych trzysta. Na przełomie tysiącleci ten sam metr był wart dziesięć razy tyle i to prawie bez zabiegów z mej strony - tyle, że wypchłem na swoje pozostawionego przez alkoholika lokatora i zamontowałem junkers.
Niestety, złe podkusiło mnie do przeprowadzki na wieś i - co pan powiesz - metr pod fotelem staniał do jakiś 2 kzł, a gdybym siedział na tylku, gdzie siedziałem, tzn w Śródmieściu, wart byłby przynajmniej 6.
To refleksja numer jeden, która pociągnęła za sobą następną.
Zakładając, że przeciętny Polak mieszka z rodznią na jakiś 50 metrach, to wskutek wzrostu cen wzbogacił się w ostatnim roku o 50 kzł.
Czy ktoś słyszał z tego powodu huk otwieranych szampanów?
Festyn? Kapelę cygańską?
Malkontenci.

P.S.
zapraszam do społeczno-polytycznej odnogi bloga www.leniuch102.salon24.pl
Po pamiętnej notce o Dziadku Tuska (tak naprawdę była o czym innym, ale wyszło, że o jego panzerfauście) przeniosłem właśnie tam swoje kaczystowskie wynurzenia:
o aborcji
o Balcerowiczu
o HIV
tolerancji

i generalnie wszystkim, czym nie chcę psuć apetytu na 'telepracy'
21:33, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (2) »
niedziela, 18 marca 2007

 Raz na bardzo, bardzo rzadko telepracownicy naszej firmy spotykają się na jakiejś wspólnej akcji. Jest to okazja do wymiany opinii, informacji, a także do wyjaśnienia sytuacji dotychczas niewyjaśnionych.
Przy lanczu wygłaszam małą laudację na cześć szefa, który uparcie próbował się do mnie dodzwonić sześć razy między drugą a czwartą w nocy, a następnego dnia z niespotykanym u niego spokojem przyjął wyjaśnienie, że komórka w tym czasie dyżurowała u paska spodni szurniętych w kąt garażu. Normalnie, jak Lord Vader, udusiłby mnie przez telefon, a tu luz, spokój, kultura...
Koledzy patrzą po sobie i ostrożnie dobierając słowa rozpraszają mroki mojej niewiedzy:
- Wiesz, bo on potem jeszcze dzwonił do mnie. I ja też nie odebrałem. A potem do jednego kolesia w Centrali i on podniósł, ale nie był w stanie nigdzie jechać, a potem do Wieśka...
- No, tak było, potwierdza Wiesiek. Dodzwonił się dopiero o ósmej i jak podniosłem to mnie zwolnił. Trzy razy. Tak że jak ty do niego oddzwoniłeś, to on już nie miał na nic siły.
09:11, leniuch102 , telepraca
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 marca 2007

Byłem świadkiem wzlotu Jasia, odnotować muszę jego zmierzch. Jasiu wypowiada się seryjnie, niestety z coraz mniejszym polotem. Na szczęście logika i ortografia wciąż perfekcyjne. Z kolekcji stu kilkudziesięciu komentów Jasia udało się wybrać przygarść ledwie strawnych. Sic transit gloria mundi.
Enjoy:

Jasiu o skokach:

PŚ: Jacobsen przerwał treningi!

Prowadzący w punktacji generalnej Pucharu Świata w skokach narciarskich Anders Jacobsen odpoczywa i nie trenuje, ponieważ narzeka na bóle kolana, które nadwerężył przed tygodniem na treningu.

BES SĘSU... KOLANA TO GO DOPIERO BENDĄ BOLEĆ... JAK BĘDZIE KLĘCZAŁ PRZED SWOIM
MISZCZEM ADAMEM NA ZAKOŃCZENIE SEZONU...
jasiu_smietana@vp.pl, 14.03.2007 12:07

BES SĘSU...TO DOBRZE ISZ ROBERT NIE SKAKAŁ Z 16 BELKI..WYLONDOWAŁBY PEWNIE
NA OKINAWIE..
jasiu_smietana@vp.pl, 23.02.2007 11:24

TO WSPANIALE !!! ISZ TE MISZCZOSTWA SIĘ JUZ DLA NAS TAK DOBRZE UKŁADAJOM..
MAŁYSZ DOŁOZY 2 ZŁOTE, KOWLACZYK MOŻE JEDEN..NO I W KLASYFIKACJI MAMY JUSZ 4 ZŁOTE..A TO NA 2 PIWKA STARCZY..
jasiu_smietana@vp.pl, 22.02.2007 12:02

Jasiu o kopanej:

BES SĘSU..DLACZEGO PODOLSKI PO SZCZELENIU BRAMKI ..ZAWSZE POKAZUJE JAK SZEROKA JEST NAJSZCZUPLEJSZA NIEMKA....
jasiu_smietana@vp.pl, 16.02.2007 08:29

BES SĘSU...A JA MYŚLAŁEM ISZ TO JACEK BONK PSUJE ATMOSFERĘ W KADRZE...
jasiu_smietana@vp.pl, 06.02.2007 15:40

BES SĘSU...TO SKANDAL ISZ JELEŃ POZOSTAŁNA USTACH KIBICUW WE FRANCJI...SKORO KOMISYJNIE GO SKONSUMOWALI TO POWINNI CHOCIASZ OBETSZEĆ USTA ABY NIC PO UCZCIE NIE POZOSTAŁO..TAK NAKAZUJE KÓLTURA..
jasiu_smietana@vp.pl, 05.03.2007 09:19

BES SĘSU.. NIC DZIWNEGO ISZ DŻORDŻ BURLEJ NIE BENDZIE SZACOWAŁ WARTOŚCI RASIAKA
W FUNTACH... WSZAK WIADOMO ISZ MIARĄ DREWNA SĄ KUBIKI..
jasiu_smietana@vp.pl, 09.02.2007 14:14

TO ABSURT
ISZ MIENCIEL ŚCIGA RIWALDO. PRZECIESZ OD TEGO SOM KOMORNICY.
~jasiu_smietana@vp.pl, 29.12.2006 13:46

TO APSURT !!! ZURAW ODDAŁ SZCZAŁ !!! W PSZERWIE MECZU..
jasiu_smietana@vp.pl, 21.11.2006 07:36

Jasiu o F1, siatkówce etc.:

NIC DZIWNEGO ISZ ROOBERT KUBICKI PRZYCIONGAŁ UWAGĘ OBSERWATORÓW SKORO WYPOWIADAŁ SIĘ W SAMYCH SUPERPREZERWATYWACH... JEDNAK NA TAK POWAŻNOM IMPREZE POWINIEJ WYSTEMPOWAĆ W FIRMOWYM UNIFORMIE..
jasiu_smietana@vp.pl, 18.07.2006 14:09

!.BES SĘSU...NA ZDJENCIU WIDZĘ ISZ JEDEN Z PORTORYKANUW NIE JEST ZAINTERESOWANY PIŁKA..LECZ OBWONCHIWANIEM KADZIEWICZA..
jasiu_smietana@vp.pl, 24.11.2006 08:45

BES SĘSU... TRENER LAZANIA NIE POWINIEN ODKRYWAĆ ZAWODNIkA BO MOŻE SIĘ PRZEZIEMBIĆ.. A SWOJĄ DROGĄ DZIWNE ISZ POZOSTALI TRENEŻY NAWET PO ODKRYCIU NIE ZAŁWAŻYLI CZŁOWIEKA KTÓRY MIERZY PRAWIE 2 METRY WZROSTU...
jasiu_smietana@vp.pl, 07.12.2006 12:06

inne, ale dobre... no, może niezłe:

.BES SĘSU... CZY TEN TYTUŁ CHONOROWEGO DOKTORA CAŁUSA ZOSTAŁ PRZYZNANY ZA ZASŁUGI W ZWIONZKU Z SEXAFERĄ???
jasiu_smietana@vp.pl, 12.02.2007 13:29

TO SKANDAL !!! TO JAKIS LAPSUS JENZYKOWY...NIE MA KAWALEREK !! SĄ TYLKO PANNY I ONE CZEKAJOM NA CHĘTNYCH..
jasiu_smietana@vp.pl, 14.11.2006 10:33

BES SĘSU... CZ TO NIE DZIWNE ISZ GAZETA WYBORCZA JAKO JEDYNA I PIERWSZA WIEDZIAŁA O POGRÓŻKACH I NABOJACH A NAWET ICH RODZAJACH???
jasiu_smietana@vp.pl, 28.02.2007 14:53

BES SĘSU !!! A PO CO HIŃCZYKOM WIELKI MUR SKORO ONI SĄ TACY NISCY ??
NIE WYSTARCZY IM JUSZ ZWYKŁY PŁOTEK ?!!
jasiu_smietana@vp.pl, 16.10.2006 10:26

BES SĘSU..DO BILA GEJCA MAM TYLKO JEDNO ZDANIE....HASTA LA VISTA BEJBI !....LICZY SIE TYLKO DOS....
jasiu_smietana@vp.pl, 23.08.2006 08:46

TO APSURT!!! WŁOSI NIE MAJOM POJENCIA O MODZIE... TAKIE PSEUDOMARKI WŁOSKIE JAK SZANEL CZY CHOĆBY BOSS HUGO KOŁONTAJA DAWNO WYSZŁY Z MODY.. TERAZ NA FALI SOM WŁOSKIE MATERACE I ŻELE DO WŁOCHÓW..
jasiu_smietana@vp.pl, 19.07.2006 09:01

MODA NA SÓKCES TO SERIAL NIEMORALNY I ZEPSUTY!! TAM KAŻDY Z KAŻDYM SPUŁKUJE..
A KOBIETY ZMIENIA SIĘ JAK SKARPETKI...NIE OGLONDAM TEGO BO TO GŻECH..
jasiu_smietana@vp.pl, 20.07.2006 09:35

BES SĘSu.... NIC DZIWNEGO... ŁATWEJ JEST PRZEŻYĆ UPADEK Z 12 PIENTRA NISZ Z 3 PIENTRA... BO MA SIE DŁUŻSZOM DROGĘ DO WYCHAMOWANIA...
jasiu_smietana@vp.pl, 26.10.2006 13:15

BES SĘSU ...PRUCHNICA TO CHOROBA PLEPSU !!! SZLACHTA NIE MA Z TYM PROBLEMUW !
JA MAM ZAWSZE ODPICOWANE TRYZUBY ABY SZCZERYM UŚMIECHEM JAK JADE AUDI Q7 POZDRAWIAC KMIECI..
jasiu_smietana@vp.pl, 24.11.2006 07:32

STOP TIROWCOM !!! KLAPKOSANDAŁKI NA NOGACH, PSZEPOCONA FLANELOWA KOSZULKA,
KANAPKI Z KIEŁBASOM ZAWINIETE W "GW"...OTO OBRAZ KIEROWCY TIRA...ICH MIEJSCE JEST NA TORACH A NIE NA DRODZE!!
jasiu_smietana@vp.pl, 13.12.2006 09:28

BES SĘSU..TAK NAS POCZEGAJOM NA ZACHODZIE PO LATACH RZONDUW KOMUNISTUW...
DO KIBICUW JADONCYCH NA MECZ APELUJE ABY KAZDY UBRĄŁ SIE W KAMIZELKĘ Z OWCY WŁOSIEM DO GURY..A W DŁONI MIAŁ KAWAŁ SUROWEGO MIENSA..POKAŻMY IM JAK SIĘ BAWIMY..
jasiu_smietana@vp.pl, 13.12.2006 08:39

BES SĘSU... NAREŚCIE JUSZ DAWNO ZMODERNIZOWAŁEM I UNOWOCZEŚNIŁEM SWOJOM
KLAWIATURĘ... I CZEKAŁO W NIEJ JUSZ TYLKO WOLNE MIEJSCE NA "F16"...
jasiu_smietana@vp.pl, 13.12.2006 14:38

,,.TYLKO PLEPS MA OZDOBY !!! JA MAM NA MASCE CZTERY KUŁECZKA I HERP RODOWY..
Z TYŁU NAPIS AUDI...WSZYCY W SZEROKIEJ OKOLICY WIEDZOMI ISZ TO CZARNE Q7 NALEŻY DO MNIE..JAK JADĘ TO SZPALER CHOINEK WYDAJE SIE KŁANIAC W POWITALNYM GEŚCIE...LUDZIE MACHAJOM I KLASZCZOM A NIEWIASTY RZUCAJOM WIANKI NA MASKE I SIEBIE SAME CZASEM..
jasiu_smietana@vp.pl, 15.12.2006 11:30
wtorek, 13 marca 2007


 W dni takie jak za oknem nie ma jak pies. Można wziąć go na sznurek i ruszyć na przełaj przez pola, a potem w knieje. Towarzystwo psa legitymizuje człowiekowi spacer po odludziu. Koleś bez psa maszerujący bez sensu leśnym szlakiem to dziwadło, a nawet zagrożenie. Jak ten snajper z puszczy bukowej pod Szczecinem, albo inny zwyrol czający się na nieletnią sarnę. Owszem, można założyć zieloną kurtkę i z aparatem albo lornetą rżnąć ekologa, ale przecież nim nie jestem i nie zasługiwałbym na komentarze typu: "te, zielony przywiąż się do tej brzózki, bo nad Rospudę dziś nie zdążysz." Podobnie nieuprawnione byłoby wciągnięcie dresu i udawanie dżoggera, zresztą w akompaniamencie urągliwego: "run Forrest, run". A tak, kroczę godnie, a szacunek wymusza na postronnych ostrzegawczym warczeniem pies.
No.
Gdyby ktoś, zachęcony tym wpisem, zdecydował się tej wiosny na zwierzę, dobra rada: bierz pan jamnika.

Czemu?

Miałem goldena-amerykana. Goldeny kochają wodę, mają takie poduszki, że nie toną, jakieś skrzela i pół płetwy, słowem jak znalazł na moje bagna i oczerety. No właśnie. Co spacer Misiek zapadał w nurt rzeczki, albo w rów melioracyjny, albo w większą kałużę i nadawał się potem do pralni chemicznej. Teraz mamy sukę - krzyżówkę międzygatunkową szarika z sarenką. Wody nie znosi, arystokratycznie przemyka suchym brzeżkiem, ale niech tylko zwęszy zwierza, włącza jej się tryb pościgowy. Głuchnie, wchodzi w nadprzestrzeń i zatrzymuje się dopiero pod Dreznem.
A jamnika zawsze pan dojdziesz.

20:14, leniuch102 , z bagien
Link Komentarze (11) »
sobota, 10 marca 2007

Tytułowa "Skuteczna Realizacja Zadań " to metoda radzenia sobie z górą problemów, pod którą próbuje nas pogrzebać, to, no ... życie. Od dawna chciałem się jej nauczyć, bo jest rewelacyjna, oczyszcza umysł, wyszczupla kibić etc., ale jakoś nie miałem pod ręką żadnej góry problemów, zeby się wygrzebywać spod.
Bywalcy wiedzą, a niezorientowanych informuję, że przez lata realizowałem się jako inżynier serwisu, który miał jedno zlecenie miesięcznie i kiedy w akcie desperacji załatwiłem sobie drugą robotę, to uzyskałem raptem drugie zlecenie miesięcznie, wciąż jakby żadne pole do stosowania wyrafinowanych metod.
W końcu góra, a w każdym razie pagórek zagadnień podszedł do Mahometa102, a ja sięgnąłem po książkę o GTD. Zamiast jednak rozkminiać, o co szło autorowi metody, wymyśliłem swoją, lepszą i prostszą.
Istotą GTD jest uzyskanie stanu koncentracji na bieżącym problemie i zrelaksowania przed przystąpieniem do następnego. Głównym środkiem prowadzącym do takiej harmonii jest puste biurko i pusty mailowy Inbox.
Well, pusty Inbox to zdecydowany przeżytek, od kiedy gigabajt dysku spadł poniżej złotówki brutto, skupmy się więc na pustym biurku.
Wśród wykształciuchów pokutuje durne przekonanie, że syf na biurku to oznaka kreatywności. Sam używałem przez lata tego wykrętu. Dziś, Leniuchowa świadkiem, mój desktop to nieskalana papierami równina, okazyjnie goszcząca kubek z kawą. Swoją strategię, realizującą cele GTD bez wpieprzania się w jakieś chore archiwa, kolejki zadań itp. nazwałem A4.

1. Zbierz na jedną kupę formatu A4 wszystkie papierzyska <= A4
2. Jeśli jakiś papier jest większy,
2a złóż go na pół.
3. Jeśli wciąż jest większy niż A4 idź do pktu 2a
4. Kupę formatu A4 ostrożnym ruchem przenieś na klapę skanera/parapet/krzesło. Czy gdzieś.

Uzyskałeś w ten sposób puste biurko bez objawów bałaganu, widomą oznakę żelaznej dyscypliny umysłowej i niezmordowanej systematyczności. Zaczynają Cię wymieniać jako kandydata do awansu.
Następne kroki są, cóż, fakultatywne:

5. Weź z kupy A4 świch z samego wierzchu
6. Jeśli budzi odruch wymiotny - schowaj czym prędzej pod spód kupy, w przeciwnym razie
7. zrób z nim coś. Nieważne co, byle zniknął na dobre.

09:26, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (8) »
piątek, 09 marca 2007
czwartek, 08 marca 2007


 Czasem zdarzy się zlecenie, w którym nie bardzo wiadomo, o co kaman. Ba, pod huraganowym ostrzałem case'ów, tasków i ticketów, który wkrótce odbierze mi moralne prawo do dumnej ksywy 'leniuch102', te nie bardzo dozrozumiałościowe zdarzają się coraz częściej.
Tym niemniej, jak długo w notatkach jest telefon do kogoś kumatego, nie narzekam na zapas i jadę.
Echo mojego wczorajszego wypadu można odnaleźć dziś w prasie: wspomniany "brak kruszyw" na autostrady to moja zasługa :-).
Było tak: zajeżdżam, ogłaszam przerwę w dostępie do sieci i dzwonię do zleceniodawcy.
Pierwsza (druga, trzecia...) odbiera maszyna: "-We are unable to attend your call at the moment..."
Za fuflastym razem podnosi Hindus, "Richard".:
-jak to, nie wiesz jak wymienić router?! Zabierasz stary, stawiasz nowy, sir.
Odpowiadam mu stosownie do jego rady i przełącza mnie na Belga, Patricka:
-Nie, nie mam haseł, wystarczy że się włamiesz na stary, zgrasz konfigurację, wgrasz na nowy i śmiga.
Śmiga o tyle, że rzeczywiście, JA mam dostęp do interku, szkoda że reszta kopalni nie może wystawiać faktur i innych dupereli.
Tu pałeczkę przejmuje Arni, szkop i przez następne 4 godziny wymęcza na routerku potrzebny 'tunel'.
Gott mit uns.
Stanowczo, panie premierze, należy ponownie przemyśleć celowość naszego planu wypisania Niemców z Unii.


 (znaczy, żeby zostali, bo z Hindus z Belgiem nie poradzili)

10:16, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
Archiwum