piątek, 31 marca 2006

xxBył na Sybirze? Był.
Wrócił? Niestety - tak.
Należy mu się? Jak psu zupa.

Skoro jednak medalem wzgardził...


SONDA
Spawaczowi należy się jeszcze:

Order Bohatera Związku Radzieckiego za ocalenie Polski.
Główka Lenina Na Szpilce za ocalenie Czechosłowacji.
Pała na dupę Generała
Decha na dupę Wojciecha
czwartek, 30 marca 2006
SONDA
Powinienem sobie kupić

fokusa benzynę
fokusa dizla
bitego lanosa za 5 tysi
hulajnogę
zabrać szfabię Leniuchowej
14:26, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (8) »
wtorek, 28 marca 2006

Dziś, zamiast notki, link.
15:03, leniuch102 , polecam
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 27 marca 2006

Istnieje takie amerykańskie określenie "to go postal", które opisuje wybuchy niszczycielskiej furii na tle nieporozumień na linii pracownik-menedżment-koledzy.
W akcjach typu:
-zakup broni w pobliskim sklepie i trotylu w pobliskiej kopalni
-zamknięcie się z flaszką i setką zakładników w macierzystym, nomen omen, ZAKŁADZIE pracy
-wywalenie całego kramu w powietrze po trzydniowym oblężeniu przez policję stanową i wszystkie stacje telewizyjne
celują zwłaszcza poczciarze z z US Postal Service i stąd też wzięła się nazwa.
W ostatnią niedzielę nieliczni odwiedzający opanowaną przeze mnie pewną bankową serwerownię zapewne doszli do wniosku, że zredukowany Leniuch właśnie 'has gone postal'. Krew na serwerze, zasilaczach, kilka razy w tę i z powrotem na drodze do łazienki.
Uspokajam: psyche, jak na mnie, w porzo. Po prostu zaliczyłem pierwszy w karierze wypadek przy pracy.
Zaciąłem się ... dokumentacją.
W paluszek.
18:29, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (5) »
czwartek, 23 marca 2006

xNajwyraźniej rozminąłem się z powołaniem. Wyjście do EMPIK-u po nową wersję linuksa zakończyło się kupnem dwu gazet, a ściślej 2 pierwszych numerów. Teraz wiem, czemu wiosna nie dotarła jeszcze na moje bagna - zamarudziła u wydawców.
Tak na codzień to w drukowane owinę czasem dorsza, ale mając w perspektywie dwie godziny w ogonku po odebrany dowód rejestracyjny - złamałem się. Zwłaszcza, że oba periodyki kuszą nazwiskami kuglarzy pióra: Kapuściński, Rybiński, Nowakowski a nawet Łysiak i Derrida. Również tytuły zwiastują wiosnę: Le Monde Diplomatique, edycja polska oraz Niezależna Gazeta Polska - edycja prawdziwie polska.
Co tu gadać, zawartość przewidywalna jak komentarze posła Komorowskiego: GP chce zamykać agentów, Le Diplo ich uwolnić. Ściślej, chce uwolnić wszystkich i zburzyć więzienia. Mam przeczucie, że nie głosowali na PiS. Dla kontrastu, w GP młodociany (za PRL )przestępca snuje wspomnienia z więźnia. Jak to kapusia butem i w mordę... Taki głos w sprawie lustracji.

Prasa albo zdrowie. Wybór należy do Ciebie.
środa, 22 marca 2006

Codzień zaglądam na slashdot.org, gdzie prócz porcji newsów można przeczytać Złotą Myśl U Dołu Strony.
Myśl na wczoraj, którą zacytowałem siedzącej obok Leniuchowej to:

"Wiele rzeczy - dobrych i niedobrych - ludzie robią tylko po to, żeby spłacić kredyt hipoteczny.
Może świat byłby lepszym miejscem, gdybyśmy wszyscy wynajmowali ?"

-Nie wydaje mi się - lodowato odpowiada Leniuchowa.
...
(jak mogłem zapomnieć, że żyje z kredytów mieszkaniowych)
wtorek, 21 marca 2006

xxPłacąc za wizytę firmowego serwisu pińcset peelenów (nie wiem na pewno, musiałbym sprawdzić) trudno oprzeć się pokusie zdzielenia takiego nieroba w barani łeb.
Robił kwadrans, nie ?!
Nie.
Zwłaszcza jeśli ma zaburzonego szefa.

dojazd: 15 min praca: 15min wypełnianie protokółu na miejscu: 5 min powrót: 15 min
...
odhaczenie naprawy w systemie: 20 min

na zdrowy rozum powinno wystarczyć, ale...

mailowe powiadomienie menedżera o fakcie zakończenia zlecenia: 3 min
specjalny raport projektu menedżera: 30 min
faksowanie kopii protokółu na życzenie menedżera: 10 min
...
wysyłka listem poleconym protokółu na żądanie menedżera:
dojazd: 30 min kolejka na poczcie: 45 min powrót: 45 min

dodatkowy raport (szef miał wątpliwości): 30 min
uwzględnienie akcji w cotygodniowym szczegółowym zestawieniu czasu pracy: 10min

Razem: jakieś pół dnia.
16:34, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (4) »
niedziela, 19 marca 2006
xxNieprawdą jest, jakoby wciąż-mój-menedżer był kreaturą powszechnie nielubianą. Żywym, stukilowym zaprzeczeniem tej tezy jest niejaki Macio, chłopię niedługo po studiach. Jako jedyny fan Bestii (menedżera) został przez niego namaszczony na zastępcę na czas dużej instalacji.
W środku nocy zjechaliśmy z całej Polski pod gigantyczną serwerownię. Połowa topniejącej obsady inżynierskiej firemki, dwie ciężarówy, zgraja bysiów od przeprowadzek, jacyś pomniejsi specjaliści - wszyscy wpatrzeni w Macia. Przy okazji jeszcze raz dowiodłem, że kompletnie nie pasuję do zespołu - kurtkę zostawiłem w hotelu, naiwnie sądząc, że wysiądę z auta i wezmę się do roboty... Duuża nieostrożność. Mniej więcej po godzinie stania na mrozie pod wartownią Macio wpadł na genialny pomysł zadzwonienia do klienta - czy aby na pewno wie o naszej akcji. Wiedział, ale zapomniał.
Well, thats it - resztę nocy postanowiłem przekimać w samochodzie. Powoli dołączali do mnie koledzy i z wnętrza ciepłej oktawki obserwowaliśmy komiczną pantomimę Macia kłócącego się ze strażnikami i wymachującego komórką.
Gdzieś koło drugiej obudziło nas walenie w dach: -Ha ha załatwione, ha ha - zaraz wchodzimy, obudziłem trzech dyrektorów, żebyście słyszeli jak przepraszali - promieniał Macio. Koledzy jak wybudzone z letargu zombie zaczęli się gramolić z oktawki..
-Chwileczkę, czy on powiedział, że wchodzimy, czy tylko, że go przeprosili ? - będąc na wypowiedzeniu mogłem sobie pozwolić na głos rozsądku.
Po półgodzinie koledzy byli z powrotem w aucie, a Macio odwalał drugi akt tańca z komórką.
W efekcie - po nieprzespanej nocy i zmarnowanej w 90% sobocie zebrałem od kolegów szczere gratulacje na okoliczność mego rychłego rozstania z firemką.
Niesłusznie. Może i głąby, ale nadgodziny płacą.
07:56, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (5) »
piątek, 17 marca 2006

xZawód serwisanta daje mi aż nadto okazji do schowania w kieszeń wybujałych ambicji zawodowych i przesadnej miłości własnej.
Studia - studiami, uroda wdzięk i polot - do bloga, a w pracy - procedury, śrubokręt i nieciekawa logika zerojedynkowa - działa/nie działa.
Pilnuj szewcze kopyta, jak mawiają.
Rozumiem świetnie takich księgowych, którzy z kamienną twarzą pokerzystów po -dziestu latach pracy wyzwalają się z więzów tradycyjnej arytmetyki i wprowadzają trochę elementu bajkowego do suchych zestawień. Kreatywna księgowość - rozrywka elitarna i popłatna. Frajdę muszą mieć nieziemską, zwłaszcza, jak uda im się w porę prysnąć na Karaiby.
Na naszych oczach kolejna grupa zawodowa zrywa się do lotu. Dziennikarzom ciąży już służbowy magnetofon, krępuje nieporęczna lustrzanka, brzydzi rzeczywistość za oknem.
A w Idy Marcowe własny sondaż potrafi wbić nóż w plecy - jak ongi Brutus Cezarowi.
Na szczęście jest jeszcze kolorowy balon Kreatywnej Informacji, pozwalający przekuć rozczarowanie w sukces na pierwszą stronę.
I tak, kiedy wyszło, że nieodpowiedzialni respondenci w swej głupocie wyraźnie poparli rząd w sporze z prawnikami i bankowcami, redaktor tylko wzruszył ramionami.
I kropnął tytuł: "Nie podoba się atak na media".
No fakt. Z mediami nie wygra.
poniedziałek, 13 marca 2006

Gliwice 11:07

- Witaaamy inżynieeera! Kawki, herbatki?
- Może kawkę poproszę...
- Kawkę, kawkę, jasne, że kawkę, żeby kupka miała glanc !
12:23, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (9) »
sobota, 11 marca 2006

xxTymi słowy zwykł opisywać tryb realizacji projektów w naszej firemce jej Dyrektor. Ów młody i błyskotliwy człowiek również współpracę ze mną postanowił zakończyć w tym samym niepodrabialnym stylu.
Oto kalendarium akcji pt.: "Zwalnianie Leniucha".

Niedziela: Wracam ze szkolenia za dziesiątki kzł.
Wtorek: Kurier przynosi mi nową umowę (stara wygasła) na czas nieokreślony
Czwartek: Dostaję zaproszenie po odbiór wypowiedzenia

Nasuwa sie w związku z tym pytanie o zdrowie psychiczne Zarządu, przy założeniu oczywiście, że w środę nie zgwałciłem sekretarki Prezesa. Otóż nie: akcja ta dowodzi - przyznaję to z niechęcią - ozdrowienia. Ktoś musiał wytknąć szefostwu, że utrzymywanie gdzieś hen, na Śląsku, do tego Dolnym, kolesia z kontraktem mojej wysokości jest grubo nieracjonalne.
Zwłaszcza, że ostatnie dwa lata częstotliwość zgłoszeń na moim prapiastowskim przyczółku oscylowała wokół 1,5 (słownie: półtora).
Zgłoszenia serwisowego na miesiąc.
Innymi słowy: padłem ofiarą sukcesów swoich i chlebodawcy (produkował zbyt niezawodny sprzęt).
Skonstatowawszy powyższe udaję się do kuchni żeby je uczcić.

11:41, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (5) »
czwartek, 09 marca 2006

Już dawno mówiłem, że albo my, albo one. Nigdy nie miałem co do nich złudzeń, ale nie sądziłem, że - jak Saddam - zaatakują wirusem.



19:32, leniuch102 , z bagien
Link Komentarze (6) »
wtorek, 07 marca 2006

xxCzasem słońce, czasem deszcz, czasem cegła na głowę. Przeciętny europejski zjadacz konserwantów po bliższym zetknięciu z cegłą goni na ostry dyżur, zakłada trzy szwy i git. Nieoświecony Afrykańczyk w podobnej sytuacji zaczyna główkować: kto rzucił urok i za co?
Biały puka się w głowę: durny Murzyn ! Murzyn puka się jeszcze mocniej: głupi Biały. Wiadomo, że spadaniem cegieł kieruje rachunek prawdopodobieństwa i prawo wielkich liczb. Spadła, bo widać musiała, ale czemu właśnie na mnie?

Dalekie echo takich rozterek odzywa się czasem w niektórych inteligentnych emocjonalnie Europejkach. Znów mi się tips ułamał, myśli sobie, ożesz k.., za co? Mnie - kruchej blondynce żyjącej powietrzem i dobrymi uczynkami ?!
Taak ? Pozwól lalka, że naświetlę.
Dwa dni temu, skrzyżowanie Ślężnej i Lipowej, stałaś na lewym pasie, nieprawdaż?
W ostatniej chwili wrzuciłaś lewy kierunkowskaz i zablokowałaś cały pas, który jak niczego bardziej w życiu pragnął jechać prosto, by wyrwać się z tego megakorka na autostradę. Gdybyś spojrzała w oczy kierowcy błękitnej oktawki za Tobą, ujrzałabyś w nich świeżowykopany własny grób. Ale to nic, tirowiec za nim miał taką koncepcję, że wachmistrz Luśnia ze swoim zastruganym palem to zwykły pieszczoch.
To te złe wibracje wysłane w twoim kierunku WYGASIŁY się nawzajem i skończyło się na głupim tipsie.
Ale bywa, że się wzmacniają.

23:03, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 06 marca 2006

Wszyscy słyszeli, że Chuck Norris doliczył do nieskończoności dwa razy, ale tylko niektórzy wiedzą, że zaczynał od minus nieskończoności. Chuck wie nawet, co z tą Polską. Ostatnio przysłał mi maila, że kraj wstrzymał oddech. Konkretnie w niedzielę. po południu, kiedy Ola Kwaśniewska w "Tańcu z gwiazdami" tańczyła czaczę. Jakoś przypadkiem włączyłem telewizor mniej więcej w tym momencie i zainteresowanym zdradzę, że jest to foczka o miłej buzi i żadnej figurze. Spocznij.
Dla odprężenia: niesamowite Indie. Spot jak spot, ale ten skowyt fakira na końcu - ciary przechodzą.

niedziela, 05 marca 2006

xxTytułowe 'pham' to nie ortograficzna prowokacja w stylu futurystów (?) ale imię tej lasi ze zdjęcia. Może i interek jest petabajtową kupą g..., ale gdyby nie on, raczej nie nadziałbym się na francuską piosenkę śpiewaną przez Wietnamkę Pham. A tu zajrzałem na blog chaobelli i proszę...
Enjoy...







tu była piosenka zacytowana multimedialnie ale mnie wkurzała
został link
 
1 , 2
Archiwum