środa, 28 grudnia 2016


He he, to chyba jeden z tych filmów, których się nie da zaspojlerować, bo dwa dni po obejrzeniu nie bardzo wiesz, o czym był. Jestem jednym z niewielu żyjących kinomanów, którzy widzieli pierwszy odcinek Gwiezdnych Wojen w kinie i z sympatią chodzę na każdy nowy, ale tamtego - piorunującego - wrażenia, jakie wywarł na całym, nie bójmy się tego słowa, pokoleniu, nie spodziewam się już przeżyć.
Nie tylko dlatego, że nie będę już nastolatkiem, a księżniczka Lea zeszła na zawał. (Ha, teraz mi się skojarzyło, że jeszcze bardziej piorunujący i gdzieś w tym czasie wyświetlany Bruce Lee, też był zszedł na zawał - przypadek? nie sądzę).
W każdym razie z każdych Gw-Woj dawało się coś zabrać do domu, a to tego rogatego Sitha z czerwonym ryjem, a to grubego ślimaka z gołą Leą na łańcuchu, ten starszy pan pod wysokim napięciem też był niezły.
A tu nic, może poza jednym fajnym robotem. Bywały już wcześniej odcinki skandaliczne, odcinki chybione, ale dwa ostatnie takie nie są, one cierpią nie tyle na głupie pomysły, co na fundamentalny uwiąd. Jak dla mnie seria grzęźnie za sprawą ambitnych dziewcząt, obsadzanych w pierwszoplanowych rolach. One, te prymuski, nadają się świetnie do mnóstwa ról, ale Imperium raczej nie pokonają. Zwłaszcza, że nie wspierają ich żadni kowboje (Ford), żadne utalentowane chłopaki z boysbandu (Anakin), ale paru wrażliwych Azjatów dobranych widocznie z myślą o tamtejszej publiczności.

17:47, leniuch102 , polecam
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 grudnia 2016

Środek zimy, Stalingrad. Marszałek Paulus chwilę przed kapitulacją rozdaje - niewiele już warte - awanse i ordery. Temu ze Sturmbahnfuehreara na Obersturmbahnfuhrera, owemu Żelazny Krzyż... a co tam, za chwilę i tak pojadą rąbać ruską tajgę, niech mają. Tak mi się skojarzyło z chwilą przed przejęciem Naszej firmy przez Tamtą. Macie tu Leniuch, awans z Inżyniera na Senior Inżyniera i pińć procent podwyżki, ale raczej obietnicę tejże do spełnienia w lipcu już przez nowe kierownictwo.
Taki żarcik.
No ale nie do końca. Wraz z "awansem" na seniora zyskałem też prawo do 150 konnego samochodu służbowego na felgach 16 cali. Łał.
Nie namyślając się w dosłownie ostatniej chwili przed anulowaniem starej "polityki" samochodowej zamówiłem passerati o w/w parametrach.
Now, stara "polityka" została skasowana głównie dlatego, że była zbyt hojna, ale oficjalnie, bo wymagała, by auto służbowe było napędzane "ekologicznym" dizlem. Tak jest, jeszcze do przedwczoraj dizle miały opinię eko i spoko, co więcej ekodewocyjne rządy Unii dopłacały grubą kasę do każdego zakupionego dizla.
I nagle - o niespodzianko - okazało się, że wręcz przeciwne, dizle trują gorzej od benzynowych.
Kto by pomyślał?
Czyżby katalogi producentów podawały mylne wartości?
Hej, to może spalanie katalogowe też jest niższe od rzeczywistego?
Kolejny żarcik.
Sytuacja z dizlami lekuchno przechodzi moje pojęcie. Państwa wydają grube biliardy na naukę, ze szczególnym uwzględnieniem jej praktycznych zastosowań. Z drugiej strony jeszcze grubsze biliardy topią w ekologii. Nikomu przez te lata nie przyszło do głowy, żeby za te pierwsze pieniąchy zweryfikować, czy aby te drugie wydawane są właściwie? Czy aby na pewno folkswagenowi udał się cud przerobienia dizla na odświeżacz zapachu i nawilżacz powietrza, czy może jednak jest to taka sama ściema jak "spalanie katalogowe"?
Obywatel/konsument niespecjalnie ma medium, za pośrednictwem którego mógłby zadać te pytania szafarzom jego podatków, ale w sumie nic nie szkodzi, bo po primo nie ma mózgu, żeby na takie pytania wpaść.
Dlatego władza może bez zmrużenia oka przegiąć palę w drugą stronę i zakazać dizlom wjazdu do miast, co ponoć jest już serio rozważane.
Tymczasem jeszcze popopruwam paskiem po Śląsku i Krakowie. Coś mi mówi, że już niewiele zaszkodzę atmosferze tamże.

22:52, leniuch102 , telepraca
Link Dodaj komentarz »
Archiwum