niedziela, 29 grudnia 2013

Kiedy artysta łaknie oklasków, świateł rampy i mikrofonu, a nie za bardzo ma do tego mikrofonu o czym zaśpiewać, wtedy sięga bo znany przebój i robi kower. Zastanawiłem się, czemu kiedyś nie używano słowa "kower" tylko po prostu Ella śpiewała piosenkę, która wcześniej spopularyzował Frank. Zapewne brało się to stąd, że ani Frank, ani Ella sami piosenek nie pisali, zostawiając to zajęcie fachowcom.

Teraz jest inaczej, piosenki spsiały na tyle, że każdy nieogolony rockmen pisze je sobie w autobusie, a jak jakaś dzida jest za tępa nawet na to -  śpiewa kower.

Oczywiście nie chodzi o to, żeby zaśpiewać identycznie jak twórca, wręcz przeciwnie. Kowerzysta chce zaznaczyć swoją oryginalność i udowodnić, że on to dopiero zaśpiewa.

Oryginalność w ogólnym przypadku nie jest w sztuce w cenie - artysta oryginalny przymiera głodem i ewentualne profity z jego geniuszu ciągną potomkowie, jeśli oczywiście ktoś zechce się z przymierającym artystą rozmnożyć. Ludzie lubią, to co znają i dlatego oryginalność artysty jest dlań sporym ryzykiem, ale kowerzysta może sobie na nią pozwolić, bo jego piosenkę publika i tak zna i lubi.

Zatem początek - początek koweru absolutnie nie może przypominać pierwowzoru. Jeśli piosenka byłaby psem, to jej kower musi być ucharakteryzowany na kota. Wszystko dla efektu ŁAŁ, który pojawi się, kiedy domniemany kot zaszczeka, a słuchacz ze zdumieniem rozpozna znajomą melodię w zupełnie nowej aranżacji. Dalej reguły są proste: jeśli oryginał był grany wolno - trzeba zagrać go szybko, jeśli śpiewany grubo - teraz będzie cienko, wykonywał go chłop - tera zawyje baba itd. itp.

Wszystko po to, by efekt ŁAŁ wzmocnić, pogłębić i rzucić oszołomioną publisię na kolana.

No to teraz baby zamiast chłopów, ale reszta jak w oryginale:



14:51, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (2) »
sobota, 14 grudnia 2013

No więc bez owijania w bawełnę - nadaję z delegacji służbowej do Turcji. Boże, jak tu zimno. I nie chodzi mi o pół metra śniegu, które właśnie spadło, tylko o upiorny przenikliwy ziąb przy +3, a zabijający nawet Ruskich przyzwyczajonych do trochę niższych temperatur.
Wilgoć cholera i wiatr cholera - to są te trzy elementy, przez które drżę jak osika [1]. Ale za to jakie widoki! Fale falują, mewy kraczą, statki zasuwają, a w tle białe meczety Stambułu. Te gigantyczne kopuły obstawione minaretami to jak dla mnie esencja egzotyki.
I fakt, że w weekend parę razy dziennie przechodzę oś Hagia Sofia - Błękitny Meczet całkowicie wynagradza mi niewolnicze warunki pracy w tygodniu. W tygodniu bowiem pracowałem na prowincji, na którą zgodnie z nowym, obowiązującym także w Turcji trendem wyprowadza się przetwarzanie danych. Hotel na zadupiu, praca pośrodku nigdzie, między nimi 20 km pustkowia, za  przebycie których codziennie płacę chciwym tureckim taksówkarzom półtorej stówki.
Tu jest Turcja i mówi się po turecku, a jak taksówkarz nie wie, jak dojechać, to dzwoni się do hotelu. I dowiaduje się, że oni też nie mówią po angielsku. Jest taki co mówi po niemiecku, ale tylko mówi, bo rozumieć to już nie. I co tu zrobić w środku wygwizdowia? Well ja na przykład wyciągnąłem automapę, która głosem Krzysia Hołowczyca doprowadziła tę turecką sierotę na miejsce.
Najbardziej szokujące, że w pracy, w branży jak najbardziej IT, klient również po angielsku tylko hałarju. Angielskie słowa po prostu nie wchodzą mu do głowy. I ja go rozumiem, bo mi tureckie też nie. To jak się dogadujemy? Google translatorem. Słowo po słowie, póki w oku rozmówcy nie błyśnie iskra zrozumienia.
Stay tuned para mas.
___________
[1] Populus tremula. Według leśników bezużyteczna, w istocie najpotężniejsza broń świata do czasu wynalezienia bomby atomowej. Osikowym kołkiem Kain zabił Abla, a osikowymi kopiami husaria przegoniła Turków.


19:53, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (2) »
Archiwum