czwartek, 27 listopada 2014

A kiedy lud na nogi stanie,
Niechaj podniesie pięść żylastą:
Bankierstwo rozpędź - i spraw, Panie,
By pieniądz w pieniądz nie porastał.

01.10.2014 KAPITALIZACJA ODSETEK 0,66 PLN
01.10.2014 PODATEK OD ODSETEK KAPITAŁOWYCH -0,13 PLN

wtorek, 25 listopada 2014

-Ojciec, czemu zagłosowałeś na tego dekla, co zagłosowałeś.
-W wyniku głębokiego namysłu, synu.
-Trzysekundowego, patrzyłem.
-Namysł był dlatego krótki, bo głęboki.
-No to dlaczego?
-Pamiętasz jak opowiadałem CI o ginących na naszych oczach gatunkach? O tym ptaku, który wyginął w Wielkopolsce jak ja chodziłem do szkoły?
-O tym dropiu chyba, pamiętam. I o tym profesorze co próbował uratować ostatnie sztuki, ale na święta włamali mu się i zjedli, bo mięso na kartki było, tak?
-Otóż to.
-No ale co, ten dekiel co na niego głosowałeś to ten profesor był?
-Nie. Ale na nazwisko miał Drop.
__________________
Z pozdrowieniami dla kompletnie nieznanego mi kandydata nazwiskiem Drop.

Tagi: wybory
19:37, leniuch102 , trybuna ludu
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 listopada 2014

Jesteśmy lepsi, niż nam się wydaje. Weźmy takiego mnie. Biegam sobie... od jakichś trzech lat. Nie, żebym lubił, nie. Nie lubię do tego stopnia, że przestałem mierzyć czasy i zamiast tej fitness-faszystki z endomondo słucham muzyki. Sprytny trik, ale nie zawsze pomaga, po prostu czasem mi się nie chce. Z muzyką do biegania to w ogóle jest tak, że mi tej lepszej po prostu żal. Bo nawet najlepszy kawałek się zużywa wraz ze słuchaniem i za entym razem przestaje działać. Dlatego te fajniejsze piosenki wpisuję na listę biegową z pewnym wahaniem, no i zdarza się, że lista okazuje się za krótka. Biegnę, biegnę i nagle słyszę z powrotem pierwszy utwór z listy, który w dodatku zużył się już tak, że nim rzygam. I staję. I od razu dopada mnie wyrzut sumienia - ha - mięczaku, każdy pretekst jest dobry, żeby wywinąć się od zdrowej aktywności fizycznej, ty szmato bez charakteru, rzuca mi dość bezpośrednio wyrzut.
I ja się nawet z nim zgadzam, z tym wyrzutem, ale - wiadomo - jakiego mnie p. Boże stworzyłeś, takiego mnie masz, a jak mi nie dasz jeść, to ci zdechnę. Tym niemniej, idąc dalej i złapawszy trochę oddech zacząłem w marszu rozszerzać listę piosenek i żeby udowodnić sobie i wyrzutowi, że się myli podjąłem trucht wsłuchany w nowy repertuar. I co powiecie, zdyszany wpadam na rozstaje -  w lewo do domu, w prawo z powrotem w las i po paru krokach w kierunku chałupy zawracam. No po prostu tak mnie wciagnęło to słuchanie, że z ciekawości, jak się utwór rozwinie, pociagnąłem jeszcze kilometr, a potem następny.
Ergo - rzekomy pretekst, że nie biegnę, bo nie mam czego słuchać okazał sie nie wykrętem ale szczerą jak złoto przyczyną. Było, jak sobie powiedziałem, a wyrzut sumienia może zbierać na prawnika, bo podam skubanego o oszczerstwo i zniesławienie.
Now, utwór, który przedłużył mi dżoging to znana kiedyś Guajira w wykonaniu C. Santany, na której przykładzie można się przekonać, jak bardzo muzyk ów popadł w rutynę. Guajirę nagrał jakieś 40 lat temu i nagranie to miażdży popowe piosnki, jakie psuje swoimi solówkami obecnie.
Polecam. 

https://www.youtube.com/watch?v=Y4kscMpWiAQ

22:35, leniuch102 , polecam
Link Komentarze (5) »
Archiwum