sobota, 30 listopada 2013

Jan Paweł Wielki poprosił onegdaj [1] Ducha Świętego o zstąpienie celem odmiany oblicza Ziemi. Tej Ziemi. Duch dmie kędy chce, ale sam z siebie oblicza Ziemi nie zmieni z powodu, że jest niematerialny. Zatem musi nie tylko zstąpić, ale kogoś konkretnego natchnąć i ów ktoś dopiero z kolei itd. itp.
Kogóż zatem natchnął, ów Duch, bowiem że oblicze tej Ziemi wypiękniało, to na pewno? Mam na myśli wioski, sioła i dzielnice podmiejskie, które od niedawna są inne, radosne, kolorowe. "U nas błękit , u nas fiolet, unas dole i niedole, ale zawsze kolorowo jest wśród nas" . Za oknem szara szaruga a na ulicach zieleń, żółć i błękit. Żółć, ale nie jak rzepak, tylko jak worki na plastik, zieleń - jak te na butelki, a błękit worków z makulaturą. Wszystkie te worki wystawione wzdłuż ulic w trwożnym oczekiwaniu na zbiórkę wysegregowanych śmieci.
I tak raz na miesiąc, co miesiąc moja i nie tylko moja wioska rozkwita kolorami, które trwają dzień, dwa, pięć, czy ile tam śmieciarka się spóźnia. Wszystko za sprawą  Ducha, który zstąpił i natchnął Premiera Tysiąclecia, aby z Ministrem Środowiska spłodzili ustawę śmieciową.
I dobrze i pięknie i radośnie, tylko czemu przez miesiąc te cztery - pięć worków puchnie w kazdym garażu, czemu nie można ich sukcesywnie wywozić niechby samemu do jakichś kontenerów koło przystanku pekaes np?
Otóż pewnie dlatego, że Premier z Ministrem sami nigdy śmieci nie segregowali i to co dla mnie jest oczywiste, bo segreguję odkąd pamięcią sięgam, dla nich jest jakąś fanaberią, dziką widocznie, bo kontenery polikwidowano.
Kontenery zniknęły, tradycja wynoszenia do nich - pozostała i w miejscu po kontenerze rośnie kolekcja odpadów gdzie indziej nieupychalnych - opon, kibli, szafek jakichś.
Duch natchnął i uleciał, materia przetrwała.
___________
[1] tak naprawdę "onegdaj" = "niedawno", ale w powszechnym odbiorze = "wykorbiście dawno, w czasach, kiedy dorosłym zdarzało się zachowywać poważnie." no tu już tak zostawię.

00:38, leniuch102 , z bagien
Link Komentarze (3) »
sobota, 16 listopada 2013

To był dobry mecz.
Długo czekaliśmy na taki i doczekaliśmy się. Polska grała może nie perfekcyjnie, ale ambitnie.

Uważnie w obronie, odważnie w ataku.

Z Borucem w bramce i Lewandowskim na szpicy solidne rzemiosło naszych ligowców wystarczyło, by rozbić Słowację w puch.
Dwie bramki do przerwy, trzecia po i jedna stracona w doliczonym czasie, kiedy czterdziści tysięcy gardeł skandowało: "Dzię-ku-je-my!".
Nareszcie zwycięstwo, na razie w meczu towarzyskim, na razie z nienajmocniejszą Słowacją, ale o lepszy początek - trudno.
Uścisnąłem dłoń synowi, który grał Słowacją, wyłączyłem konsolę i odłożyłem gamepada.
To był dobry mecz.

08:13, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (2) »
piątek, 15 listopada 2013

Kłopot z blogowaniem jest taki, ze po dłuższej chwili zamilknięcia chce się wystrzelić jakąś rewelacją, żeby powetować czytelnikom długą rozłąkę. Rewelacji nie ma, więc rozłąka się wydłuża, jeszcze wyżej podnosząc poprzeczkę oczekwiań. Może powinienem poczekać jeszcze ze dwa lata, po czym pierdyknąć notkę na miarę - czy ja wiem - "Ziemi Obiecanej", ale wieloletnie doświadczenie podpowiada mi, że prędzej się skicham, niż napiszę cokolwiek powyżej stroniczki, zatem muszę rozmienić hipotetyczne Dzieło na parę banalnych akapitów o niczym.
Jak zwykle.
Na rozgrzewkę skomentuję niusa, że przed projekcją "Wałęsy" zaserwowano widzom 45-minutowy blok reklamowy.
Powiem tak: "nie o take Polskie walczył".
Z bardziej przyziemnych nowin: mojego własnoręcznie skleconego kompa do gier zabrało mi dziecko. Teraz może do woli grać w necie, gadać przez skajpa, słuchać spotyfaja i oglądać stare polskie komedie. Naraz. Ciekaw jestem jak bardzo mózgi obecnych dziesięciolatków różnią się od naszych.
W rewanżu ja zabrałem mu pierwszokomunijnego iksboksa. Uroczyście oświadczam, że protestowałem przeciw temu iksboksowi do upadłego, słusznie, o czym świadczyła gruba warstwa kurzu, którą zdmuchnąłem niosąc boksa do przerobienia.
Czy wiedzieliście, że xboks ma tylko 512 MB ramu i jest to konstrukcja z 2005 roku???
Przeciętny współczesny smartfon ma lepsze parametry, a jednak xboks gra jak z nut i trzeba wydać spore pieniądze, żeby sklecić peceta grającego równie dobrze.
Chociaż w takim pececie grafika jest ciut lepsza, to xboks jak na starca radzi sobie koncertowo. Widoki w Red Dead Redemption czy Fight Night nie pozostawiają nic do życzenia. Kilka sesji z nowoodkrytą konsolą nauczyło mnie respektu do specjalizowanych urządzeń wykonujących dopracowane oprogramowanie. Jeszcze raz rzeźnicki nóż za siedem pięćdziesiąt dowiódł swojej wyższości nad szwajcarskim scyzorykiem z stówkę.
Tak więc dzięki konsoli dziecka mam co robic w długie jesienne wieczory, ale fakt, że o 16:30 wyłączają słońce odbieram jako osobistą i niezawinioną przykrość. Poproszę o likwidację czasu zimowego. Oraz zintensyfikowanie emisji gazów cieplarnianych, tak, żeby obiecane +5 stopni osiągnąć nie pod koniec dekady, ale jeszcze przed świętami. Które i tak białe są tylko w piosence.

03:24, leniuch102 , z bagien
Link Komentarze (3) »
Archiwum