piątek, 27 listopada 2009

Kisiel zanotował kiedyś rozmowę ze znajomym ateistą:
-Co ten wasz papież nawyprawiał, skasował świętego Jerzego. Taki zasłużony święty, patron Anglii, patron Litwy?!
-Ależ święty Jerzy nie istniał, ani on, ani smok!
-I co z tego, a Pan Bóg istnieje?

Niestety, nie mogę podobnym argumentem odpowiedzieć Piotrkowi (6), który (niechybnie podbechtany przez Leniuchową) oświadczył mi, że to nie święty Mikołaj przynosi prezenty. Dałem mu wyraźnie do zrozumienia, iż wolałbym, żeby nie wygadywał takich głupot, a skoro się oślo uparł, już już miałem mu wypalić: brawo, synu, prawda nas wyzwoli. Ciebie, cwaniaczku, wyzwoliła od prezentu na Mikołaja.

Zamiast tego wpadłem na lepszy pomysł: sam dostanę od mikołaja prezent! Chętnie zobaczę minę tego mądrali, kiedy wyciągnę spod wyra wielką pakę. Ależ będzie marszczył czoło: on sam jej tam nie włożył, Leniuchowa - tym bardziej... póki nie wpadnie, że perfidnie sam sobie ją tam wepchłem, będzie miał niezły zgryz.

Pozostał szczególik: zawartość paczki. Jedno jest pewne: musi na wyjściu mieć gniazdo HDMI i pluć z niego obrazem wysokiej rozdzielczości. A także dogadywać się z terabajtem filmów pracowicie zgromadzonych na dysku sieciowym.

Nie może to być xbox, bo za bardzo szumi.
Nie może to być ps3, bo nie gra piratów.
Nie może to być pecet bo jak nie szumi, to za drogi (chłodzenie!).

A jednak musi to być jedno z trzech powyższych, bo nic innego nie przychodzi mi do głowy.

Już kiedyś raz rozstrzygnąłem tę kwestię na korzyść peceta, ale mocno oszczędnościowy składak (sempron/agp), choć radzi sobie z FarCry-iem w fullhd, to na filmach się krztusi.

Zgryz.

W 2010 najlepiej
oglądać z i grać na

pececie
xboksie
playstation
jeszcze czymś innym (niby czym?)

_________________________

Trudno będzie podczepić poniższy klip pod temat notki, ale spróbuję. Kutr Cobain też nie wierzył w świętego Mikołaja. Nie wyszło to Kurtowi na dobre, oj nie:

00:53, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (24) »
wtorek, 24 listopada 2009

Powiedzmy, że ściągam z interku najnowszy hit, załóżmy że katastroficzny "2012". Przyjmijmy, że piraci nie dopadli jeszcze płytki z oryginałem, a tylko wybrali się do kina z kamerą, ale tak dobrą, że uzyskana za jej pomocą kopia nie odbiega jakością od filmu ze średniej kablówki.
Załóżmy, że demonstruję ten fenomen Kwadratowi, który zawitał w moje progi z dziećmi i xboksem pod pachą (dzieci odmawiają opuszczenia własnego domu bez xboksa).
Wyobraźmy sobie, że dzieci Kwadrata na widok efektownej zgłady 5 miliardów ziemian wybuchają żywiołowym entuzjazmem i żądają: "Tata, MUSIMY iść na to do kina, jutro!".

Czy w takiej hipotetycznej sytuacji Columbia i jej polski dystrybutor wiszą mi 3 x 18 zł plus obryw na koli i popkornie?
_________________
Disclaimer: powyższy tekst rozważa sytuację czysto hipotetyczną i w żadnym wypadku nie stanowi przyznania się do naruszania prawa własności intelektualnej. Autor nie bierze odpowiedzialności za ewentualne działania czytelników tej notki, a zwłaszcza te będące następstwem kliknięcia w link: http://thepiratebay.org/torrent/5167528/2012.2009.HQ.TeleSync.LiNE.XViD.READNFO-FUSION.avi

___________

kiedyś miałem zamiar wklejać pod każdą notkę jakiś fajny kawałek, ale na dziś podobają mi się tylko kosmicznie obciachowe. No nie stoczę się przecież do klipu z Miley Cyrus, nie? Chociaż bywało już gorzej niż Miley.

OK, wszystkim miłośnikom naturalnych biustów dedykuję:

00:33, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (12) »
czwartek, 19 listopada 2009

Z rzadko spotykaną otwartością minister finansów przyznał, że najlepszą bo wymyśloną przez Pana Boga emeryturę wypłacą nam na starość własne dzieci. On sam inwestuje głównie w dobre stosunki ze swoimi pociechami, w nadziei, że kiedy zniedołężnieje, te nie poskąpią mu bułki na mleku. Od siebie dodam, że jeśli ten "czwarty filar" też zawiedzie, pozostaje piąty: miłosierdzie parafian, zmaterializowane np. w całkiem niezłej kuchni dla niezamożnych, prowadzonej przez np. franciszkanów od św. Antoniego.

Serdeczne Bóg zapłać, Jacku Rostowski, za słowo prawdy o naszych emeryturach. Naprawdę, lepsze to niż jakaś ściema, a potem rozczarowanie przy kasie.

Idąc za radą magistra Rostowskiego, żartobliwie tytułowanego "profesorem", postanowiłem zadbać o edukację Piotrusia, tym bardziej, że na dziś to on sam będzie musiał zapewnić nam bułkę, mleko i wakacje w Tajlandii.

Żeby mógł z nudów wymyśleć ogólną teorię wszystkiego, a przynajmniej system na totolotka, postanowiłem na początek odciąć go od telewizji. I tu zupełnie zmienię temat.

Przyjęło się uważać, że telewizja i gry wideo to znak i powód upadku cywilizacji Zachodu. Że najpierw kreskówki, a potem seriale oraz pełne przemocy strzelanki rozmiękczają dzieciom mózgi. W trosce o przyszłość naszą i waszą należy więc odciąć młode pokolenie od ekranów i wygonić je na boiska (czy się dużo pomylę, jeśli zgadnę, że nasze oszczędnpści wsiąkły także w orliki?) oraz do bibliotek. Niech kopią, niech czytają, zamiast wysiadywać przed plazmą.

Po przemyśleniu, nie jestem pewien czy to dobry pomysł. Bo, zauważmy, że odkąd wynaleziono telewizję, sprawy poszły, ogólnie rzecz biorąc, ku lepszemu.

Patrząc wstecz, nie da się ukryć, że za wojny, w tym tę ostatnią, totalitaryzmy, okopy, obozy etc. odpowiadają pokolenia wychowane na świeżym powietrzu, względnie schylone na opasłymi tomami. Kaprale wykarmieni bez dodatków konserwantów i politycy oczytani w Nietzchem i Marksie. Elektoraty nie mające pojęcia o Tańcu z Gwiazdami i konsolach do gier rzuciły się sobie do gardeł i nie odpuściły, póki w miejscu po Europie nie została kupka dymiących cegieł.

Pozbawiając zatem dzieciara współczesnych rozrywek i zmuszając do lektury oraz ćwiczeń fizycznych ryzykujemy, że np. wyrośnie na szwarcenegera z mózgiem zamarynowanym w danie brownie i dawkinsie. Pewno stać go będzie na sponsorowanie rodziców, ale czy zechce? Czy może uzna nas za uciążliwą dlań formę istnienia białka...
Na szczęście wciąż są franciszkanie i ich kuchnie.
_________________
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,7256076,Jacek_Rostowski__Nikomu_nic_nie_zabieramy.html
Najwięcej zainwestowałem w to, co nazywam czwartym filarem, czyli w edukację dzieci i w dobre stosunki z nimi. Jest to najlepszy "fundusz emerytalny", bo wymyślony przez Pana Boga.

http://www.antoni.w-w.pl/podstrony/kuchnia/kuchnia.html
Zupa wydawana jest dla jedzących na miejscu i na wynos. Każdy kto przychodzi jest nakarmiony.

http://www.dziennik.pl/polityka/article408524/Rostowski_to_nieudacznik_i_tylko_magister.html
O prawdziwym wykształceniu szefa resortu finansów mówi też rzeczniczka Magdalena Kobos: "Rostowski posiada stopień naukowy magistra ekonomii. Nie ma tytułu naukowego ani stopnia naukowego doktora".

08:49, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (33) »
piątek, 13 listopada 2009

- Kim chciałbyś zostać, Piotrusiu?
- Bajoniklem.

* * *

W znajomej firmie na 25 pracownic jednego działu 14 jest na macierzyńskim. Zwolniono obu kierowników :-).

* * *

Starzy znajomi przyjaźnie zagadują na skajpie? Dzwonią? Chcą się umówić na piwo?

Bez złudzeń, szukają roboty.
Yep, oto pada kolejna firemka.

* * *

Angielscy heretycy po pięciu wiekach przejrzeli na oczy i porzucają swoje zgromadzenie poczęte z żądz Henryka VIII, a obecnie przejęte przez lesbijki.
Na przeprosiny z Papieżem Sting nagrał płytkę z kolędami.

Jeszcze w starej wersji:

13:50, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (5) »
niedziela, 08 listopada 2009

Od jakiegoś czasu google nie tylko odpowiada na nasze pytania, ale próbuje je za nas zadawać. Na razie dyskretnie podpowiada, o co warto zapytać. Wpisujemy np. "czy"... a google samo wypisuje listę najsensowniejszych pytań zaczynających się od "czy...". A w każdym razie najpopularniejszych. O, takich:

Czy:
jestem w ciąży?
pierwszy raz boli?

Kiedy:
będzie koniec świata?
są dni niepłodne?

Jak:
ściągać z wrzuty?
poderwać dziewczynę?

Czemu:
michael jackson zmienił kolor skóry?
do play drożej?
nie mam orgazmu?

Czy można:
farbować włosy w ciąży?
żyć 150 lat?

Jak można:
mówić na swojego chłopaka?
zarazić się półpaścem?

Jak najlepiej
podniecić kobietę?
zajść w ciąże?
się zabić?

Kiedy najlepiej
się kochać?
zajść w ciąże?
sadzić tuje?

Czym
jest miłość?
czyścić srebro?
jest życie?
otworzyć rmvb?

Z analizy adresów ip PT Czytelników niniejszego bloga wynika, że większość używa Netscape 3.0 i ma po sto pięćdziesiąt lat. Stąd prośba: pomóżmy młodym ludziom i odpowiedzmy im na powyższe pytania wyczerpująco i autorytatywnie. Czym jest życie, miłość i podobne duperele.
Najtrudniejsze pytanie biorę na siebie: rmvb otwieramy kodekami real alternative.

piątek, 06 listopada 2009

Rzeczywistość wokół nas jest wypadkową miliarda jednostkowych działań i zaniechań. Światem rządzą szajby ideologów  ścierające się z kaprysami konsumentów. Wobec tych żywiołów mały żuczek uzbrojony w logikę, a do tego zadający pytania, najpierw robi z siebie pośmiewisko, a potem kończy jako nieudacznik i przykład niższości logiki szkolnej wobec tej życiowej.

Powyższy akapit adresuję do kolesi spieniających się na hasło: globalne ocieplenie. Czy jest, a jeśli jest to z czyjej winy itp. I czemu się mamy martwić właśnie my, w naszym niedogrzanym kraju.
Nie musimy! I nie martwmy się.

Każde działanie ma dwa uzasadnienia: szlachetne i prawdziwe. Za szlachetne uzasadnienie redukcji dwutlenku dali Nobla Alowi Gorowi. Jeśli jeszcze nie widzieliście "Niewygodnej prawdy", a robicie w reklamie lub sprzedaży - zobaczcie koniecznie. Darmowy pokaz technik perswazyjnych i starannego doboru faktów, z kameralnym dramatem Ala Gora - plantatora tytoniu w tle. Świetna infoteinment i o to także tu chodzi.

Dlaczego mielibyśmy NAPRAWDĘ redukować emisję dwutlenku my wszyscy?
Cuszszsz, choćby dla mniejszych rachunków przy pompie - my Polacy. Doszliśmy do momentu, że wciąż porządny, raptem dwudziestoletni golf drei, tylko trzy razy bity, ale jak stjunowany,  stoi w garażu,  bo beczka paliwa do tego cacka kosztuje więcej niż ono samo.
Plus, wraz ze spadkiem cen wachy, jak przepięknie mięknie rura Ruskim! Jak przestają się rozpychać w basenach nad Morzem Czerwonym i gdzie indziej.

Ja osobiście mam jeszcze jeden powód do walki z globalnym ociepleniem. Niedawno fachowcy wezwali do podniesienia temperatury w serwerowniach. Pozwoli to obniżyć koszty klimy i emisję dwutlenku.
Trzy razy tak!
Matko, ile razy łapałem przeziębienie w serwerowniach, gdzie jakiś debil ustawił osiemnaście stopni. Czy oni, te menedżery wyobrażają sobie, że jak zrobią zimno to im kompy wejdą w nadprzewodnictwo?
Szkoda gadać, lepiej posłuchać.
R y G z nowej płyty:

13:17, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 02 listopada 2009

Ten mamut to ja, a zamrożono mnie wraz z budżetem mojego działu. Parę lat wstecz podjęto decyzję o cięciu kosztów i jakoś zapomniano jej odwołać. Nasze gadżety zostały zatrzymane w kadrze gdzieś tak na początku stulecia i wkrótce celnicy mogą nas stopować na granicy za próbę wywiezienia zabytkowej komórki czy laptopa.

Trzeba tu uczciwie przyznać, że od czasów nokii 6310i nie wymyślono lepszego telefonu: http://www.reghardware.co.uk/2007/12/20/nokia_breakthrough_phone/ .
Niestety, ja w przypływie pomroczności wymieniłem go na nowszy model, wart dziś 7,50, podczas gdy stara nokia wciąż chodzi na allegro po dwie stówki.

Już myślałem, że z tym rzęchem za 7,50 będę się woził do emerytury, gdy Leniuchowej skończył się dwuletni wyrok u operatora. Za podpisanie następnego cyrografu kusił nową komórką. I skusił.
W ten sposób w moje ręce trafił nowy-wszystkomający. W stosunku do mojego przestarzałego parku gadżeciarskiego to jedno tylko urządzenie zawiera: aparat o liczniejszych megapislach , kamerę o większej rozdzielczości, pojemniejszą  empetrójkę, szybszy gps, aktualniejszą nawigację...

Niestety, po wstępnym rozsimlokowaniu turbosimem (nie pytajcie) telefon chwilę podziałał poczym przeszedł do kontrataku i odciął się od nieuprawnionej, a jakże mi potrzebnej sieci, właśnie wtedy, gdy oczekiwałem ważnego telefonu od klienta. W desperacji zajechałem do znajomej Seniorki, którą niedawno obdarowaliśmy Telefonem Dla Seniorki.

I, guess what, ta zabaweczka za jedną dziesiątą ceny wszystkomającego leżała w ręku lepiej, lepiej gadała i w ogóle - nie zadrżą mi palce na klawiaturze - okazała się lepszym telefonem.

Nie tak dobrym, jak nokia 6310i, ale zawsze.
_________
Michael w sosie salsa verde:

22:21, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (9) »
Archiwum