poniedziałek, 27 lutego 2017

Poniższy wpis jest fajny, ale bez sensu, bo reklamy google w istocie już mają guzik "Już to mam" dostępny po kliknięciu w [x] w prawym górnym rogu i wybraniu opcji "Nie wyświetlaj tej reklamy", na co przytomnie zwróciła mi uwagę magdalaena1977

Hmm, naprawdę mi głupio.

 

Władcy internetu rzekomo wiedzą o nas wszystko, nawet więcej niż my o sobie samych. Każdy nasz krok w rzeczywistości i w sieci ma być śledzony i raportowany przez smartfon do centralnych serwerów, które natężając sztuczną inteligencję analizują go i próbują za pomocą reklam wtrynić nam usługi i produkty przewidując nasze następne zachcianki.
Tyle teorii. W praktyce jest trochę inaczej, jak w słynnym przypadku red. Lisa, który ze zgrozą i obrzydzeniem relacjonował ogłoszenia towarzyskie ukazujące się na katolickich witrynach. Dopiero życzliwi wyjaśnili mu, że reklamy wyświetla google na podstawie wcześniejszych wyszukiwań internauty. Na tej samej zasadzie od miesiąca jestem prześladowany ogłoszeniami o sprzedaży odkurzaczy bezprzewodowych. Owszem, wrzuciłem frazę: "odkurzacz bezprzewodowy" do wyszukiwarki, pojechałem do sklepu, kupiłem odkurzacz i wręczyłem zachwyconej Leniuchowej, ale na tym koniec, przez następne dziesięć lat nie planuję podobnego zakupu. Co innego, gdybym, jak red. Lis, szukał damskiego towarzystwa - ponawianie ogłoszeń miałoby sens.
Tymczasem cybernetyczny intelekt google zdaje się nie odróżniać kobiety od odkurzacza.
Drogi Googlu, jeżeli przeczesując sieć czytasz te słowa, doczep proszę do swoich reklam guzik "Już mam!" po przyciśnięciu którego przestaniesz mi wyświetlać sprzęty kupione zeszłej zimy.
Z drugiej strony, gdybyś był na tyle bystry, żeby przeczytać niniejsze i zrozumieć, to sam byś dawno na taki guzik wpadł.
Dlatego dodatkowo wrzuciłem do wyszukiwarki hasła "lamborghini, cena" oraz "zgrabne i chętne" i czekam, aż zastąpią te odkurzacze. 

piątek, 10 lutego 2017

Dobiegł końca pierwszy sezon "The Grand Tour" nowego programu Jeremiasza Clarksona, który uprzednio został wyrzucony z "Top Gear" za zdzielenie producenta piąchą.
Nigdy nie byłem stuprocentowym fanem topgira i niestety jego wady przeniosły się do GT. Mam na myśli głównie przeciągnięte ponad wszelką wytrzymałość skecze w terenie z udziałem zapatrzonych w siebie prowadzących.
Dwa odcinki rozgrywające się na Wybrzeżu Szkieletów były w całości relacją z idiotycznej wycieczki po tamtejszej plażopustyni w tzw beach buggies, którymi chłopaki krążyły w te i wefte przez cały chyba czas, ale nie wiem, bo drugiego odcinka nawet nie ściągnąłem.
Ponarzekawszy, trzeba oddać, że przez - ja wiem - 60% czasu emisji GT było jednak zabawne, zajmujące, a momentami nawet -  jak entree w pierwszym odcinku - powalające. Po całości  przynajmniej tak samo fajne/kiepskie jak topgir.
Zatem warto, szkoda że nie można, w każdym razie legalnie, bo GT emituje jakaś egzotyczna telewizja Amazona, przez co popularność zdobył głównie wśród piratów.
Tyle ogólników, teraz o żywo mnie interesujących autach VW, bo Clarkson zwieńczył sezon kupnem i testem das Auta. Wsiadł do golfa i wpadł w spazmy zachwytu nad kontrolą odstępu i asystentem pasa ruchu: patrz google, samoprowadzące auta już tu są.
Do pewnego stopnia to prawda, asystent pasa zwalnia z kręcenia kierownicą, kontroler odstępu wyhamuje do zera przed bramkami, jeśli zdarzyłoby mi się zasnąć... ale.
Jest jeszcze lokalna specyfika. Jakoś tak jest że sporo całkiem kierowców nie ustąpi z lewego pasa, jeśli nie wjedzie się im na zderzak niemal. Nie wiem o czym myślą tacy ludzie: gościu dognał mnie z tyłu, ale będę dalej jechał lewym pasem, może zhamuje z dwustu na sto dziesięć i już się będzie tak za mną wlókł?
No w każdym razie zbliżyć się do takiego muła na tyle, żeby cię był łaskaw zauważyć, nie da się z włączoną kontrolą odstępu, bo wiadomo - nie pozwoli, niebezpiecznie niby.
Czyli przy trochę większym ruchu, kiedy stężenie takich cymbałów wzrasta, odstęp idzie w odstawkę. Jeśli jednak stosować go konsekwentnie to urządzenie skonstruowane na potrzeby bezpiecznej jazdy potrafi nieźle podnieść adrenalinę.
Już wyjaśniam: lecisz, szybko, lecisz lewym pasem. Zgodnie z lokalną specyfiką tirowiec na prawym jadąc 105 zbiera się do wyprzedzania tirowca przed nim, który jedzie 104,5 . Manewr ten zajmie mu resztę lutego i pół marca, ale nie o tym teraz.
Normalnie zdejmowałbym nogę z gazu na widok kierunkowskazu tirowca przede mną, ale od czego kontrola odstępu? Automatyczna?
No więc jadę ile jadę, a tir centymetr po centymetrze zajeżdża na lewy. Tylko że radar kontroli odstępu wciąż go nie widzi! Włosy mi stają dęba, ale nie po to firma zapłaciła za kontrolę odstępu (automatyczną!) żebym nie korzystał, dlatego podkulam nogi pod brodę, żeby czasem nie depnąć na hamulec.
Na koniec wreszcie radar załapuje w czym rzecz, wciska hamulec, walę zbielałą twarzą w konsolę, dramat o włos od zderzaka tira, tętno dwieście, zimny pot na czole... Ale fajnie!

17:16, leniuch102 , polecam
Link Dodaj komentarz »
Archiwum