sobota, 23 lutego 2013

Co TY zrobiłeś dla diversity promotion in your workplace, brzmi pytanie numero uno podczas dorocznej oceny pracownika naszej korporacji i nie ma od niego ucieczki.
Pierwsza odpowiedź nasuwa się sama: w ramach wspierania różnorodności w miejscu pracy i jej godzinach oglądam azjatki (barely legal) na bluetube. Taka odpowiedź sprowadza jednak na człowieka CCO, czyli Carrier Change Opportunity, czyli mówiąc po ludzku jest zaproszeniem do bycia wykopanym.
Odpowiedź prawidłowa brzmiałaby pewno: wraz z partnerem pomogłem przystroić salkę konferencyjną na doroczną konwencję Kółka Pracowników Homo- i Transseksualnych. Straszne, ale niestety - prawdziwe, kółko takie istnieje i wraz ze Stowarzyszenie Rdzennych Amerykanów (w sensie: apaczów) szarogęsi się po firmie.

Firma ma kwaterę główną w mieście, w którym ostatnio wydarzyła się symptomatyczna awantura. Na miejscowym basenie, w szatni pełnej pań, dziewcząt i dziewczynek pojawił się dziarski czterdziestolatek wesoło wymachujący czym tam miał, bo był goły, jak to w szatni na basenie. Obezwładniony przez ratowniczki ani zipnął, ale jak przyjechała policja, wyciągnął papiery, że jest osobą transseksualną, a konkretnie kobietą w sensie zinternalizowanego dżenderu. I mogą mu skoczyć obunóż wiedzą gdzie. Czy szybko wróci do damskiej szatni nie wiem, ale pewno zaskarży miasto na grubszą sumę, bo to w końcu Ameryka.

http://radio.foxnews.com/toddstarnes/top-stories/college-allows-transgender-man-to-expose-himself-to-young-girls.html

W następnym odcinku: jak ominąć blokady działu IT by jednak dotrzeć do azjatek mna blutube, piratebaya i pisać homofobiczne notki nie zostawiając śladów na służbowym komputerze.

21:48, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (5) »
sobota, 16 lutego 2013

Piszę rzadko, bo mi się nie chce. Nie chce mi się, bo poszedłem na etat do firmy, która nie zna się na żartach i każe pracować. Kij im w ryj, wyzyskiwaczom. Dodatkowo, coraz rzadziej bywam w chacie na bagnach, a coraz częściej w stolycy, gdzie - cóż - tyram.
Plusy? Poza sumą na koncie prawie żadne, może takie, że w tych rozjazdach mam okazje do spodu przetestować gadżety w rodzaju nowego kpw (kindle paper white).

Kpw miał u mnie przechlapane juz na wejściu, a to za sprawą niesłychanej wolty marketingowej amazona. Było kilka takich w historii, np. orwellowski wielki brat, zmieniający wrogów w przyjaciół z wtorku na środę ad 1984, microsoft, który długo głosił chwałę niby-wielozadaniowości w Windows 3, żeby z dnia na dzień zacząć zachwalać prawdziwą wielozadaniowość windows 95 itd. itp.

Przez lata amazon wpierał klientom, że podświetlane ekrany są zueee, że tylko elektroniczny papier sprawdza się w oświetlonym pomieszczeniu, by w końcu wyprodukować kpw, któy w menu podświetlenia zaleca: "in brightly lit rooms, use a high setting".

No to co, ledowe podświetlenie ekranu, które wg marketingoidów z amazona w tabletach powoduje raka oczu i bezpłodność, w kindle paperwhite można i nalezy ustawiać na maksa?

W istocie przesadne podświetlenie jest męczące i tu i tam oraz daje efekt "śnieżnej bieli" skutkujący śnieżną ślepotą.

Podświetlenie i ekran dotykowy kpw to niejedyne zmiany w stosunku do kindla 3 keyboard.
Przaśny, linijkowy interfejs k3 został zastąpiony pseudookienkowym. Postęp? Pozorny. Stary interfejs dawał się w ciągu kilku minut poznać i polubić zwłaszcza dojrzalszym użytkownikom, co przetestowałem na własnej mamie. Miałbym kłopot z szybkim wyjaśnieniem jej obsługi nowego.

Co tam mama - Leniuchowa drugim dotknięciem ekranu kpw niechcący kupiła mi e-booka za drobne $16,95. Dziękuję Leniuchowej i technice zakupu jednoklikowego za "Amerykańskich lojalistów doby wojny o niepodległość".

Pora na werdykt. Kindle paperwhite czy kindle 3 keyboard? Jednak kpw. Minimalnie, niewspółmiernie do wrzawy marketingowej, ale jest lepszy. Klawiatura ekranowa skutecznie zastępuje guzikową i pozwoliła zmniejszyć rozmiary urządzenia. Podświetlenie sprawdza się w niedoświetlonych pomieszczeniach o poranku i środkach komunikacji. Dotykowy ekran ułatwia korzystanie ze słownika. Procesor zdaje się odrobinę szybszy, bateria odrobinę pojemniejsza nawet z niewyłączaną siecią bezprzewodową. Przełączanie stron stało się bardziej eleganckie, odświeżanie ekranu z irytującym całkowitym wyczernieniem tegoż odbywa się teraz raz na pięć - sześć stron.

Czy w/w warte są wysupłania $200?
W życiu! Za $200 można całą zimę jeździć na ekspress narty, chodzić cały rok na siłownię/basen, kupić wannę niezłego wina.
A książki czytać na służbowym smartfonie.

13:59, leniuch102 , polecam
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 04 lutego 2013

Kolejny rok, kolejny kindle tym razem z numerem cztery. Gdzie te czasy, kiedy kindle był kindle... do niedawna używałem klasycznego k3 z klawiaturą, ale przez moje ręce przewinął się także kindle touch, kindle-okrojony-z-klawiatury, a teraz dałem się skusić rewolucyjnemu rzekomo kindle paperwhite, udostępnionemu po świętach reszcie świata, w tym Polakom.
Tu dygresja. Czytniki w ogóle sprzedają się kiepsko, a jak dowiodły badania, najlepiej wśród tzw. baby-boomers, czyli pokolenia tużpowojennego. Niby nieźle, bo jak sama nazwa wskazuje, jest to generacja ponadprzeciętnie liczna, ale niestety dla amazona - schyłkowa. Wraz z nią umiera zapotrzebowanie na słowo pisano/czytane.
Zanim wszakże zdechnie ze szczętem podzielę się z PT Dinozaurami pierwszym wrażeniem z użytkowania najnowszego kindle paper white (kpw).
Na początek garść faktów:
kpw jest dotykowy, ale w zgrabniejszy niż w kindle-touch u sposób, bez grubej, skrywającej sensory, ramki.
Elektroniczny papier kpw NIE MA lepszego kontrastu niż k3. Cokolwiek twierdzi amazon, wzrost kontrastu, jeśli w ogóle istnieje na pewno nie jest zauważalny gołym okiem.
kpw jest podświetlany. Zawsze. Nawet po skręceniu podświetlenia na zero, ono wciąż jest, acz minimalne.
Ahora, dzięki podświetleniu rzeczywiście można uzyskać lepszy kontrast i jaśniejsze tło, ale za cenę obniżenia komfortu czytania - kindle świeci jak nie przymierzając zwykły tablet. Hybryda taka ma też swoje niezaprzeczalne zalety. W pełnym słońcu podświetlenia nie widać, po zaciągnięciu żaluzji zaś można dzięki niemu kontynuować lekturę.
A w całkowitej ciemności?
Tu gorzej. Kindlowe podświetlenie męczy. Jest brzydkie, o trupiobladym kolorze ulicznej jarzeniówki. Sto razy bardziej wolę czytać ze smartfonu w trybie białe-na-czarnym. Może gdyby kpw oferowało opcję białych liter na czarnym tle... ale z powodów technicznych nie oferuje.
Życie w ogóle jest sztuką kompromisów, a produkcja czytników to jeden wielki kompromis między niewspółwykonalnymi dyrektywami: energooszczędności, płynności działania, wyrazistej grafiki itd. Dlatego wiele potrafię kpw wybaczyć, jednego nie jestem w stanie - likwidacji przycisków zmiany stron. Kto u licha wpadł na pomysł, że pocieranie ekranu kciukiem jest wygodniejsze od przyciśnięcia brzegu obudowy? Czy projektanci w ogóle używają własnych produktów???
Seriously folks, musi być coś poważnie niehalo z firmą, w której można robić takie błędy.
Wkrótce część druga - do płaczu i śmiechu.

Tagi: kindle
15:25, leniuch102 , polecam
Link Komentarze (3) »
Archiwum