wtorek, 31 stycznia 2006

xxByło tak - wsiadłem w samolot i poleciałem, zostawiając za sobą mróz i niski stan oleju opałowego. Kanisterek z olejem (1600 litrów) z konieczności musiała zatankować Leniuchowa. Bliższy kontakt z tą cieczą jak i konieczność samodzielnego uiszczenia 1600 x 2,30 = góry pieniędzy nawróciła Leniuchową na palenie w kominku. Wybieranie popiołu. Czyszczenie szyby. Rąbanie drewna. I w ogóle czynności bliższe jakiejś Siłaczce niż Leniuchowej. Niespodziewanie zyskaliśmy temat do rozmowy.
-Słaaaabo się pali - mówi. Kiepska ta rozpałka.
-Eeee, to nie rozpałka, to sosna mokra.
I idę do garażu zutylizować jakieś dechy.
Takie "Wrzeciono Czasu", nie ?
Przynoszę suchutkie, równiutkie, podkładam rozpałkę - puff, płomień gorący jak apel o jedność lewicy, minuta, dwie , trzy - i nic.
Czary ?
Przyszło w końcu olśnienie.
Te dechy, kantówka niewymiarowa trzymana w garażu na niewiadomojaką okazję od lat...
Czy to nie te same, które z ekipą Ukraińców tydzień moczyliśmy w impregnacie ?
O nazwie "Ogniochron"?

16:32, leniuch102 , z bagien
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 30 stycznia 2006

xxPszsze Państwa.
Od teraz za dwa tygodnie ruszam z kolegamy na kolejne szkolenie do kraju Kuby Rozpruwacza i Profesora Moriarty'ego, o Hrabim Drakuli (na gościnnych występach) nie wspominając. Tym razem będzie nam towarzyszył szczerze nielubiany menedżer, pseudo: Bestia. To chyba jego antycypowane towarzystwo powoduje, że z podświadomości gramolą mi się do modułu planowania sceny z filmów i lektur. Koleś popchnięty do Tamizy w "Szoku dla systemu", miażdżąca działalność łóżka hotelowego z nowelki E.A. Poe, a nawet laska uduszona przez pomalowanie złotolem w Goldfingerze.
To chyba ta angielska mgła kusi, by rach-ciach rozwiązać swoje problemy i w niej przepaść.
Ale będę silny. W końcu - o czym bym wtedy pisał na blogu ?
Gdyby jednak nasunęły się Wam jakieś dyskretne pomysły...
12:35, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (7) »
sobota, 28 stycznia 2006

Zamontowałem lampę na piętrze i syt chwały zacząłem pakować graty. Drabina, wiertarka, ładowarka, skrzynka... Ha, nie tylko mam kupę gratów, nie tylko sufit, do którego mogę sobie przyczepić lampę, mam także syna - pociechę i wyrękę. Dwa lata starań, chuchania, dmuchania, ale teraz, w końcu, będzie pożytek, choćby niewielki.
- Piotruś, bierz skrzynkę i schodzimy na dół.
Zszedł jeden stopień.
-Tata, cieńszka !
- Wcale nie ciężka, leniu jeden -myślę sobie - najmniejsza możliwa skrzynka z dwoma śrubokrętami w środku, w sam raz dla dwulatka.
- Okej, zostaw skrzynkę i weź poziomicę -mówię i tarabanię się na dół.
-Tata, ziuuu ! -słyszę i między nogami zjeżdża mi poziomica, by walnąć w ścianę na parterze.
-Co robisz, łosiu ?!
-Sanki !
21:36, leniuch102 , z bagien
Link Komentarze (3) »
czwartek, 26 stycznia 2006
Gazeta Wyborcza znów w awangardzie po(d)stępu. Wkurzona dreptającymi po kolędzie nachałami w sutannach postanowiła odbić sobie wydatki i sprytnym zabiegiem zaprzęgła ich szefa do roboty w reklamie. Półprzezroczysta reklama na stulecie skody na okładce, zręcznie skomponowana ze zdjęciem papieża wiąże duchowe z doczesnym. I dochodowym.



środa, 25 stycznia 2006

xx- jak te dzieci normalne mają być, jak w każdej kreskówce teraz krew się leje ?
- no - a najgorsze te japońskie. mój starszy się przyzwyczaił, ale ten młodszy to z pokoju ucieka
- opatrzy się i przestanie.
tu włącza się z zaskakującą żywiołowością zażywna blondyna
- taaak? a z polskich to się prawdy dowie ? krówka do świnki się uśmiecha, kotek gąskę głaszcze ! A jak przyjdzie takie zarżnąć, żeby się najeść ?
Poginą te nasze dzieci jak szare myszy...
poniedziałek, 23 stycznia 2006

xxSzarozielony, podziargany kolo ścigający chwiejnym krokiem swojego twórcę nie nazywał się bynajmniej Frankenstein. Nazwisko to nosił właśnie ów naukowiec, który poskładał do kupy bezimienne monstrum i ożywił je dawką wysokiego napięcia. Jak mawiają: odkrycie zaczęło żyć własnym życiem.
Zadziwiające, jak dobrze  horrory klasy Ziet oddają stosunki w mojej firemce. Czas jakiś temu Dyrektor na podobieństwo Dr. Frankensteina podźwignął na wyżyny menedżmentu jednego z naszych kolegów - wzmiankowanego tu Bestię.
Ostatnią szykaną Bestii wobec mnie było pozbawienie wolności ze szczególnym udręczeniem, czyli relokacja do centrali.
Siedzę sobie zatem w fotelu Bestii, który w tym czasie na szkoleniu na drugim końcu Europy skręca się z bezsilności, bo wie, że nie ma teraz kontroli nawet nad własnym biurkiem, nie mówiąc o reszcie firemki. W skrzynkach kolegów co chwila lądują nerwowe maile, przypominające, przestrzegające, nakazujace i rozliczeniowe. W końcu życzy sobie przefaksowania jakiegoś świcha z szafki, do której kluczyk znajduje się w szufladzie tajnego biurka, do której kluczyk spoczywa w kamizelce Dyrektora. Ściągam więc Dyrektora i komisyjnie wędrujemy po szufladach, w duchu licząc na odkrycie czerwonych stringów czy czegoś w tym guście. Znajdujemy niestety tylko segregatory z papierzyskami - jedyną namiętność tego socjopaty.
Na odchodnym Dyrektor mówi - tylko powkładaj z powrotem po kolei, bo jak Stefan wróci to mi głowę urwie. Z pracy mnie wyrzuci, normalnie, wszystkich nas powyrzuca.
18:20, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (14) »
sobota, 21 stycznia 2006

xxMiałem takiego prezesa, który doroczne spotkanie firmowe zaczął raz od tekstu:
"W ubiegłym roku dokonaliśmy przeglądu stanowisk i pożegnaliśmy się z kolegami, którzy głównie generowali koszty, a nie przychody. Z pewnego punktu widzenia takim pracownikiem jest również prezes - nie sprzedaje, nie projektuje, a kosztuje sporo".
W tym momencie w mózgach słuchaczy zerwała się burza oklasków, ale paszczą wydali tylko służalczy rechot - ależ z Pana dowcipniś, Panie Prezesie. Może to z obawy przed zakwalifikowaniem do kategorii nieefektywnych przy następnej rundzie zwolnień.

Całkiem niedawno Demoniczni Bliźniacy wykopali stołki spod siedzeń paru najważniejszych Panów Prezesów, w tym Prezesa Od Gazu I Nafty. W odróżnieniu od swoich poprzedników nie powołali nikogo nowego. Efekt ? Rządzą zastępcy, akcje spółek poszły w górę i jak jeszcze tak trochę potrwa, okaże się - ku przerażeniu Wyborowej - że firmy potrafią się obyć bez bandy przepłacanych wałkoni.
Szok dla systemu.

Nawiasem mówiąc, na ropie się znam o tyle, że mam kuzyna wiertacza, ale nawet mi nie wpadłoby do głowy, jak ex-prezesowi, żeby pytać na kopalni ropy "ilu ludzi pracuje pod ziemią".
środa, 18 stycznia 2006

Tak to jest - wczoraj +10 stopni, śpiew ptaków i Angielki śmigające z gołymi nogami, dzisiaj minus 15 na 3-cim piętrze maszyny sortującej w piaskarni pod Opolem.
Ale Anglik też potrafi i z braku prawdziwej zimy walnie sobie syntetyczną.
Nawet ładną.


wtorek, 17 stycznia 2006

xxKulawe tłumaczenie pojęcia 'urban legend' jako 'legenda miejska' kojarzy mi się raczej ze złotą kaczką i balladą o Tolku Bananie niż z lasującymi wapno w mózgu historiami spod znaku czarnej wołgi. Dla tych ostatnich rezerwuję słowo "plota".
Ploty od jakiegoś czasu mocno się stechnicyzowały, począwszy od ploty o noki 3120.
(dla niezorientowanych - 7-8 lat temu pierwszy telefon bez antenki i w promocji. Plota głosiła, że taki tani, bo bez antenki, co nadrabiał zabójczą mocą nadawania gotującą zwoje użytkownika na podobieństwo mikrofalówki. W całej Europie się na tym poznali, dlatego wpychają za grosze Polakom)
Ostatnio słyszałem, że informatycy są bezpłodni i każde kliknięcie myszą zabija jeden plemnik, a klawisz klawiatury - pięć. Spacja, spacja jest najgorsza, potrafi wykończyt tuzin niepoczętych.
Zainspirowany takimi opowieściami postanowiłem otworzyć kramik z plotami. Będę je gromadził na niniejszym blogu w kategorii - jakże by inaczej - "ploty".
Czytelników zachęcam do:
- czytania
- wpisywania własnych plot w komentach
- propagowania co bardziej wstrząsających plot za pomocą emalii i wrogich podszeptów.

Oto moja pierwsza autorska plota:

Mama kupiła córce komórkę na urodziny, bo córka była koniarą i dużo czasu spędzała poza domem. Siostra się dołożyła i ściągnęła jej dzwonek z rżeniem konia.
Dziewczyna czyści w boksie swojego czempiona, a tu dzwoni rodzina i komórka robi: ihahaha !
Jak to usłyszał szczotkowany właśnie ogier, dostał szału i odgryzł dziewczynie pół twarzy !

Wstrząsające, nie ?

Pierwsze konie za ploty...
16:11, leniuch102 , ploty
Link Komentarze (9) »
niedziela, 15 stycznia 2006

xxWystarczy na tydzień z Kraju wyjechać i proszę: Małysz przegrywa z Mateją, a Lepper zostaje wicepremierem (na razie w gazecie Wyborowej). Ku pokrzepieniu - w UK nie lepiej. Tutejsi parlamentarzyści zachowują się w Big Brotherze dużo gorzej niż nieodżałowany Florek Wierzba Energetyczna. Niejaki Galloway z okręgu Londyn Wschód olał posiedzenia i baraszkuje pod okiem kamery z jakąś raszplą. Partia Pracy, of course. Czy to w porządku wobec wyborców? Sure. Teraz mają kontakt ze swoim posłem 24/24. Fakt, że jednokierunkowy. Może i dobrze, że tam siedzi, bo jego koledzy zabrali się za upraszczanie prawa i likwidację "martwych" przepisów. Jak ten o zakazie sprzedaży zabawek militarnych. Jeszcze dobrze nie wykreślili właściwego paragrafu, a już piaskownice wypełniły się bazukami, uzi i wiernymi replikami miotaczy granatów, nierozróżnialnymi z dwu kroków od oryginałów.

I tak dalej.

Imperium pruje się wzdłuż i w poprzek, ale istnieją ludzie, dzięki którym system działa, więc z, ekhem, tego tu miejsca dziękuję:

załodze Lot, która nas tam dowiozła i odwiozła
p. Agnieszce z Europcaru, która wypożyczyła nam samochód
p. Mariuszowi, który nas obsługiwał w hotelu i niepokoił się, że rozpoznaliśmy w nim Polaka z z gęby, jakby plakietka z imieniem nie wystarczyła.
p. Krzysiowi, który przygotował materiały kursowe i wypisał certyfikaty
p. Tomkowi, który nie dochrzaniał się o rysy na zwróconym golfie

Jakoś tak śmiesznie wyszło, że sami Polacy. Polak potrafi.
Cheers.
11:53, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (8) »
sobota, 14 stycznia 2006

xxWyszło, że z naszej grupy tylko ja jeździłem "słynnym londyńskim metrem". Zapakowaliśmy się więc do wynajętego golfa i zajechaliśmy pod stację Stamford Brook. Koledzy sumiennie obfotografowali bramki, okienko, panią w kasie, podróżnych, zakupili po bilecie na dwie strefy z automatu, za gotówkę i na kartę i w ogóle starali się z tej prozaicznej wycieczki wynieść jak najwięcej wrażeń.
Zasiedliśmy na kolorowych krzesełkach, które zebrały dobre recenzje za wzór, przedyskutowaliśmy wagonik w porównaniu z Nowym Jorkiem, Moskwą i Warszawą, ale w końcu temat się wyczerpał i zapadło milczenie.
Wtedy wsiedli oni - wracająca do domu brytyjska młodzież szkolna. Pod kurtkami grantowe garnitury, na szyjach krawaty. Powiedzieć, że się porozsiadali to rozminąć się z prawdą. Dwóch rozpoczęło bójkę na pięści, dwu następnych zaczęło ganiać się po krzesełkach. Jeden rzucił w goniących drugim śniadaniem z dużą ilością keczupu, sam dostał niedojedzonym bananem. Wysiedli na następnym przystanku, pozostawiając pół wagonika w stanie wskazującym na zużycie.

P.S.
Uprasza się czytelników o powstrzymanie od rasistowskich komentarzy - jak wiadomo kolor skóry nie ma tu nic do rzeczy, a kultury nie dzielą się na lepsze i gorsze - są po prosu inne i należy to uszanować.
Czy tak jakoś.
czwartek, 12 stycznia 2006

xxFiremka nasza po okresie względnej hojności weszła w fazę żenującego skąpstwa. W rezultacie wylądowaliśmy w pokojach dwuosobowych, o przeciętnym standardzie i w zasadzie płatnym interku. W zasadzie, bo na środku naszego pokoju istnieje strefa bezprzewodowego i bezpłatnego surfowania. W efekcie koledzy narzekający na stłoczenie (dwójki) i tak gromadzą się z własnej woli na 1,5 m2, za to w trzech warstwach przekładanych laptopami.
Przy okazji angielskich dwójek - czerwony alert !
Hotelowy 'room' może być double - jak zamówiła nam nasza asystentka, lub 'twin'.
'Double' charakteryzuje się łożem małżeńskim... na szczęście znalazł się wolny 'twin'.
Z ciekawostek - tutejsze lasy są przeważnie liściaste i jako takie nie nadają się na budulec. A jednak... Taka dębowa, czterystuletnia belka o kształcie saksofonu w naszej podłodze sprawia, że do kibla mam pod górkę.
Stromo pod górkę.
22:23, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (4) »
środa, 11 stycznia 2006

xTo nie przypadek, że w Anglii powstały najgłośniejsze antyutopie - "Nowy wspaniały świat" i "1984". Dobrze wiedzieli, na co się zanosi. Firma w której się szkolimy, oprócz edukacji funduje nam także lunch. Mamy do wyboru długą listę posiłków wegetariańskich, koszer i halal. Tymczasem przygniatająca większość pracowników i studentów to biali, anglosascy protestanci. Podejrzewam, że jak inni normalni Angole najchętniej wbiliby po krwistym t-bone steku.
Wy-klu-czo-ne. Najwyraźniej jest to wbrew 'corporate policy' promującej gusta nieistniejących mniejszości tym silniej, im mniej chętnie garną się do sektora IT.
W gazecie niesamowita historia gościa, którego wykopali z gminnej rady adopcyjnej, bo wyraził pogląd, że sierocie z domu dziecka najlepiej posłuży rodzina z tatą i mamą. Oczywiście takie nastawienie, z góry dyskryminujące pary homoseksualne jest tu nie do przyjęcia z pktu widzenia 'non-discrimination' policy.
Co na to władze ?
Nie mają czasu. Z opadniętymi koparami obejrzeliśmy w telewizorze Tony'ego Blaira, którego zerwali skoro świt, żeby szorował gafitti.
No żałość, mżawka i ruch lewostronny.
00:08, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (6) »
wtorek, 10 stycznia 2006
x
Lądek - miasto, gdzie Litwinki sprzedają pizzę Włochom, Polacy wożą hiszpańskie wycieczki, recepcjonistka wertuje słownik estońsko-angielski itp.

- Zobaczysz, kiedyś zostaną same mury i ani jednego Anglika.
- Wtedy któryś z naszych krzyknie: teraz  !
-... i wszyscy zaczną jeździć prawą stroną.
00:55, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 stycznia 2006

xOgień wesoło trzaska w kominku, choinka mruga kolorowymi światełkami, patefon gra "Pożegnanie ojczyzny", a piszący te słowa zaraz zmieni się w pakującego manatki. Los rzuca mnie za Kanał Angielski do hoteliku gdzieś hen na zadupiu, gdzie zapewne spędzę najbliższy tydzień bo tłuc się do Londynu chyba nie będzie mi się chciało.
Tak jest, szkolenie.
Tym razem siedemnastowieczny hotel nieopodal miasteczka, gdzie książę Wiliam właśnie trafił do woja, sorry - 'will begin his army career'.
Oglądałem kiedyś serial o hotelu na angielskiej prowincji i mam niedobre przeczucia...
20:14, leniuch102 , telepraca
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2
Archiwum