Blog > Komentarze do wpisu

Horror w Wesołych Bagniskach

Zamieszkałem na końcu wsi, a właściwie już za tablicą. Za moją chałupą łąka zjeżdża w dół ku rzeczce nazwanej na urągowisko Dobrą. Idąc drogą obok leśniczówki i opuszczonego pegeeru trafi się do centrum miejscowości, czyli przystanku pekaesu okupowanego przez zastępy zombie. Sterane życiem dziadygi kursują tam lunatycznie między sklepem a schroniskiem brata Alberta w stylu znanym z Nocy Żywych Trupów.

Nasz przytulny domciu jest sielską enklawą odwróconą plecami do wsi, a ogródkiem do usłanej kwieciem nadrzecznej łąki. Chciałoby się pobiec i zrywać kaczeńce, ale obyci są świadomi jej wzmagającej się bagienności, zaś nieobyci po krótkim truchcie trafiają do "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie". Pozorna sielskość i tak trwa tylko do zachodu słońca. O zmierzchu bez względu na porę roku i pogodę znad bagien nadciąga mgła, w dni suche ograniczając widoczność do pół metra, w mokre zaś daje się kroić piłą do gazobetonu.

W jeden z takich wieczorów trafił do nas pies Teściowej. Zwierzę to była zanabyła przed laty na życzenie Żony, wówczas siódmoklasistki. Dziś kundel jest pełnoletni, waży trzy kilo, niedowidzi, niedosłyszy, porusza się trochę sztywno, a na uwagi reaguje niesamowicie niskim, lekko gulgoczącym warczeniem. Warkot ów niczym z dna piekieł przywodzi na myśl Balroga, Czarny Płomień z Kundun siejący śmierć pośród Drużyny Pierścienia. Odstraszającym własnościom tego dźwięku pies zawdzięcza, że nie stał się jeszcze przekąską którejś z ras humorystycznie zwanych "obrończymi".

Niepokój nasz budziła perspektywa relacji psa z naszym domowym czworołapem, który, choć ze trzy razy cięższy, zębów ma raptem osiem, a pazurów wcale. Pies wykazał się jednak absolutną obojętnością na dziecko i inne bodźce zresztą też, pozwalając się do woli szarpać i przesuwać. Wieczorem sięgnąłem po syna utytłanego w sierści, żeby wrzucić go do wanienki. Stał na czworakach. Popatrzył na mnie przeciągle. Wyszczerzył zęby, a z gardła wydobył studzienne warczenie.


piątek, 24 września 2004, leniuch102

Polecane wpisy

  • "Vyste se peknie leteli"

    Słowa "Vyste se peknie leteli" wypowiedziane w znanym z mamuciej skoczni narciarskiej Harrachovie są najwyższą pochwałą, o ile nie wypowiada ich zaniepokojony C

  • Bruce z Krety

    Na każdym wyjeździe przychodzi taki moment, że worek z czystymi koszulkami pokazuje nam dno. Za granicą można wtedy połączyć przyjemne z pożytecznym i kupić faj

  • Mobilnie, bo z podróży

    Niniejszy wpis wklepuję na miniaturowej niby- klawiaturce smartfona. Heroiczny ów wysiłek może być miarą nudy jaka niezawodnie dopada większość wczasowiczów pod

Komentarze
2004/09/24 10:10:47
co to za straszne miejsce????;) no i ci ludzie...;) zwierząt nie lubią;) a ten narrator... brrrr... płodzi bezzebne czworolapy...;) UCIEKAJ UCIEKAJ STAMTAD;)))
-
2004/09/24 12:36:52
no tak, w najbliższej perspektywie czworołap wypuści kły.
po namyśle, goście co płodzą dwułapy z kompletem zębisk są jeszcze straszniejsi. zostaję.
-
2004/09/24 13:20:43
tylko ostrzegam;) i uwazaj na siebie bo w takiej gluszy moze sie wiecej czworolpow, siersiuchow pojawic...;) moze to zarazliwe;)))
-
2004/09/24 17:12:40
A JAGODY to macie tam dorodne?
-
2004/09/24 19:51:51
ten potwór na obrazku ma straaaaszne mleczaki :-))))
-
2004/09/24 22:17:44
assasello na pewno dorodne tylko, ze pewnie wilcze;)smacznego;)