Blog > Komentarze do wpisu

Z bocianego gniazda pirackiego statku

Zamiast pełnowartościowej notki - przegląd filmów, które na dziś można sobie ściągnąć z torrentów. Można je także obejrzeć na różnych kaszaniastych serwisach streamingowych, ale ja wolę zassać konkretny plik w wysokiej jakości i poczuć się jak w kinie, a nawet lepiej, odtwarzając go w telewizorze.
Od dłuższego czasu hollywood ogrywa stare cykle. Dla swojego dziecka jestem legendą, bo widziałem w kinie pierwsze Gwiezdne Wojny. Si senior. Dwadzieścia odcinków później mogę z czystym sumieniem i jasnym czołem  polecić film "Han Solo", być może najlepszy od początku serii. Nigdy nie byłem fanem księżniczki Lei, laska z Solo bije ją na głowę, film się sam ogląda. Enjoy.
Na pierwszym "Parku Jurajskim" też byłem w kinie, jak również na pierwszym "Świecie Jurajskim" sto lat póżniej. Bieżący "Świat jurajski - Upadłe królestwo" to wtórna, męcząca kicha.  Naprawdę zastanówcie się, zanim zabierzecie nań dziecko, bo film skręca w stronę głupio okrutnego kryminału i jako taki wypada z kategorii kina familijnego. Ostrzegam.
Główny bohater "Jurajskiego świata" grany przez Chrisa Pratta jest recyklowany jako pseudo "Han Solo" w Avengersach "Infinity War". Zdezorientowani? You bet. Jak zobaczyłem go za sterami statku w Avengersach przetarłem oczy, bo myślałem, że przez sen skleiły mi się te trzy filmy. Moje dziecko twierdzi, że "Infinity War" to szczytowe osiągnięcie cyklu, ja pozostaję sceptyczny.
Na koniec ulubiony antybohater komiksowy w drugiej odsłonie: Deadpool. No nie wiem, ale raczej nie. Deadpool gwałtownie skręcił w kierunku parodii innych komiksowych filmów, trochę w konwencji "Strasznego filmu". Dla mnie to pójście na łatwiznę, choć wciąż zabawne. Nie na tyle, abym obejrzał do końca, ale dialog o zaletach wigotnych chusteczek higienicznych zapadł mi w pamięć. Nie namawiam, nie zachęcam, nie zmuszam.
Na koniec refleksja. Filmy "superbohaterskie" mają notorycznie zawyżone oceny, nie tylko na IMDB, ale i na ambitniejszych recenzowniach jak "Rotten Tomatos". Spokojnie można upieprzyć im z 20% oceny, a i tak będzie za wysoka. No ale jak mawiają we Wrocławiu, mieście imigracji wschodnioukraińskiej, "na wkus i cwjet tawariszcza niet". 

czwartek, 11 października 2018, leniuch102

Polecane wpisy

  • Syrenka

    Biegam źle, pływam jeszcze gorzej, ale realia są takie, że biegających dobrze jest u nas masa, a pływających choćby jako tako - garść. Czyli nawet pływając swoi

  • "Czelendżer mandatoryjny".

    Jako bloger widzę siebie Salierim polszczyzny - względnie poprawnym, ale nieporywającym. I jak Salieri potrafię docenić Mozartów tejże. Dalece częściej niż Moza

  • Korona z tektury.

    Nie spodziewałem się wiele, a jednak zdołali mnie zawieść. Właściwie przełączyłem po pierwszych 15 sekundach w ciągu których pokazano teatralnie utykającego ob