Blog > Komentarze do wpisu

Oj tam oj tam.

Ja mawiają anglosasi dobrze znaleźć sobie zajęcie, bo próżniaczymi dłońmi diabeł działa, ale, na Boga, nie w Boże Ciało! Jest taki moment w święto, kiedy banda nierobów zwana rodziną śpi , a człowieka nosi. Ja np w czwartek wziąłem i pomalowałem bramę garażową. Grzech wcale nie tak ciężki, bo zgorszył tylko zdumionego bociana, ponieważ nigdynieużywana brama naszego nigdynieużywanego grażu wychodzi na łąkę. Samo malowanie zatem być może uszłoby mi płazem, gdybym pojechał na procesję... A tak - niedługo trwało i dotkliwie pokiereszował mnie pedał. Rowerowy, bo pojechałem na rower. Jeśli ktoś pomyśłał o innym jest zaściankowym nienawistnikiem. Jaki by nie był, trzy rany ciętoszarpane nad biało-corazbardziejczerwoną skarpetą i dylemat: olać, szyć, czy zagnieść chleba z pajęczyną?
Oczytany Polak zagniótłby wzorem Zagłoby chleb z pajęczyną, po którym na Bohunie goiło się jak na psie.
Oczytany Kozak na pewno nie zagniótłby chleba z pajęczyną, bo z lektury Cichego Donu wie, że to prosta droga do zakażenia, po którym można już tylko zjechać na pobocze i poprosić "Bracia, dobijcie".  Tak się składa, że courtesy of chomikuj.pl przeczytałem ostatnio Cichy Don więc nie tracąc czasu pojechałem na SOR.
Niezorientowanym budowa szpitala w chaszczach za miastem gdzie postawiono ostatnio ogromniasty wrocławski szpital Marciniaka wydaje się pomysłem chybionym, ale nie jest. Do takiego szpitala nie można przykuśtykać podtrzymując flaki po sporze o flaszkę, nie doturla się dziadyga z  balkonikiem, placówka trzyma się na zdrowy dystans od niezmotoryzowanego lub nietrzeźwego plebsu.
Na taki SOR w sobotę obrażone żony przywożą mężów, którzy połamali się na rowerze, wkurzeni mężowie dostarczają żony, które związały się w supeł na jodze.
Jest przestronnie, ą-ę i względnie szybko.
Ale nie bezboleśnie!  
Dlatego - w dzień święty - piwo, grill, kościół, ryby, mecz, ale nie praca, praca - w pracy.

sobota, 17 czerwca 2017, leniuch102

Polecane wpisy

  • Syrenka

    Biegam źle, pływam jeszcze gorzej, ale realia są takie, że biegających dobrze jest u nas masa, a pływających choćby jako tako - garść. Czyli nawet pływając swoi

  • SRODO

    Czy naprawdę potrzebujemy więcej prywatności w sieci? Czy w życiu? Nie wydaje mi się. Po pierwsze jestem fanem spersonalizowanych reklam. Nie chcę tracić życia

  • Początek końca

    Uważni czytelnicy zauważyli obniżenie częstotliwości notek, które spowodowane było m. in.  tektoniczną zmianą w życiu zawodowym autora. Po latach przestałe

Komentarze
Gość: fieloryb, *.tktelekom.pl
2017/06/21 11:22:27
Praca wzbogaca a cierpienie...
...uszlachetnia ;-)