Blog > Komentarze do wpisu

Dobrze zagrany, ładnie skręcony, całkowicie zbędny.


He he, to chyba jeden z tych filmów, których się nie da zaspojlerować, bo dwa dni po obejrzeniu nie bardzo wiesz, o czym był. Jestem jednym z niewielu żyjących kinomanów, którzy widzieli pierwszy odcinek Gwiezdnych Wojen w kinie i z sympatią chodzę na każdy nowy, ale tamtego - piorunującego - wrażenia, jakie wywarł na całym, nie bójmy się tego słowa, pokoleniu, nie spodziewam się już przeżyć.
Nie tylko dlatego, że nie będę już nastolatkiem, a księżniczka Lea zeszła na zawał. (Ha, teraz mi się skojarzyło, że jeszcze bardziej piorunujący i gdzieś w tym czasie wyświetlany Bruce Lee, też był zszedł na zawał - przypadek? nie sądzę).
W każdym razie z każdych Gw-Woj dawało się coś zabrać do domu, a to tego rogatego Sitha z czerwonym ryjem, a to grubego ślimaka z gołą Leą na łańcuchu, ten starszy pan pod wysokim napięciem też był niezły.
A tu nic, może poza jednym fajnym robotem. Bywały już wcześniej odcinki skandaliczne, odcinki chybione, ale dwa ostatnie takie nie są, one cierpią nie tyle na głupie pomysły, co na fundamentalny uwiąd. Jak dla mnie seria grzęźnie za sprawą ambitnych dziewcząt, obsadzanych w pierwszoplanowych rolach. One, te prymuski, nadają się świetnie do mnóstwa ról, ale Imperium raczej nie pokonają. Zwłaszcza, że nie wspierają ich żadni kowboje (Ford), żadne utalentowane chłopaki z boysbandu (Anakin), ale paru wrażliwych Azjatów dobranych widocznie z myślą o tamtejszej publiczności.

środa, 28 grudnia 2016, leniuch102

Polecane wpisy

  • Uznałem potęgę Magii

    Na tych tu łamach niejednokrotnie nabijałem się z melomanów zamulających sobie dyski utworami spróbkowanymi na szejset kiloherców, topiącymi fortuny w kablach,

  • Kino umarło.

    Chyba coś ze mną jest nie tak, ale w żaden, totalnie żaden sposób nie rozumiem entuzjazmu, jaki budzą w widowni i krytykach brednie ze stajni marvela, a zwłaszc

  • Szerokiej drogi!

    Dobiegł końca pierwszy sezon "The Grand Tour" nowego programu Jeremiasza Clarksona, który uprzednio został wyrzucony z "Top Gear" za zdzielenie producenta piąch

Komentarze
Gość: krzysiek, *.pruszczgdanski.vectranet.pl
2016/12/29 23:25:35
True, true. Te same wrażenia odniosłem po obejrzeniu via internety ostatniej z części Wojen Gwiezdnych. To już nie to co kiedyś, dodatkowo pamiętać należy że ówczesna siermiężna rzeczywistość sama w sobie wzmacniała kontrast do wrażeń wyniesionych z kina przez kilkuletniego chłopaka którym byłem podczas oglądania Imperium Kontratakuje.
Teraz to już nie wróci- nie ma szans. Podział na ciemną i jasną stronę Mocy tak jasno widoczny z tamtej perspektywy, a dodatkowo imponujące wówczas efekty specjalne i animacje których nawet namiastek trudno było doszukiwać się w najczęściej emitowanych radzieckich produkcjach filmowych serwowanych podczas wieczornych seansów w programie pierwszym TV. Nawet z rzadka puszczane klasyczne westerny choć wtedy również były innym światem do pięt Gwiezdnym Wojnom nie dorastały. Niestety, dzisiaj widać wyraźnie że jakość już była. Teraz liczy się tylko ilość.
-
Gość: fieloryb, *.tktelekom.pl
2017/01/11 14:24:48
Obawiam się, że jedynym możliwym filmem "kosmicznym" który może zrobić jeszcze wrażenie jest kolejny (nie istniejący) epizod z sagi (nie istniejącej) pod tytułem (roboczym) Kosmiczne jaja.
-
2017/01/12 11:14:21
@fieloryb: mi się kosmiczne jaja za pierwszym razem nie spodobały. dopiero za drugim razem umarłem ze śmiechu :D