Blog > Komentarze do wpisu

Opcja abonamentowa

Skończyłem właśnie czytać kapitalną biografię panów Beksińskich - ojca malarza i syna radiowca, którzy nie dość że byli artystami to jeszcze zeszli ze świata w sposób gwałtowny.
Atutem tego reportażu jest panorama Polski powiatowej od okupacji do dzikiego kapitalizmu, na tle której realizują swoje pasje obaj twórcy. Nie jest to generalnie obrazek ładny, czasy były podłe, ludzie nieobyci tudzież niedomyci, ale właśnie dzięki niemu łatwiej zrozumieć i docenić tektoniczną zmianę jaka zaszła w dostępie do dóbr kultury w ostatnich +- 30 latach.
Stary -  że się tak wyrażę - Beksiński, poza tym, że był dobrym, a na pewnym etapie dziko popularnym malarzem, był także inżynierem i melomanem. Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie chęć posiadania coraz lepszego sprzętu rtv i najnowszych płyt, to nie namalował by połowy tego, co namalował. Poza malowaniem B. lutował wzmacniacze i składał magnetofony, a następnie wraz z synem zgrywali na taśmy  płyty zanabyte w drodze wymiany za malunki, poczym sprzedawali taśmy z zyskiem.
W tym aspekcie nie różnili się specjalnie od studentów z epoki, no może większym rozmachem w działaniu,  które w przypadku Tomka Beksińskiego zaowocowało pracą w radiu.
Szalenie ciekaw byłbym opinii obu panów na temat dzisiejszych muzycznych serwisów abonamentowych  (he, to już chyba 3-cie określenie na muzę z interku).
Koniec z regałami pełnymi płyt, niepotrzebne są nawet dyski z mp3 - kami. Za parę (dziesiąt) złotych miesięcznie można mieć - tak o - dostęp do jakiś 80% wszystkich nagrań w ogóle. Nie wiem jak Tomasz Beksisski, który jawił się jako obsesyjny kolekcjoner, ale stary B. jako rasowy gadżeciaż popadłby zapewne stan podobny do nirwany, jaki był i moim udziałem na początku przygody z opcją abonamentową.
Odtwarzacz internetowy jaki od trzech notek opisuję odtwarza również muzykę z serwisów abonamentowych. Jakość dźwięków nie odbiega znacząco od tych z płyty kompaktowej, jako że dostarczana jest w formie 320 kbitów mp3. W wersji płatnej. Jak wiadomo w/w serwisy działają również w wersji darmowej 160 kbitów i z poważnym ograniczeniem funkcjonalności, ale nie wiem, jak brzmiałyby na moim odtwarzaczu, bowiem ten trybu darmowego nie obsługuje. Dla nieczytających zastrzeżeń drobnym druczkiem takie ograniczenie musi być przykrą niespodzianką.
Nie w kasie, nie w kilobitach jednak rzecz, a w poczuciu niemal nieograniczonej swobody wędrówki po muzycznych szlakach. Nawet stosunkowo egzotyczna polska fonografia jest tam w przeważającej części dostępna, ze znaczącym z mojego punktu widzenia wyjątkiem Czesława Niemena i Wałów Jagiellońskich.
Ale poza tym - hulaj dusza,  czuję się jak dziecko w naprawdę dużym sklepie z zabawkami.  Na pół zapomniane melodie, kawałki z młodości, muzycy znani czy tacy, których chciałbym poznać, ale jakoś się nie złożyło... dostępni na wyciągnięcie ręki. Co u licha komponował Skriabin, czy ten... jak mu tam, Justin Bieber jest naprawdę tak fatalny i jak brzmi ten kawałek zespołu UFO, fałszywie nucony 30 lat temu przez kolegę ze szkolnej ławy?
Sezamie, otwórz się.
Parę pacnięć w smartfon i po chwili wiem. Jeśli mi się spodoba, serwis podpowiada mi kolejne nagrania i wykonawców utrzymanych w podobnym stylu. I tak bez końca. Potrafię sobie wyobrazić użytkowników, którzy zagłębiają się w labirynt nagrań by wychynąć z niego po tygodniu z objawami odwodnienia.
Sam prawie tak skończyłem.

wtorek, 16 lutego 2016, leniuch102

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: fieloryb, *.tktelekom.pl
2016/02/17 12:13:36
"Skończyłem właśnie czytać kapitalną biografię panów Beksińskich"
Książka to wielce zacna. Powstaje (lub już powstał) film fabularny na jej kanwie.

www.tvp.info/19081281/ostatnia-rodzina-w-przyszlym-roku-zobaczymy-film-o-beksinskich

Nabieram coraz większej chęci aby nabyć inne pozycje napisane przez Magdalenę Grzebałkowską.

"Szalenie ciekaw byłbym opinii obu panów na temat dzisiejszych muzycznych serwisów abonamentowych (he, to już chyba 3-cie określenie na muzę z interku)"

Tomasz Beksiński był (w odróżnieniu od ojca) wielkim przeciwnikiem nowinek technicznych. Pisał na maszynie "analogowej"*, nie cierpiał komputerów**.

Dodatkowo w swoich felietonach wyrażał często (delikatnie pisząc) zniesmaczenie ofertą muzyczną do której miał dostęp w ostatnich latach życia.

______________
* Miałem w ręku kasetę nagraną przez T.B., która była opisana właśnie pismem maszynowym.
** Co bardziej zainteresowani mogą wyszukać w "góglownicy" hasło "Odsuńcie ode mnie ten komputer goryczy"
-
Gość: fieloryb, *.tktelekom.pl
2016/02/17 14:07:00
Nie wiem jak w innych miastach, ale w Warszawie, przy ulicy Filtrowej funkcjonowała w zeszłym wieku profesjonalna "przegrywalnia", gdzie za niewielką (w stosunku do ówczesnej ceny płyty CD) kwotę można było sobie nagrać lub zlecić nagranie kaset.
-
2016/02/17 15:12:37
u nas (we Wrocławiu) też była przegrywalnia. ale sam nie przegrywałem, mam takie prezenty z 2giej ręki.
-
2016/03/23 17:03:15
Ja chcialem ci Leniuch ta droga podziekowac. Dzieki Tobie przerzucilem sie calkowicie na serwis S... Wlasnie dzieki egzotycznym polskim wykonawcom, np. muzyka filmowa Dudusia Matuszkiewicza, Kombi, Jackiem Kaczmarskim, Polomskim, czy SzwagremKolaska ktorych moge sobie swobodnie poszuflowac z tak np. Mercedes Sosa, Yannem Tiersenem, czy Alison Krauss, czyli wykonawcami egzotycznymi z punktu widzenia polskiego rynku muzycznego.
-
2016/04/06 07:23:15
Miło mi to słyszeć. Ciekawe czy i kiedy Ci się znudzi.
Co do mnie, to właśnie zakończyłem pierwsze 3 miechy abonamentu za złotówkę.
Nieoczekiwane wsparcie dostałem od rodziny, która wie nareszcie co mi kupić z różnych okazji - doładowanie konta muzycznego.
-
2016/04/10 22:14:51
Ja obecnie korzystam ze Spotify w podstawowej wersji i Tidala w premium. O ile Spotify ma znacznie więcej opcji, o tyle Tidal wydaje się ciekawszą wersją dla fanów muzyki głównie zagranicznej. Polskiej tam jak na lekarstwo.