Blog > Komentarze do wpisu

Weekend w strumieniu, czyli pożegnanie z płytą CD cz. I.

Strumień i stream brzmią dość podobnie i znaczą z grubsza to samo. W środku zimy chodzi mi o strumień muzycznych danych cyfrowych które trafiają z komputera do świeżozakupionego... no cóż odtwarzacza sieciowego, tak trzeba pudełko chyba nazwać.
Z przechowywaniem i odtwarzaniem muzyki jest tak, że opiera się na zdumiewająco starej technice. Wtyczka słuchawkowa np., czyli popularny jack to XIX wiek.  CD - wiek 20. CD się zestarzało szybciej niż wtyczka i w zasadzie od jakichś 10 lat powinno być martwe, zastąpione przez strumień danych cyfrowych właśnie.
Wróżyłem to dawno, bodajże od czasów.. nie nie napstera, a konkurencyjnego serwisu audiogalaxy. Audiogalaxy miało bardzo bogaty katalog nagrań, oczywiście pirackich, który po paru szybkich procesach zniknął wraz serwisem, dając wszakże przedsmak, czym mógłby by być internetowy serwis muzyczny z wszystkimi nagraniami świata dostępnymi dzięki paru kliknięciom.
Po wymordowaniu piratów rynek muzyczny zastygł w strupieszałej formie na parę lat, praktycznie zmonopolizowany przez tradycyjne cd z jednej strony, a chciwy ponad wszelkie pojęcie Apple Music  - z drugiej.
Ten smutny czas przetrwałem w podziemiu działajac wg schematu - ściągam muzykę z bittorrenta i wypalam. Stos pirackich płytek ma jednak to do siebie, że trzeba go jakoś ogarniać: składować, katalogować, utrzymywać w porządku czyli zamiast hobby uprawiać regularną magazynierkę. Do tego nagrania mniej popularne, np. polskie szybciutko z torrentów znikają, torrenty to skarbnica dla fanów Justyny Bieber raczej niż Justyny Steczkowskiej.
Kapitalizm w końcu zadziałał, dzięki Szwedom, którzy wymyślili spotyfaję. Kiedy cała klasa syna zaczęła używać tego serwisu, zrozumiałem, kto będzie rządził na rynku i zanabyłem zgodny ze spotyfają odtwarzacz. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym przed kupnem nietaniego odtwarzacza nie spróbował podłączyć starego laptopa ze spotyfają do starej mini-wieży, ale znalezienie laptopa, który jednoczeście dawałby przyzwoitą jakość na wyjściu słuchawkowym oraz nie hałasował wentylatorkami okazało się niemożliwe.
Czy było warto? Czy zestaw daje radę i czemu zużyłem cały przydział brzydkich słów na 2016 w trakcie instalacji odtwarzacza -  w następnym odcinku. Stay tuned.

poniedziałek, 11 stycznia 2016, leniuch102

Polecane wpisy

  • SRODO

    Czy naprawdę potrzebujemy więcej prywatności w sieci? Czy w życiu? Nie wydaje mi się. Po pierwsze jestem fanem spersonalizowanych reklam. Nie chcę tracić życia

  • Największe ofiary stereotypów

    Nie jestem przeciwnikiem stereotypów, nawet tych krzywdzących, np. że Murzyni są czarni, a kobiety mają cycki. Stereotyp to wiedza w pigułce i jak pigułka nie z

  • Brat może wielki, ale nie za bystry.

    Poniższy wpis jest fajny, ale bez sensu, bo reklamy google w istocie już mają guzik "Już to mam" dostępny po kliknięciu w [x] w prawym górnym rogu i wybraniu op

Komentarze
2016/01/12 09:42:26
a raspberry pi nie probowales? (nie halasuje)
-
2016/01/13 00:33:10
powinienem był, zwłaszcza, ze Kwadrat ma takie pi do pożyczenia.
ale tak sobie myślę - walczyłbym pół roku z instalacją OS, drugie pół z posadzeniem na nim spotify, a na końcu wyszłoby, że to wyjście słuchawkowe jakieś zaszumione, albo wytłumione i słuchać się nie da.
z drugiej strony wyjście np. z mojego notebooka słuzbowego jest idealne, tyle, że jest mi potrzebny do pracy.
-
2016/01/13 11:24:05
Instalacja kodi na raspberry z spotlight (wtyczka spotify) + genesis (filmy) + telewizja (w tym canale i hbosy) - max 2h dla takiego nieuka jak ja (w tym czytanie poradnikow w sieci). Same graficzne interfejsy, zadnej zabawy w tekstowego linuxa.
-
Gość: fieloryb, *.tktelekom.pl
2016/01/14 08:32:17
Potwierdzam, że Kodi bardzo dobry. Poza wtyczką do filmów genesis jest jeszcze icefilms i 1channel. Jeśli nie ma filmu pod jedną wtyczką to jest pod inną. W zasadzie 60-80% tego co chciałem zobaczyć można tam znaleźć: seriale i filmy z możliwością wyszukiwania i bez konieczności ściągania całego filmu oraz dzielenia się z ludzkością. Czysty strumień. Jedynie czasem jakość SD. I czasami trzeba poszukać dobrego serwera, żeby nie przycinało. w trakcie. Dodatkowo można zainstalować podpisy z opensubtitles.
Wszelkie konfiguracje wtyczek można znaleźć na youtubie. Często zdarzało się, że film który można było znaleźć w polskich kinach był już "pod wtyczką".

Jest też plugin z bootlegami.

Kodi ma wersje na wszystkie ważniejsze platformy: Windows, Linux, Malina itp. Fajnie jest gdy komputer podłączymy hdmi-hdmi do dużego telewizora zaś dźwięk osobno, przykładowo małym "Jackiem" do np. kina domowego. Dodatkowo są telewizory w których można zainstalować Kodi lub dokupić wichajster do podłączenia przez USB.

Miodzio. Polecam.


Oprócz tego do muzyki są inne rozwiązania:
1. Katalogowanie i wyszukiwanie tytułami/autorami/muzykami/opisami nośników. Jest do tego sporo programów. Również takich, które od razu odtwarzają. Na początku jest to upierdliwe bo trzeba skatalogować przykładowo 200 płyt CD nie licząc danych na dysku.
2. Znajomi polecali mi onegdaj do wyszukiwania muzyki program Soulseek (Windows) z "forkiem" na Linuksa o nazwie Nicotine. Nie wiem, nie próbowałem, ale ponoć można znaleźć (poza popularnymi nagraniami) jakieś wyjątkowo rzadkie rarytasy wydane np w 100. egzemplarzach.
3. Youtube. Tutaj rozwiązania są trzy:
A) Wyszukiwanie i odgrywanie z serwisu przy pomocy komputera,
B) Wyszukiwanie i odgrywanie z serwisu przy pomocy smartfona. Najtańsze smartfony kosztują już około 100 złotych. Coraz częściej po umowie pozostaje nam wolny "smyrfon". Podłączamy urządzenie (z Androidem) kabelkiem słuchawkowym do większego odtwarzacza. Instalujemy bezpłatny program, który pozwala na odtwarzanie po wyłączeniu ekranu. Podłączamy "smyrfona" do zasilania, żeby nie padła bateria. Voil!
C) Wyszukiwanie ręczne na youtube po tytule lub wykonawcy+ściąganie przy pomocy odpowiedniej wtyczki do przeglądarki internetowej+zamiana na pliki dźwiękowe. Zabieram się za napisanie odpowiedniego skryptu, żeby mi to częściowo automatyzował. Jest to nieco upierdliwe, ale można znaleźć sporo niespodzianek.
Youtube po zalogowaniu pozwala na tworzenie playlist i sugeruje utwory na podstawie gustu.

Na sam koniec utwierdzam się w przekonaniu, że fizyczny nośnik jest najlepszy. Zanabyłem drogą kupna gramofon i od niedawna cieszę się możliwością odtwarzania czarnych płyt z zapasów oraz kupnych. Żaden ze mnie hipster, zwyczajnie lubię mieć w ręku dużą okładkę, fizycznie mieć kontakt z nośnikiem, cieszyć się opisem, którego nie trzeba szukać w sieci lub czytać przy pomocy lupy powiększającej z CD. O dziwo mimo, że nowości potrafią być strasznie drogie to niezbyt zużyte "starocie" można znaleźć na portalach handlowych w całkiem przyzwoitej cenie.
Niektóre gramofony umożliwiają zgranie kolekcji winyli do mp3.

W planach ma uruchomienie domowego serwisu DLNA, który umożliwi odbiór bezprzewodowy muzyki na wszystkich urządzaniach sieciowych z Wi Fi. Trzeba tylko użyć tomato wifi.
-
2016/01/14 19:53:21
Brawo fielorybie i arthurze. Czytam i szczeka mi opada.
Szczęka. Zaczynam googlowac za tym kodim i hbo za free. Bo jest za free?
-
2016/01/15 10:49:49
hbosy i canale calkiem sprawnie chodza na wtyczce Telewizja Polska/Telewizjada
Pewnie padna za jakis czas (za duza popularnosc lub sie prawnicy dorwa) ale streaming
nie znosi prozni - cos sie pojawi.
Jak masz streaming to nie potrzebujesz HBO czy canal - ja praktycznie nie nie uzywam opisanej powyzje wtyczki bo filmy/seriale/live sport są w innych addonach dostepne kiedy mam czas, a nie kiedy hbo pusci emisje
-
Gość: fieloryb, *.tktelekom.pl
2016/01/15 11:45:55
Czy HBO jest za free to nie wiem, ale jeśli jest to najpewniej jakieś starsze filmy i seriale, które ktoś nagrał i "powiesił" w sieci. Szczerze? To HBO nie jest potrzebne, no chyba, że chodzi o jakieś ich produkcje, które mają na wyłączność i które nie były prezentowane często w innych kanałach. Ilość filmów i seriali do wyboru spowoduje, że szczęka ci opadnie po raz drugi.
Po czym zaczniesz wybrzydzać. :-)

Przykładowo - chcesz zobaczyć serial o pewnym chorym chemiku maniakalnie produkującym metaamfetaminę ;-). Proszę bardzo. Sezon za sezonem. Na koniec znajdziesz również program finałowy, gdzie zebrani w studiu aktorzy komentują losy postaci które grali.


Znajomy chwalił się komuś, że widział niedawno w kinie film fabularny, który w interesujący sposób pokazuje kryzys ekonomiczny z 2008. Spoko. Odpalasz program i film jest, tylko w języku Szekspira.

Masz kaprys zobaczyć jakiś serial w którym gra "ta brzydka aktorka" z pewnego kryminału?

Widzisz w programie telewizyjnym jak w cotygodniowych odsłonach powoli prezentuje losy lekarzy i szpitala na przełomie XIX i XX wieku? Łykasz kawę i odpalasz komputer. Z powodu choroby nie wychodzisz akurat z domu i w dwa dni masz z głowy dwa sezony.