Blog > Komentarze do wpisu

Rant okołosamochodowy

W 2007 roku płynąłem rzeką Narew robiąc postoje w nabrzeżnych sklepikobarach. Specyfiką Podlasia jest, że sklepiki te nie tylko nie kłopoczą się wydawaniem paragonów, ale zdają się w ogóle nie mieć kas fiskalnych.

Życie płynie tu nieśpiesznie jak leniwe wody Narwii, dając miejscowym czas do namysłu, wyważenia opinii i spokojnego podzielenia się nimi nad piwem.

"Stary, wiem że wychodzi taniej, ale nie kupuj opla. Golf, tylko golf." "No tak, tylko że na golfa nie mam" "Nie masz teraz, odłożysz, pożyczysz i zobaczysz opłaci się- przez trzy lata nic przy nim nie będziesz musiał robić"   "Mówisz?" "Pewno - lepsza blacha, o części łatwiej, lepiej chodzi..."

Zapadła pełna namysłu cisza, po czym zwolennik golfa ponowił. "I za ile chce ci tego kadeta puścić?" "Osiemset" "Hmm, za golfa trzeba przynajmniej tysiąc dwieście, ale wiesz, cena boli przez chwilę, jakość zostanie na lata".

Przed kupnem auta, mimo nieco większego budżetu również niechętnie myślałem o wydrożonych ponad rozsądek golfach.

Tu dygresja. Mój budżet samochodowy zasilany jest przez Korporację. Tak wybrałem, mogłem wybrać służbowego "golfa", ale wolałem deputat samochodowy w gotówce. Trzy lata od zatrudnienia minęło jak z bicza strzelił i na "wirtualnym" koncie samochodowym pojawiło się jakieś siedem dych.

Masa kasy, to prawda. Nasz szef przy każdej okazji podkreśla, że tak nieprzytomnie hojnych ryczałtów nie ma żadna inna korporacja. A że dopisują nam je do płacy brutto wychodzą - pozornie - również sute zarobki. Które też nam wypomina. Zarobki są pozornie pokaźne, bo nadmuchane ryczałtem, który w istocie aż taką łaską nie jest, no bo jednak czymś do tego Mielca czy Szczecina muszę się dostać. Rozumiem teraz rozgoryczenie górników, którym wypominają wysokie pobory oraz "czternastki". Tymczasem pobory górnika są (względnie) wysokie, bo wlicza się do nich czternastki.

No dobra... nici z notki o nowym aucie bo muszę wywalić prawdę. Prawda jest taka, że w odróżnieniu od przeciętnego konsumenta tefałenu osobiście znam górniczego emeryta z kopalni Wujek, który zarabiał grosze za ciężką w sumie pracę. Jest moim rówieśnikiem i emerytem od roku, ale średnio mu tej emerytury zazdroszczę, bo chociaż na swojej wiosce uchodzi za krezusa, to jednak nasza recepcjonistka dostaje więcej w drugim roku na recepcji. Słabo mi się robi, kiedy koledzy z korporacji skaczą po górnikach i ich „przywilejach” jak np. darmowy posiłek regeneracyjny.

Fuck, przecież my wszyscy dostajemy taki posiłek w formie karty płatniczej „lunch+”/10 zł dziennie, dodatkowo w delegacji zwracają za ten lunch drugi raz, dodatkowo w delegacji jemy –już realny - lunch w hotelu, który życzliwie wpisuje go w „usługę hotelową”, czyli korporacja karmi na codzień, a na wyjeździe 7 (!) razy dziennie, jak ktoś naciągnie rozliczenie.

I teraz te - w dużej mierze – korporacyjne nieroby ze spółek publicznych notowanych w Nowym Jorku, wydziwiają nad zapierdalaczami np. z Jastrzębskiej Spółki Węglowej, notowanej w Warszawie, że ci ostatni upominają się o warunki pracy i płacy.

Zadziwiające, jak łatwo dajemy się wpuścić ten kanał, w rzewne historie o podobno roszczeniowych grupach zagrażających temu fantastycznie sprawnemu państwu. Jaki to piękny kraj mógłby być, gdyby nie drapieżni górnicy, rolnicy, pielęgniarki, pacjenci, nauczyciele, frankowicze, katolicy, strażnicy miejscy, kolejarze itp. „To nie ludzie, to wilki”, a odrażający, brudni, źli górnicy – najgorsi.

Jeden Owsiak wporzo, sam nieroszczeniowy i jeszcze kasy państwu dorzuci.

Dobranoc Państwu.

środa, 15 kwietnia 2015, leniuch102

Polecane wpisy

  • Eksperyment uczestniczący

    Bardzo łatwo byś blogerką feministyczną, bardzo. Najbardziej nośny gatunek internetowy, czyli rant, po polsku  - tyrada, przychodzi feministce z łatwością.

  • Okiem w przyszłość

    Ludzie mają pamieć krótką jak jętka jednodniówka. Zewsząd słyszy się pomstowania, że miała być wiosna a tutaj śnieg wokół. Puknijcie się w głowę albo kliknijcie

  • Z nowym Rokiem nowym krokiem.

    Upowszechniła się opinia, że rodak rodakowi wilkiem i z powodu różnic poglądów jeden drugiemu mówi same przykre rzeczy, a w internecie to już całkiem. Prawda je

Komentarze
Gość: fieloryb, *.tktelekom.pl
2015/04/17 10:46:05
Długa, ale ważna Dygresja Podatkowa (znudzonym czytaniem polecam ostatnią część - Podsumowanie)

Pewna jest śmierć. Oraz podatki.

Co do zgonu, zejścia itp. to nie będę się wypowiadał.

Co do podatków owszem.
Urywające cztery litery dyskusje liberałów, prawaków i lewaków - jakże by to było pięknie z niskimi/wysokimi podatkami... Ileż atramentu wylanego, ileż długopisów zużytych, ileż klawiatur zepsutych. Dyskusje trwają a los podatków wciąż taki sam.

Jedno jest pewne w naszej szerokości geograficznej - podatki były, są i będą płacone. Co innego Murzyn na równiku. On podatki płacić może, choć nie musi. W przypadku zbyt wysokich obciążeń nałożonych przez radę plemienia, starszych lub wodza obywatel Murzyn może spakować swój skromny dobytek i ruszyć w dżunglę w poszukiwaniu upragnionego nomen omen podatkowego raju...

Może? Jakby może i jakby nie może. Niby może, ale czy żona Murzyna ruszy za nim? W ciemną i dziką dzicz? Niby może, ale kto Murzynowi w polowaniu pomoże jak nie kolega z sąsiedniej chaty? Niby warto oddać część upolowanych i zebranych dóbr, ale z kim obywatel Murzyn pogada o pogodzie. Komu pochwali się zdobyczą?

Obywatel Murzyn, mimo, że oddawać nie musi to jednak oddaje bo uzyskane dzięki temu korzyści są równe lub nawet większe niż praca jaką musiał wykonać polując, zbierając itp.

Istnieją prymitywne systemy społeczne, które darowiznę uznają jako szczytową formę rozwoju społecznego. Sukcesem w takich społecznościach jest zebranie (upolowanie) jak największej ilości dóbr i jak najsprawiedliwszy podział między potrzebujących członków.

Kowalski z Polski takich systemów nie zna. Kiedy Kowalski spojrzy na swojego PIT-a to najczęściej w jego piersi wzbiera westchnienie: "czemu płacę, skoro niewiele korzystam"? Potem Kowalski widzi protestujących: górników, pielęgniarki, chłopów, policjantów, lekarzy... I znów wzdycha: "Niech się do roboty wezmą a nie z moich podatków strajkują". "MOICH!"

Rząd przychyla się do życzeń Kowalskiego i obniża podatki. Towarzysz(!) Miller obniżył o dziwo CIT "z poziomu 27 proc. na 19 procent". Jednak można się spodziewać, że obywatel Kowalski życzy sobie identycznej jakości usług, kiedy CIT wynosi 27% i 19%.
I tu rząd przychyla się do życzenia. Zaczyna oszczędzać: nie podwyższa pensji urzędników i innych pracowników budżetówki. Dokonuje cudów zarządzania. Okazuje się jednak, że rząd pożyczyć musi:
pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%82ug_publiczny#/media/File:Polish_public_debt.PNG

Osobną sprawą są wysokości podatków dla posiadających różne dochody grup społecznych. Rząd chce wprowadzić liniowy podatek. O dziwo, nawet ci, którzy na tym stracą przyklaskują pomysłowi. Średniacy byli w Polsce chętni do wdrożenia podatku liniowego.

Aby zacząć spłacać długi zamiast je rolować rząd (zdawałoby się liberalny) musi podatki podwyższyć. Długi trzeba spłacić. Odsetki też. Wygląda na to, że Kowalski po obniżeniu podatków spowodował zaciągnięcie długu. Teraz zamiast płacić podatek musi spłacić dług, odsetki oraz zapłacić podatek na bieżące działanie wspólnej kasy państwowej.

Im wyższe obciążenia tym większe ryzyko wynaturzeń, brania w łapę przez urzędników państwowych, źle wydanej wspólnie kasy. Machlojek. Gdyby nie kontrola (w postaci zewnętrznych urzędów państwowych typu NIK, wolnej prasy itp.) Kowalski musiałby oddać 120% swojej ciężko zarobionej krwawicy).

Podsumowanie:
1. Państwo zbiera w formie podatków pieniądze, na zapewnienie sprawnego funkcjonowania usług publicznych.
2. Podstawowymi usługami są: zapewnienie bezpieczeństwa (policja, wojsko, straż), bezpieczeństwo energetyczne (kopaliny, elektrownie, sieci transportujące), zdrowie (lekarze, pielęgniarki), transport (drogi, infrastruktura drogowa), zapewnienie odpowiedniego poziomu cen żywność (rolnicy), edukacja.
3. Zbyt niskie podatki powodują obniżenie jakości lub zanik usług publicznych. Część z nich staje się dostępna dla wybranych.
4. Zbyt wysokie podatki powodują rozpasanie wydatkowe rządu. Zwiększa się ryzyko oszustw podatkowych.
Teraz popatrzmy kto protestował ostatnio i czy miał rację...
-
2015/04/17 14:16:13
Siła w stadzie. Rozpasane korposzczury są mentalnie przycięte do systemu powtarzania komunałów zasłyszanych od sobie podobnych.
Zwłaszcza te robiące w produktach finansowych, czyli niczym tak realnym i namacalnym, jak węgiel czy zboże czy medycyna.
-
Gość: vazq, 149.156.230.*
2015/04/18 13:58:49
1. jakie to wreszcie auto?
2. jedyny sprawiedliwy system to potlacz
-
Gość: fieloryb@o2.pl, 82.160.16.*
2015/04/19 10:53:58
Kto powiedział, że podatki mają być sprawiedliwe? Dlaczego niby?
-
2015/04/21 11:45:49
@fieloryb: miażdżysz moje nędzne notki swoimi fachowymi komentarzami. oczywiście czytam. i nawet zauważyłem, że na twoim obrazku deficyt się zatrzymał za wczesnego pis-u, a przecież rudy miał na tym polu spoko dokonania.

now, wydaje mi się, że państwo powinno:
a.) przewalutować frankowiczów
a potem
b.) wydrukować tyle kasy, ile potrzeba.

@vazq: w potlaczu nie podoba mi się ten aspekt poniżenia przez obdarowanie. obawiam sie, że takie potlaczowe fiesty bulgotały od złych emocji. że to tylko taka inna forma materializmu była (w sensie "materializmu konsumpcyjnego").

@inwentaryzacja: święte słowa.
-
Gość: fieloryb, *.tktelekom.pl
2015/04/22 13:15:59
"na twoim obrazku deficyt się zatrzymał za wczesnego pis-u"

Jasne. To tylko był pokaz pewnego trendu. To co zrobił ostatni premier płci męskiej to jedynie swego rodzaju "powtórka z rozrywki".
Swoją drogą rząd może z "naszymi" pieniędzmi zrobić wszystko.

To co ty określasz mianem "dodrukowania pieniędzy" to nic innego jak dodatkowy (ukryty) podatek od oszczędności - inflacja. Niektórzy twierdzą, że w średniej i krótkiej perspektywie inflacja pobudza gospodarkę. Jakoś nie mam zdania na ten temat. Zależy.

Chcesz zagrożone pieniądze zamienić na złoto? Rząd może zażądać wydania szlachetnego kruszcu. To samo z walutami i kosztownościami. W pewnym kraju sprzedaż złota jest sprzedażą rejestrowaną, więc łatwo...

Chcesz zamienić pieniądze na nieruchomość? Rząd może zażądać podatku katastralnego.

Chcesz zakopać pieniądze w słoiku pod dębem. Rząd może wprowadzić inflację i wymianę gotówki.

Swoją drogą miło mi, że ktoś czyta (komentując) moje wypociny i uważa, że są coś warte.
-
Gość: fieloryb, *.tktelekom.pl
2015/04/22 13:23:50
"w potlaczu nie podoba mi się ten aspekt poniżenia przez obdarowanie"

Ależ to jest istota funkcjonowania tegoż systemu.
Dumny Eskimos albo Indianiec prędzej sobie ucho utnie niż nie odda potlaczu.
Bankowiec płakał jak sprzedawał (kredyt zabezpieczony potlaczem) ;-)
Przypuszczam, że potlacz działał w sytuacjach ostatecznych. Plemię np: bidowało z powodu braku fok do odłowienia, więc jak bida przycisnęła bardzo to szło do innego plemienia i prosiło o wsparcie. Gdyby biedacy nie oddali potlaczu to albo by ich zabili, albo plemię bidaków miałoby tak zszarganą opinię, że samo by popełniło samobójstwo.
-
Gość: vazq, 149.156.230.*
2015/04/26 16:29:07
aspekt ponizenia widoczny jest w sytuacjach potlaczobodobmych jeszcze i dzis. Np. wystawne wesele (Smarzowski) czyli potlacz a'la Polonaise albo fundowanie ławki w kościele przez nabożnych parafian.