Blog > Komentarze do wpisu

Jesteśmy lepsi, niż nam się wydaje

Jesteśmy lepsi, niż nam się wydaje. Weźmy takiego mnie. Biegam sobie... od jakichś trzech lat. Nie, żebym lubił, nie. Nie lubię do tego stopnia, że przestałem mierzyć czasy i zamiast tej fitness-faszystki z endomondo słucham muzyki. Sprytny trik, ale nie zawsze pomaga, po prostu czasem mi się nie chce. Z muzyką do biegania to w ogóle jest tak, że mi tej lepszej po prostu żal. Bo nawet najlepszy kawałek się zużywa wraz ze słuchaniem i za entym razem przestaje działać. Dlatego te fajniejsze piosenki wpisuję na listę biegową z pewnym wahaniem, no i zdarza się, że lista okazuje się za krótka. Biegnę, biegnę i nagle słyszę z powrotem pierwszy utwór z listy, który w dodatku zużył się już tak, że nim rzygam. I staję. I od razu dopada mnie wyrzut sumienia - ha - mięczaku, każdy pretekst jest dobry, żeby wywinąć się od zdrowej aktywności fizycznej, ty szmato bez charakteru, rzuca mi dość bezpośrednio wyrzut.
I ja się nawet z nim zgadzam, z tym wyrzutem, ale - wiadomo - jakiego mnie p. Boże stworzyłeś, takiego mnie masz, a jak mi nie dasz jeść, to ci zdechnę. Tym niemniej, idąc dalej i złapawszy trochę oddech zacząłem w marszu rozszerzać listę piosenek i żeby udowodnić sobie i wyrzutowi, że się myli podjąłem trucht wsłuchany w nowy repertuar. I co powiecie, zdyszany wpadam na rozstaje -  w lewo do domu, w prawo z powrotem w las i po paru krokach w kierunku chałupy zawracam. No po prostu tak mnie wciagnęło to słuchanie, że z ciekawości, jak się utwór rozwinie, pociagnąłem jeszcze kilometr, a potem następny.
Ergo - rzekomy pretekst, że nie biegnę, bo nie mam czego słuchać okazał sie nie wykrętem ale szczerą jak złoto przyczyną. Było, jak sobie powiedziałem, a wyrzut sumienia może zbierać na prawnika, bo podam skubanego o oszczerstwo i zniesławienie.
Now, utwór, który przedłużył mi dżoging to znana kiedyś Guajira w wykonaniu C. Santany, na której przykładzie można się przekonać, jak bardzo muzyk ów popadł w rutynę. Guajirę nagrał jakieś 40 lat temu i nagranie to miażdży popowe piosnki, jakie psuje swoimi solówkami obecnie.
Polecam. 

https://www.youtube.com/watch?v=Y4kscMpWiAQ

sobota, 22 listopada 2014, leniuch102

Polecane wpisy

  • Wracaj skąd przyszedłeś, albo jak nie zostałem gwiazdą TVN cz. 1

    TVN wyemitował dzisiaj pierwszy odcinek programu "Wracajcie skąd przyszliście". Jak można się domyślić program poświęcony jest imigrantom i naszym postawom wobe

  • Z bocianego gniazda pirackiego statku

    Zamiast pełnowartościowej notki - przegląd filmów, które na dziś można sobie ściągnąć z torrentów. Można je także obejrzeć na różnych kaszaniastych serwisach st

  • Syrenka

    Biegam źle, pływam jeszcze gorzej, ale realia są takie, że biegających dobrze jest u nas masa, a pływających choćby jako tako - garść. Czyli nawet pływając swoi

Komentarze
2014/11/22 23:14:26
A dym koledze nie przeszkadza? W naszych okolicach skurwiesyny palą czym sie da.
-
2014/11/23 18:30:58
zalety mieszkania na szczerym wygwizdowiu i popod lasem: dym się rozwiewa, a palić najłatwiej tym co z lasu. obserwuję czasem babiny niosące chrust, sceny jak z Reymonta.
-
Gość: Lysy, *.chelmnet.pl
2014/11/24 22:36:41
A audiobooki? Wrzucamy jakiego page turnera zeby nie skupiac sie za abrdzo na akcji i jechane.
-
2014/11/25 21:08:03
hmm, audiobooki... próbowałem. Co prawda 2 lata temu, kiedy biegając byłem parą płonących płuc i nie mogło się udać.
teraz troszeczkę uspokoiłem oddech, ale nadal biegnąc mam iq debila (krew spływa z mózgu do łydek?) i z audiobooka niewielki byłby pozytek.
-
2014/12/18 16:03:25
Ja też lubiłem biegać, ale od kiedy mam w domu kominek bio, konsolę i wygodną kanapę po remoncie, jakoś trudno m się do tego zebrać :)