Blog > Komentarze do wpisu

Kajakiem przez czasoprzestrzeń.

No więc pierwszy raz od paru lat pojechałem na spływ kajakowy, co kiedyś było obowiązkowym dorocznym punktem programu. Spływ był krótki i szablonowy, trzy dni Krutynią z Sorkwit, za to w niecodziennym towarzystwie. Za sprawą kolegi-jogina do naszej szóstki dołączyła szóstka osób wyraźnie młodszych. Przepaść pokoleniowa oraz mentalna tzn. wiekowi reprezentanci kierunków ścisłych kontra świeżo upieczeni absolwenci politologi i dziennikarstwa nie wróżyła dobrze. W dodatku w naszej wesołej gromadce oprócz nadreprezentacji joginów wyłoniły się frakcje wegetarian, wegan, bezglutenowych-za-to-mięsożernych, oraz kulinarny ciemnogród, czyli ja.

Ponadto w grupie zaznaczyło swoją obecność środowisko LGBT, zwyciężczyni telewizyjnego reality show a także kolega z „zespołem cieśni nadgarstka”. No kidding.

Po namyśle zdecydowałem się na kajak jedynkę.

Nie tylko dlatego, że kajakarze się zmienili, wręcz przeciwnie – wybrałem jedynkę dlatego, że zmieniły się kajaki.

Nie tak dawno temu stanica wodna PTTK była miejscem gdzie za 10 zł na dzień wypożyczało się kajak. Cena była konkurencyjna, technologia już nie, bo drewniana. Kajak „normalny” to znaczy laminatowy zaczynał się od trzech dych za dobę... ale to już przeszłość. Teraz rządzi kajak poliestrowy. W internecie można przeczytać, że jest fajny bo odporny na kamienie, ale dużo waży. Nie wierzcie. Nasze poliestrowe dwójki nie ważyły nic. Moja jedynka ważyła mniej niż nic. Wiosło trzymałem wyłącznie dla fasonu. Kajak był tak lekki, że sterowałem nim falami mózgowymi.

Co do spływu... napiszę tyle, że w górze szlaku Krutyni widzieliśmy raptem może pięć innych kajaków. Stanice PTTK stały się ekologicznymi niszami wydrożonymi w kosmos, piętnaście zeta za osobę w namiocie, prysznic po dychu. I bardzo dobrze.

Kto spływał, ten wie, że nie istnieje, może poza jakimś kanioningiem, aktywność równie bliska przyrody, zwłaszcza w jej oślizgło – pierzastych aspektach. To własne Discovery HD 4K 5D z dźwiękiem dookólnym i efektami specjalnymi.

Polecam.

Zmieniając nieco temat, polecam też – jako odtrutkę na książki podróżnicze naszych celebrytów, a zwłaszcza tria Wojciechowska-Kret-Pawlikowska – szlachetne klasyki gatunku w rodzaju „Podróż do Turek i Egiptu 1784” czy „LISTY Z ROSJI. ROSJA W 1839 ROKU”, dostępne gratis w czeluściach internetu (pbi.pl)

Z tej pierwszej list o kajakach ad 1784:

LIST CZWARTY

12 maja. Z Carogrodu.

 Dziś rano wziąłem kaik i popłynąłem do Carogrodu. Nic sobie nie można lżejszego wystawić nad te statki; są tak lekkie, iż nie można by nigdy przyprawić do nich żagli nie posiadając zręczności kaidzich, którzy znają sposób utrzymania równowagi wiosłami i nachyleniem ciała. Mimo to jednak często trafiają się wypadki; jakoż nawet ci, co w pogodę tym się puszczają sposobem, uchodzą za bardzo śmiałych.

 Dziś wiatr tak był tęgi, że żadnej łodzi nie widać było na kanale z tym wszystkim moi kaidzi oświadczyli, że chcą wynijść pod żagiel. Jam im na to pozwolił; nie mówię tego dla chełpienia się moją śmiałością (gdyż ze strony Pani nie zjednałoby mi to wielkich pochwał), lecz ażeby dać wyobrażenie prędkości, z jakąśmy płynęli. Zaledwieśmy spostrzegli jaki widok, wnet z oczu naszych znikał, i mnóstwo nowych, z ogromną szybkością przemijających zoczeń drogę tę podobną do zachwycenia jakiegoś czyniło, a mnie nową przynosiło rozkosz. Zawinęliśmy na koniec do Carogrodu. Tutaj porzucam pióro, gdyż widok ten wszelkie przechodzi opisanie. Wystawiaj sobie, wyobrażaj, czytaj opisy w książkach — nigdy dostatecznie piękności jego nie pojmiesz.

niedziela, 24 sierpnia 2014, leniuch102

Polecane wpisy

  • "Vyste se peknie leteli"

    Słowa "Vyste se peknie leteli" wypowiedziane w znanym z mamuciej skoczni narciarskiej Harrachovie są najwyższą pochwałą, o ile nie wypowiada ich zaniepokojony C

  • Bruce z Krety

    Na każdym wyjeździe przychodzi taki moment, że worek z czystymi koszulkami pokazuje nam dno. Za granicą można wtedy połączyć przyjemne z pożytecznym i kupić faj

  • Mobilnie, bo z podróży

    Niniejszy wpis wklepuję na miniaturowej niby- klawiaturce smartfona. Heroiczny ów wysiłek może być miarą nudy jaka niezawodnie dopada większość wczasowiczów pod

Komentarze
Gość: fieloryb, *.tktelekom.pl
2014/09/01 12:26:59
Palindrom.
Kobyła ma mały bok. :)