Blog > Komentarze do wpisu

Warszawa stolicą Polski.

Po trzech latach edukacji przedszkolnej, czterech - szkolnej i związanych z tą edukacją niezliczonych wycieczkach w różne miejsca, dziecko moje odwiedzilo wreszcie Stolicę. Jak wiadomo z okazji Mistrzostw Europy w 2012 Premier zobowiązał się połączyć Wrocław ze Stolicą nowoczesną drogą szybkiego ruchu i słowa dotrzymał. Dzieci wsiadły w autobus i jak po stole - szszuuuu - pojechały nową drogą, bezpieczną trasą, całe trzysta kilometrów z okładem. Wycieczka bardzo się udała, dzieci się nazwiedzały, najbardziej  -jak zwykle - podobał im się MacDonald, ale nie tylko, bo Brama Brandenburska i Reichstag również.
W tej sytuacji zwlokłem się się z mojego śmietnika historii, wziąłem trzy dni urlopu i wybrałem się z synem do Warszawy. Swego czasu pobudowano tam Centrum Nauki Copernic, (a może Kopernick), co ma ten kłopotliwy aspekt, że różni pogrobowcy patriotyzmu mogą przy okazji wizyty w przybytku Nauki ciągnąć młodzież w ponure miejsca typu Zamek Królewski wraz ze spowitym złowrogim cieniem placem Zamkowym. Wspomniany cień pada of course z katofaszystowskiej kolumny Zygmunta, zawłaszczającej krzyżem europejską bądź co bądź przestrzeń publiczną.
Na szczęście dla dziatwy szkolnej wcale nie jest łatwo do Warszawy dotrzeć. Nas na przykład zatrzymał na dobrą godzinę jakiś traktor, który rozkraczył się na jednym pasie w Sieradzu. Owszem, istnieją miejsca w Polsce, z których łatwo do Warszawy dojechać, jak z takiego np. Kostrzynia, który na swoje szczęście leży na trasie do Berlina. Łatwo jednak nie znaczy tanio - opłata autostradowa Kostrzynń - Warszawa to równowartość dziesięciodniowej opłaty za jazdę dowolnymi autostradami w Czechach.
W samej Warszawie też pod górkę  - automapa sprzed ośmiu raptem miesięcy kompletnie się w mieście pogubiła i próbowała prowadzić nas przez jakieś wykroty, które jeszcze niedawno musiały być przejezdne, ale dzisiaj wyglądają jak zbombardowane.
Mniejsza. Centrum Nauki jest wypas, moje zblazowane dziecko przez cztery godziny z okładem odpalało eksponat za eksponatem, żeby w końcu paść ze zmęczenia na twarz. Dodatkowo podjęło juz wiążące decyzje dotyczące własnej kariery zawodowej. Na mur-beton chce robić to samo co ja. Ojciec - patrz - jedziesz służbowym autem zatankowanym służbową benzyną, w burger kingu płacisz kartą lanczową, nocujemy w słuzbowym mieszkaniu. A w pracy ta pani na recepcji napakowałby mi cały plecak piegusków, gdybym nie zapełnił go wcześniej - darmową - ojciec- darmową kolą z automatu.
Zdecydowanie, kola z darmowego automatu w naszym warszawskim biurze przyćmiła Berlin we wspomnieniach syna.
Na zdrowie.

sobota, 08 marca 2014, leniuch102

Polecane wpisy

  • Mobilnie, bo z podróży

    Niniejszy wpis wklepuję na miniaturowej niby- klawiaturce smartfona. Heroiczny ów wysiłek może być miarą nudy jaka niezawodnie dopada większość wczasowiczów pod

  • Ze ścieżki dynamicznego wzrostu

    Trwają wakacje, a wraz z nimi pojawiają się olśnienia, np. takie, że wycieczka tuż, a paszport nieważny. Ustawiamy się zatem w kolejce do paszportu pobierając n

  • Bez uprzedzeń.

    W zeszłym tygodniu spędziłem parę dni z dzieckiem u rodziny w diecezji tarnowskiej. Niby w górach, niby nad Dunajcem, ale przecież sto kilometrów od Pienin. Chc

Komentarze
Gość: , *.cable.net-inotel.pl
2014/03/09 16:04:31
Kostrzyn acan, nie Kostrzyń....

Kostrzyń to taka rzeczka :)
-
2014/03/10 19:35:07
poprawione