Blog > Komentarze do wpisu

Kawał żelaza

"Kawał żelaza" to najkrótsza recenzja mojego nowego telefonu.
Dziś go tylko skrytykuję, bo jeszcze nie zarejestrowałem go w korporacji. Zarejestrowany i zsynchronizowany z firmową pocztą ma podobno pokazać swoje przewagi. Na razie widzę wyłacznie minusy.
O czym w ogóle my tu? O klasycznym telefonie blackberry w wersji bold 9930. Narzucenie go to mały krok dla firmy,  ale wielki skok dla  pracowników.
Skok wstecz.
blackberry od paru lat jest chorym człowiekiem branży telefonicznej, pikującym ku bankructwie bodajże czy nie szybciej od nokii. Telefony bb zdobyły sobie reputację smyczy, na której pracownicy podłaczeni są do biura 24/24 a to za sprawą bezpiecznego i niezawodnego dostarczania poczty. Nic dziwnego, że przypadł do gustu mojej korporacji, która na pkcie poufności jest cokolwiek zwariowana. Nie zniechęciło jej nawet to, ze parę lat wstecz black berry rozpierdzielił sobie na własne życzenie infrastrukturę i przez parę dni maile trzeba było wysyłać gołębiami pocztowymi.
Wyróznikiem BB jest  klawiatura qwerty. Przez nią jest szeroki prawie jak Galaxy SIII i tak samo (nie) poręczny. W odróżnienu od SIII ma ponaddwukrotnie mniejszy ekran. Jest też krótszy, za to cięższy i brzydki jak uśmiech buldoga.
Długa i powikłana historia blackberry znajduje  swe odzwierciedlenie w sposobie obsługi tego telefonu. Centralnym pktem aparatu jest rodzaj dotykowej poduszki, która w dobie ekranów dotykowych straciła rację bytu. Ale trwa i nie znika, bo - jak zgaduję - system operacyjny telefonu nie nadążył za postępem.
Kiedy w 2010 topiłem w Odrze nokię n85, umiała już wtedy mniej więcej tyle, co to blackberry dzisiaj. Dodatkowo miała lepszy aparat, większy ekran i porządną nawigację. Na bb nawigacji, porządnej, czy choćby prawdziwej (offline) - brak.  Sklepik z aplikacjami bb przypomina supersam z czasów stanu wojennego, na ogół pusto, momentami ocet i ruskie budziki.  Ozdobą sklepu jest endomondo, które wypróbuję jak tylko wyjdę z zapalenia płuc.
Na koniec o dwu mikroskopijnych plusikach. Jednym jest klawa, rzeczywiście lepsza niż wirtualna klawiatura smartfonów. To pozornie duży plus. Czemu pozornie? Bo z braku klawiatury numerycznej cyferki są nasmarowane na tych minimalnych klawiszach literkowych, a co za tem idzie wbicie numeru jest tak samo kiepskie jak w smartfonie czy słuchawce dla krasnoludków.
Drugim, żartobliwym plusem jest ów mały ekran nad klawiaturą, siłą rzeczy zorientowany horyzontalnie. Jako takiego nie ma po co go przewracać na bok, jak to się robi w smartfonach oglądając wideo.... hej, uprzedzałem, że to mikroskopijny plusik.
Niektórzy twierdzą jeszcze, że fajnie leży w ręce.
Może. Fajnie byłoby móc nim rzucić.


sobota, 05 stycznia 2013, leniuch102

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: fieloryb@o2.pl, 82.160.16.*
2013/01/06 11:32:12
zdrowia życzę
-
Gość: batumi, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/01/12 23:02:51
ależ rzucaj do woli, mojemu małżonkowi pomogło...