Blog > Komentarze do wpisu

Tanie wino

Istnieje mit, czekający wciąż na potwierdzenie, o supertanich winach z biedronki (a może z lidla), które "nie ustępują, a nawet przewyższają" wina normalne. Normalne, czyli normalnie tanie.
Tanie, ale jednak wina, a więc nie wyroby owocowo-spirytusowe. te ostatnie są za tanie i już nie wina.
No dobrze, co zatem znaczy: "tanie wino"?
Pozwoliłem sobie ukuć własną definicję tegoż:
Tanie wino kosztuje mniej niż wódka tej samej objętości.

Żaden zdrowy biały mężczyzna nie kupi flaszki wina, jeśli może nabyć o ileż bardziej inspirującą czystą. "Są granice, których przekroczyć nie wolno " [1] i w przypadku win (o pojemności 0,7 :-)) taką granicą jest jakieś 27 zł.

W kole ekspertów toczyliśmy niedawno spór, czy czasem ta granica nie leży gdzieś w okolicach piętnastu złotych za butelkę. Czułem się w tej kwestii trochę niekompetentny, bo w mojej gminie nie ma ani lidla, ani biedronki, a w alkohole zaopatruję się w pseudohurtowni typu cash-and-carry, gdzie tanio to najwyżej w twarz można dostać.

Tym niemniej podjąłem próbę i na niedzielnym stole postawiłem flaszkę szardone menada 2008 za piętnaście zyli. Rodzina w osobie Leniuchowej odniosła się zrazu nieufnie, a to z powodu osobliwej barwy nalanej cieczy. Wyglądało, jakby ten pan, co sikał do butelki miał odbite nerki, skutkujące różowym odcieniem zawartości.

Zachęcona: "pij, pij, wszystkie Bułgarki to piją" [2] przemogła się i nawet przeżyła.
I to najlepsze, co można powiedzieć o szardone menada: że się da wypić, choć z trudem.
Wodniste wspomnienie po szardone z posmakiem goryczki, jeśli już ktoś musi wiedzieć.

Z drugiej strony za wywalone na menadę pieniądze w żaden sposób nie da się kupić nawet pół litra, więc niezbyt żal.

Notką tą otwieram nową kategorię bloga pt. "taniewina", gdzie będę się dzielił spostrzeżeniami nt. wychylanych procentów, niekoniecznie winnych. Zapraszam też komentatorów, a na przełamanie oporów proponuję cytat z Clarksona (courtesy of zychla15).


"BBC twierdzi, że gdy będziesz za dużo pił, doprowadzisz do
uszkodzenia pnia mózgu i umrzesz. Rząd utrzymuje, że jeśli
ktoś wypija więcej niż dwie małe lampki białego wina dziennie,
na pewno złapie chlamydię od barmanki w ogródku przy pubie
po jego zamknięciu. Bzdury. Jeśli ktoś dziennie wypija dwie
małe lampki białego wina, to jedyną osobą, która powinna się
tym martwić, jest barman.
[...]
Mówię serio; twierdzić, że jestem alkoholikiem tylko dlatego,
że upijam się na wakacjach i co wieczór opróżniam z żoną
podczas kolacji butelkę wina, to jak prześladować każdego, kto
przekracza dopuszczalną prędkość.
Musimy wprowadzić rozróżnienie na tych, którzy jeżdżą
z prędkością 51 km/h i tych, którzy śmigają 280 na godzinę.
Podobnie przedstawia się kwestia przemocy wobec dzieci.
Twierdząc, że łamię prawo za każdym razem, gdy daję klapsa,
zmniejszacie presję w stosunku do osób, które trzymają swoje
pociechy w schowku na miotły i wypuszczają je tylko wtedy, gdy
te muszą coś dla nich ukraść.
Moja praktyczna rada jest bardzo prosta. Zostawcie w spokoju
normalnych ludzi, którzy robią normalne rzeczy. Zapomnijcie
o tych, którzy piją dla przyjemności i zajmijcie się tymi, którzy
piją, by żyć."
___________
[1] z kogo cytat?
[2] z kogo cytat?

wtorek, 15 marca 2011, leniuch102

Polecane wpisy

  • Tanie wino cz XVII

    Mój prywatny program badawczy jakości tanich win wzbudził niejaki popłoch wśród gości, którzy zaczęli przychodzić z własnym alkoholem, zwłaszcza goście "lepsi",

  • Wino i śpiew, kobieta w pracy.

    Pękła kolejna granica: wypiłem wino za 9,99 i przeżyłem. Dało się wypić, ale... wiecie jak to jest z kaberne sawinion. Charakteryzuje się porzeczkowym aromatem,

  • Milczenie blogera

    Zamilkłem i miałem ku temu dobry powód - koniec pierwszego kwartału. Do końca pierwszego kwartału nieszczęśnicy przykuci do posad umową o pracę muszą wykorzysta

Komentarze
2011/03/15 10:48:59
Od każdej zasady są wyjątki.
Eksperymentując pod koniec zeszłego roku mogę stwierdzić z całą stanowczością, że wina (zwłaszcza czerwone) pochodzące z Mołdawii i Gruzji mogą spokojnie oscylować koło dwóch dych i dawać przyjemność. Niektóre wina reńskie (białe) tyż.
Abstrahując od faktów niewspomnianych, że niektóre prawdziwe mężczyzny kupią kilkopak piwa (w moim przypadku mocny Kaper), ja zaś sam nad czystą przedkładam wiśniówkę, zwłaszcza Soplicę...
-
Gość: MarcinOL, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/15 11:18:38
Z tanich win jedyne jakie polecam to czerwone półsłodkie wino "Varna", kosztuje jakieś 15-20zł, za cholerę w tej cenie nie kupisz dobrej flaszki wódki więc kasy nie szkoda, a i kobicie smakuje. To na takie okazje kiedy wiesz, że wódki się nie napijesz, a wypić coś trzeba, kobieta wypije lampkę-dwie, a potem można już samemu opędzlować butelkę do końca ;)
-
2011/03/16 08:26:39
@nauma: "wiśniówkę, zwłaszcza Soplicę"
wypróbujemy.

@Marcin: "czerwone półsłodkie wino "Varna""
hmm, półsłodkie?
no nie wiem :-).
-
Gość: MarcinOL, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/16 10:17:10
Varna to tak awaryjnie w samoobronie przy kobiecie jak juz nic innego wypic nie mozesz. Poza tym polecam tzw. cytrynowke wlasnej roboty: po pierwszej butelce na dwoch byly smiechy, ze niby jakas oranzadka. Po drugiej butelce oranzadka zasmiala sie z nas dwa razy ;)
-
Gość: madreus, 213.77.27.*
2011/03/16 10:47:17
Varna jest całkiem całkiem. Ja gustuję najbardziej w gruzińskiej Kolkhidzie, ale to wydatek rzędu 23-26 PLN, więc to już na granicy. A z tańszych to różowe FRESCO.

Nic jednak nie zastąpi dobrego miodziku. Staropolski trunek równie tradycyjny co czysta... a o ile bardziej wykwintny!
-
Gość: zły, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/17 12:23:22
LIDL!

(wiśniówka Soplica to syropek taki)
-
Gość: zły, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/17 12:24:17
aha, jeszcze:
BOURBON Z LIDLA! (Western Gold czy jakoś tak)
-
Gość: zmęczon, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/17 15:10:38
To nie mit tylko kryptoreklama. I o ile w Lidlu da się jeszcze coś okazyjnie ustrzelić, to z Biedronki nic mi się nie udało wycisnąć.
A co masz do półsłodkich ?
-
2011/03/17 21:17:00
Raduje serce me nowa kategoria na blogu.
Szkoda az, ze ostatnimi czasy zaczolem mniej pic...

W UK tanie wino oscyluje w okolicach 5-6 funtuf.
Zawsze wybieram takie, ktore maja opisane szczepy z ktorych zostaly zrobione.
Cabernet Savignon - uniwersalny szczep, duze kiscie, rosnie na wszystkim, zawsze daje dojrzale, owocowe brzmienia. Shiraz, Chardonay. Pinot ale te zazwyczaj sa drozsze bo i u uprawie drozsze
Nie pijam Merlotow.

Z komentarzy wnosze, ze w PL kroluja wina z innych czesci swiata.
Tutaj wybieram Australie, RPA, Chile i Hiszpanie. Nigdy Francje - zawsze trafiaja sie mi wtedy wlasnie jakies polprzezroczyste siki.
mowa oczywiscie o tanich winach. 20 letnie francuskie Bordoux musi byc wyborne i majestatyczne.

Latem biale Rieslingi niemieckie rosnace na wapnistych stokach z gama posmakow jablkowo-cytrynowo-gruszkowych. Albo Savignon Blanc...

No i tylko wytrawne!
Chyba ze do deseru ale wtedy lepiej juz jakies fajne Porto ablo Vermouth.
tylko w wytrawnym czuje sie wino. W niewytrawnych czuje sie wino z cukrem!
Zeby tutaj (tak samo zreszta w skandynawii) znalesc jakies semi-sweet czy semi-dry nie wspominajac juz o sweet to trzeba sie naprawde naszukac.
Wytrawne to 90% asortymentu.

Zdazylo mi sie kiedys pracowac za barem w restauracji.
Teraz do nich czasem chodze.
Nigdzie nie podaje sie innych win niz wytrawne.
Jak ktos chce cos slodkiego to zamawia wspomniane Vermoutha albo Porto.

-
Gość: zmęczon, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/17 22:13:16
Po pierwsze mówimy o winach tanich. Tanie wino wytrawne, to w 95% kwach taki że zęby z dziąseł wykręca. Że nie wspomnę o gumowych korkach, które w Polsce są chytrze ukryte pod znakiem akcyzy.
Po drugie mówimy o winach tanich. Tanie wino służy do popijania żarełka tudzież rozweselania na imprezie, a nie piętnastominutowego obracania kieliszkiem, wąchania bukietu, plucia i szpanowania znajomością francuskiego. Ryzyko, że odkorkowane tanie wytrawne nie nada się nawet do popicia upieczonej na ognisku kiełbasy zwyczajnej z Tesco jest tak wielkie, że ja na imprezy biorę to : www.zakupy-eleclerc.pl/product_info.php?cPath=103_1070050949_1070050984&products_id=3839
-
2011/03/18 19:09:51
Co kraj to obyczaj.
Co do produktu - jesli to rzeczywiscie ze szczepow Pinot, to moze byc interesujace, az jak bede w PL to sprobuje, bardzo mi sie tez litraz podoba...

A to Polska wlasnie... - chcialo mi sie jednak powiedziec przeczytawszy, ze ten polslodki, byc moze zajebisty winiasz nadaje sie rowniez jako aperitif. Aperitif musi byc arcywytrawny, gorzki wrecz (musujace wytrawne biale wino z kilkoma kroplami angostury bitters albo campari etc.).

Aperitif ma pobudzac trawienie - wydzielanie sokow trawiennych. Nie moze byc slodki!

Dobra. Juz sie zamykam :)



-
2011/03/18 20:51:22
@zmęczon:"Tanie wino wytrawne, to w 95% kwach taki że zęby z dziąseł wykręca. "

No więc chodzi mi o namierzenie tych 5%, którymi nie tylko da się popić pizzę, ale jeszcze posączyć dla przyjemności.

@siekiera: szukamy tanich win, więc nie we Francji, ale w Bułgarii.
dla mnie pktem odniesienia jest "unoaked chardonnay" sutter home (amerykańskie) z zakrętką jak na wódce. w mojej "hurtowni" (selgros) jest po 18-19 zł. je jeszcze mogę wypić, cieńsze już dyskwalifikuję.
b. rzadko trafiają się dobre tańsze, ostatnio czylijski "el emperador".
z czerwonych tanich ale pijalnych nadaje się np. tcherga cabernet sav. No ale to kwestia gustu, niektórzy odnajdują w niej goryczkę przepracowanego oleju z ziła :-).
-
Gość: zmęczon, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/18 22:02:42
@leniuch Niestety piękny ten zamiar rozbija się o niewielką powtarzalność. To co rozlewnia wleje do butelek i jakie nalepki nalepi bardzo mało od siebie zależy. W mojej okolicy była kiedyś takowa, to ci którzy byli wewnątrz, woleli potem pić jabola niż eleganckie wino francuskie Cambras czy Baronet. Oczywiście z francuskimi winami to jest prosto - nie ma apelacji na nalepce to trzymamy się z daleka, ale te wszystkie mołdawskie, chilijskie etc w takich samych rozlewniach są tworzone. Jak firma w fazie rozwoju, to się jeszcze stara, ale trzy lata później już niekoniecznie. Tak było kiedyś z winami australijskimi - shirazy po kilkanaście złotych z Kauflandu były bardzo fajne, teraz pod tą sama nalepką ( i wyższą ceną) są szczyny z bukietem jak u Aborygena pod pachą.
A i jeszcze trzeba dodać, ze przy tanich winach mało kto się przejmuje transportem i przechowywaniem. Dlatego tanie wino nawet z tej samej skrzynki może się różnić smakiem.

@siekiera-motyka Tylko pamiętaj, że to est jednak wino w przeliczeniu po 2 funty za 0.7 butelkę. Nie próbuj nim podejmować Her Majesty.
-
Gość: zmęczon, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/18 22:21:57
Jeszcze sobie przypomniałem - Leniuch masz w sumie niedaleko do czeskiej granicy. A za nią są tanio dostępne wina morawskie. Co prawda większość z tych co mi tam smakowały była półwytrawna, ale najprawdopodobniej znajdziesz i coś wytrawnego. Bardzo fajne im te cabernety wychodzą. A jako że tam rozlewają prawdziwi winiarze, to z powtarzalnością lepiej.
-
2011/03/19 08:34:36
@zmęczon: "Niestety piękny ten zamiar rozbija się o niewielką powtarzalność." "Jak firma w fazie rozwoju, to się jeszcze stara, ale trzy lata później już niekoniecznie. "

Uchwyciłeś chyba istotę problemu. Ale właśnie dlatego, że dobre wino to byt efemeryczny i tylko krótko ukrywający się za konkretną nalepką warto podzielić się info, że butelka x na półce y jest okay. Albo że "z" to szczyny.
Inaczej trzeba płacić frajerskie premium dużym przemysłowym rozlewniom, w moim przypadku - kalifornijskim (wspomniany sutter home i gallo), którym udaje się zawsze mniej więcej to samo, bo jest pewno średnią z dużego obszaru.
-
2011/03/19 08:36:05
@madreus: "miodzik"
soooo true. półtorak. jadwiga :-).
ale najlepszy piłem z prywatnej pasieki teścia kolegi.
-
2011/03/19 13:20:31
Ktoś tu wcześniej wspomniał Kolchidę gruzińską - od siebie dodam, że półsłodka (choć wolę półwytrawne) jest znakomita!
A tak w ogóle odnośnie tanich win, to wszystko zależy od okoliczności. Są takie, w których bardzo tanie wino jest bardzo dobre!
Kiedyś z całą bandą znajomych utkwiłem na działce nad Zalewem Zegrzyńskim, przy ujściu Bugu. Upał 40 stopni w cieniu, wszyscy napruci jak ruskie czołgi (panie też), jedyny samochód zepsuty, w okolicy tylko sklepik, w którym literalnie nic nie było do picia. Oprócz mózgotrzepa marki "Sonia" z cycatą blondie na etykiecie. Cóż robić, kupiliśmy... dwie skrzynki, wszystkich opanowała mania autodestrukcji. I wiecie co? To było jedno z najlepszych chlań nie tylko w moim życiu :)
-
2011/03/21 11:15:29
wszystko jest wzgledne. w sklepach w niemczech (bynajmniej nie tylko w lidlu) spokojnie mozesz znalezc np. naprawde dobre czerwone hiszpanskie wina (w tym i rioja) za okolo 2 - 3 Euro. na tym samym poziomie cenowym czerwone przyzwoite wloskie (np Primitivo, tanssze Chianti) czy biale mozelskie spaetlese i kabinetty.

wiec: tanie wino nie musi oznaczac "tanie wino". warunek: rozsadna polityka akcyzowa i unikanie win francuskich (ktore faktycznie jesli sie chce kupic dobre, trzeba tez sporo wiecej niz np. za hiszpanskie zaplacic). Bienczyk pisal kiedys ze Francuzi swietowali rewolucje obnizajac podatki na wina. my na 30 lecie rewolucji Solidarnosci tez powinnismy. tylko czy smakosz wina i cygar Tusk rzeczywiscie widzi potrzebe?