Blog > Komentarze do wpisu

Od zmierzchu do świtu

Rolnicy twierdzą, że trudno wyżyć z małego kawałka ziemi. Mi sie wydaje, że opłacalność mocno zależy od rodzaju upraw. Np. ostatnio pracowaliśmy u  człowieka, który świetnie sobie radził na trzech hektarach, stawiając na nich sklep. Taki sklep do południa potrafi sprzedać towaru za milion, a po południu - za drugi. Nic dziwnego, że firma od czasu do czasu funduje sobie wymianę wszystkich... no prawie wszystkich systemów na nowsze. Ma tych sklepów parę, więc trafiła się nam niezła fucha. A jej najważniejszym, kluczowym wymogiem było, by uwinąć się przed świtem, o pierwszym brzasku bowiem sklep musiał zacząć zarabiać.

Jesteśmy zgranym teamem profesjonalistów [tm] i nie mamy problemu z wypruciem zawartości X szaf z elektroniką i załadowaniem ich nowym sprzętem w jedną długą jesienną noc. Nie byliśmy jednak sami. Sieć sklepów zatrudniała Pana Stefana, który podążał za nami służąc radą i dyskretnym nadzorem.

Tu dygresja. Całkiem często zdarza się, że do zakładowych działów informatyki w ogóle, a serwerowni w szczególe trafiają pracownicy o trudnych charakterach. Pokręconych osobowościach. Socjopaci, autycy i bulimistki. Słowem kolesie, którzy między ludźmi sprawialiby ludziom problem. Nie, Pan Stefan nie łapał się do żadnej z tych kategorii. Na oko był komunikatywnym sympatycznym inżynierem, który stworzył swoją własną, osobną klasę kryptoświrów.

Jest, powiedzmy, godzina czwarta rano, dwie godziny do świtu, a z powodu elektryków roboty dopiero połowa. Już mamy przejść do kolejnej szafy, kiedy zza pleców wyrasta nam Pan Stefan. Patrzy ze zgrozą na kunsztownie poprowadzone warkocze światłowodów, na kolorowe girlandy skrętki i mrucząc: "tak nie można, to urąga" rzuca się rozłączać ten cały badziew.
Następnie, z wyciagniętym językiem i nieskończoną starannością prowadzi na nowo każdy kabelek wymyśloną przez siebie ścieżką. Każdy kolejny sprawia mu coraz większą trudność i wkrótce tempo spada do piętnastu minut na kabelek.
Facet po prostu zapadał w stupor w obliczu zyliarda alternatywnych dróg prowadzenia kabelków i gdybyśmy zostawili go samego sobie, to do dziś medytował by przed pierwszą szafą, najpewniej przeniesioną z nim do psychiatryka.

Na szczęście mamy w zespole kolegę, który za miłą inteligencką twarzą jest skrytym brutalem, do tego odpowiedzialnym za ów projekt. Przechodzac od perswazji do ponagleń, wyzwisk, a w końcu i szturchnięcia wkrętakiem przepychał Pana Stefana od szafy do szafy, nie pozwalając, by ten ślamazarnością zrujnował naszego zleceniodawcę.

Na zakończenie całej afery Pan Stefan szczerze mu za to podziękował.
Nie ma za co.

* * *

Zanim przepędziliśmy demony Pana Stefana, godzinami czekaliśmy, aż się "uwinie" z kabelkologią. Obejrzeliśmy sporo filmów z mojego laptopa, spośród których zespół najbardziej polubił Maczetę.
No nie wiem.
Na rodzinny wieczór poleciłbym Knight and Day, z Tomem Cruisem jako nadopiekuńczym agentem.
Na bezrybiu cieszy kolejny odcinek Resident Evil - Afterlife. Resident Evil jest jak schabowy - nic specjalnego, wciąż takie samo, ale w końcu zjemy, no bo coś jeść trzeba.

W tym tygodniu zrobiłem dwa tysiące kilometrów i mam dość.

sobota, 16 października 2010, leniuch102

Polecane wpisy

  • Początek końca

    Uważni czytelnicy zauważyli obniżenie częstotliwości notek, które spowodowane było m. in.  tektoniczną zmianą w życiu zawodowym autora. Po latach przestałe

  • Hydrauliczka

    Istnieją miejsca i zawody , gdzie kobieta jest zjawiskiem rzadszym niż pantera śnieżna. Przez 20+ lat pracy w serwisie widziałem w serwerowniach 2, słownie: dwi

  • Dymiarze

    Środek zimy, Stalingrad. Marszałek Paulus chwilę przed kapitulacją rozdaje - niewiele już warte - awanse i ordery. Temu ze Sturmbahnfuehreara na Obersturmbahnfu

Komentarze
Gość: fieloryb, *.cnet2.gawex.pl
2010/10/16 11:30:08
"W tym tygodniu zrobiłem dwa tysiące kilometrów i mam dość."
No ja się nie dziwię. Zwłaszcza, że warunki jazdy z powodu jesieni coraz gorsze.
-
2010/10/19 20:25:30
eee, latam wte i wefte po A4, nie boli :-)
-
Gość: margaryna, 89.16.80.*
2010/10/20 13:14:56
leniuch!
sprawa wyjasniona! wielkie dzieki!
pozdr
m