Blog > Komentarze do wpisu

Private Investigation

Na przekór odchodzącemu latu kupiłem kolorowy hamak, powiesiłem go w ogródku i udaję, że jestem w dżungli. Stan ogródka wokół potwierdza tę iluzję, nie zgadzają się tylko temperatury, ale od czego polar. Chwilo, trwaj.
Sielanka nie jest niezakłócona bowiem z hamaka regularnie zganiają mnie trzy Erynie inżyniera serwisu. Imiona ich to Instalacja, Naprawa i DEZinstalacja. Ta ostatnia do niedawna nazywała się DEInstalacja, ale zajrzałem do słownika i poprawiłem.
Korporacja, która je na mnie nasyła, płaci również za uleganie kaprysom w/w pań, finansując mi w ten sposób hamak, ogródek i całą resztę, Za Instalację płaci najwięcej, bo - wiadomo -trzeba się nadźwigać, za Naprawę też nieźle, bo - wiadomo - trzeba coś umieć, a za DEZinstalację tylko ryczałcik, bo wystarczy wyrwać wtyczkę, owinąć w papierek  i wezwać kuriera.
Teoretycznie.

-Dzień dobry Stefan Leń się kłania, czy mogę z firmą Dupex?
-Pomyłka... Nie, czekaj pan... Dupex? Mójboże, tyle lat... Stachowiak?
-ee..nieee, Leń Stefan, mam zlecenie na dezinstalację
-A to przepraszam, głos pan ma podobny do Stachowiaka z Dupeksu... Magazynierem był, dziś już chyba nie żyje. Dupex, Dupex, były czasy...
-A z dyrektorem Maślanką mogę?
-Ha ha ha, nie, kochany Dupeksu tu nie ma od dziesięciu lat... Ten Maślanka... w zeszłym tygodniu widzałem go na bazarku, nawet mnie poznał, siwiuteńki jak gołąbek.

Powyższy scenariusz Dezinstalacji jest najczęstszy, w duchu nazywam go "W górę rzeki czasu".
Zupełnie inny klimat panuje w scenariuszu "Ostatni helikopter z Sajgonu" realizowanym w likwidowanych oddziałach banków. Nazwa mówi wszystko, a operacja wejścia do serwerowni, ekstrakcji sprzętu i opuszczenia budynku jako żywo przypomina te znane z filmów katastroficznych.

Gdzieś pośrodku sytuuje się scenariusz "Serce na dłoni".

-Deinstalacja, rozumiem, pudło, takie zielone, numer seryjny, właśnie patrzę. Nie, takiego nie mamy. Nie mamy i już. Nie wiem, ale czekaj pan. Mamy takie niebieskie... Wiem, że innej firmy ale daj pan spokój to pańskie zielone to przy nim złom... Nie? Bo mam jeszcze białe... nie czekaj pan, to lodówka... Jak pan chcesz, przyjedź pan, kawę zrobię, pogadamy o starych czasach...

Za mało mi płacą, stanowczo za mało
_______________________________________________

piątek, 17 września 2010, leniuch102

Polecane wpisy

  • (Tele)pracując z pokoleniem "Ź". Cz. 1

    Po latach spędzonych jako "samotny biały żagiel" żeglujący od klienta do klienta postanowiłem osiąść w jakimś biurze. Akurat zwolniła się stosowna posada w gust

  • Początek końca

    Uważni czytelnicy zauważyli obniżenie częstotliwości notek, które spowodowane było m. in.  tektoniczną zmianą w życiu zawodowym autora. Po latach przestałe

  • Hydrauliczka

    Istnieją miejsca i zawody , gdzie kobieta jest zjawiskiem rzadszym niż pantera śnieżna. Przez 20+ lat pracy w serwisie widziałem w serwerowniach 2, słownie: dwi

Komentarze
2010/09/17 22:12:49
Buahaha. DeZinstalacja sprzętu to pikuś przy deZinstalacji oprogramowania. Bo muszę wszystko zgrać i potem dyski zeszredować.
Najtrudniej jest gdy ktoś już wcześniej zdeZinstalował sprzęt...
-
2010/09/18 09:45:46
ładna melancholijna ilustracja muzyczna do melancholii deZinstalacji. zresztą tak samo wyobrażałem sobie zawsze bohaterów większości piosenek Marka Knopflera - jako faceta, który przyjechał coś zdezinstalować a po drodze coś się zdarzyło np. w temacie miłosci, yeah
-
2010/09/20 08:17:04
@cha-cha: "Najtrudniej jest gdy ktoś już wcześniej zdeZinstalował sprzęt..."
wtedy pozostaje master-hack dezinstalatora... dezinstalacja wirtualna, zwana papierową.
Co ciekawe, spellczeker podkreśla na czerwono prawidłową formę, ale kto by się przejmował spelczekerem.

@mfxy: "po drodze coś się zdarzyło np. w temacie"
szokujące skojarzenie. ja tam omijam stojące po drodze panie i nic mi się nie przydarza w temacie, tobie też tak radzę.
-
2010/09/21 00:02:46
@leniuch, to sie ze skojarzeniami zupelnie rozminelismy. nie mialem na mysli tirowek czy innych dziewczat przy drodze, nie mialem zreszta niczego realnego na mysli a jedynie podmiot liryczny piosenek Knpflera. (ktory w jakims wywiadzie stwerdzil ze polowa najwiekszych piosenek napisal po jakis zawodach milosnych) - to tyle, by rozwinac "temat milosci"
na marginesie - stwierdzasz w notce, ze za malo Ci placa, ale sadze, ze placa Ci sporo, bo w dobrej literackiej walucie. b dobre notki, Inzynierze, a Twoje Erynie sa dobra gleba do pisania, nie tylko dla zielska w twoim ogrodku. pomysl kiedys, zeby wybrac czesc notek, podredagowac i wydac - jako jeden z bedekerow po wspolczesnej Polsce.
pozdrawiam