Blog > Komentarze do wpisu

Pozwólcie no, Kowalski....

Polak to jest gość. A w każdym razie był, w popkulturze. W związku ze schyłkiem filmu w ogóle, a kin w szczególności (czy ktoś ma jakiś pomysł, na co przerobić pustoszejące sale kinowe?) postanowiłem podsumować obraz Kowalskiego.

Jak wyglądał? Jak Brando w "Tramwaju zwanym pożądaniem" z 1951 roku, 11 nominacji, cztery statuetki. Ten wizerunek oddaje sprawiedliwość przeciętnemu Polakiowi i stu trzydziestu tysiącom Kowalskich. Ba, ja sam naszam identyczny podkoszulek.

Po czarno-białych latach pięćdziesiątych nadeszły kolorowe czasy kontrkultury, a wraz z nimi nadjechał dodżem-czardżerem Kowalski w osobie niejakiego Barrego Newmana. Fim był cool, ale Barry nie dorastał do Brando a tym bardziej do Przeciętnego Kowalskiego. Próbowano naprawić tę niestosowność rymejkiem, ale nadszedł koniec stulecia i Hollywood zszedł na psy. Najlepsze co miał, czyli Vigo Mortensen, król i władca pierścieni, mógł być co najwyżej karykaturą potężniejącej z czasem legendy Kowalskiego. Po fiasku rymejku nikt się już nie odważył mierzyć z gigantem i tylko "najlepsi" psiejącej branży, jak Quentin Tarantino w Deathproof ośmielali się z daleka oddawać hołd Kowalskiemu.

U progu trzeciego tysiąclecia film w klasycznym rozumienia tego słowa umarł, a Holywood stał się fabryką kreskówek i nieudolnych sequeli gier komputerowych, produkowanych na użytek garstki starców nie potrafiących obsłużyć gamepada.

Dzisiejszy Kowalski z kreskówki jest pingwinem zamieszkującym nowojorskie zoo. Właśnie kończymy z dzieckiem 18 odcinek przygód jego komanda, w którym odpowiada z wywiad i planowanie. "Jest bardzo inteligentny, ale ma tendencję nadanalizowania sytuacji. Boi się dentysty."
I znowu się mogę z nim utożsamiać.
________________________
Skoro już zdziecinnieliśmy... "Wodziła Maryś jagnię". SRV w białych kozakach sfilmowany z ręki na koncercie, wersja inna niż inne.

czwartek, 14 stycznia 2010, leniuch102

Polecane wpisy

  • (Tele)pracując z pokoleniem "Ź". Cz. 1

    Po latach spędzonych jako "samotny biały żagiel" żeglujący od klienta do klienta postanowiłem osiąść w jakimś biurze. Akurat zwolniła się stosowna posada w gust

  • Początek końca

    Uważni czytelnicy zauważyli obniżenie częstotliwości notek, które spowodowane było m. in.  tektoniczną zmianą w życiu zawodowym autora. Po latach przestałe

  • Hydrauliczka

    Istnieją miejsca i zawody , gdzie kobieta jest zjawiskiem rzadszym niż pantera śnieżna. Przez 20+ lat pracy w serwisie widziałem w serwerowniach 2, słownie: dwi

Komentarze
Gość: erika, *.chello.pl
2010/01/14 15:14:54
ojoj, a pingwiny nie robiły przypadkiem zakusów na niepokalana heteroseksualnosc progenitury??

eh, obnażyłes sie ze swoimi poglądzikami i jakos przestało sie to zabawnie czytać... szkoda.
-
2010/01/14 15:40:10
tez sie zastanawialem, czy z pingwinem Kowalskim to nie jakas akcja afirmatywna, taki Polish joke postawiony na glowie. Z drugiej strony pingwin Wloch jest durny dokladnie tak jak w Italian jokes.
-
2010/01/14 16:18:10
@lngnmn: "czy z pingwinem Kowalskim to nie jakas akcja afirmatywna"
ten film w ogóle pełen jest rasistowskich podtekstów i uprzedzeń, zwłaszcza wobec lemurów. Które w końcu zostaną wysłane na Madagaskar. :-)
-
Gość: pka, *.vivaldiego.wroclaw.pl
2010/01/14 23:03:39
Przegapiłeś Leniu! Jest jeszcze "vet Walt Kowalski" Grand Torrino (2008). Czyżbyś przegapił!!?
-
2010/01/15 01:12:54
W starym filmie z młodym Stalonym o dziwnie się obecnie kojarzącym tytule "FIST" (żadnych świństw, chodziło o związek zawodowy!) do biurka na nabrzeżu portowym podchodzi zapisywać się do Komisji Zakładowej wielki Murzyn. Zapytany o nazwisko odpowiada: Kowalski! I dodaje: "Jestem Polakiem!" Koszulkę miał inną, ale też kawał chłopa był. Pamięta ktoś?
-
Gość: Cosi, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/15 17:21:17
No i oczywiście Kowalski z "Hot shots!". TA Kowalski.
-
2010/01/15 17:46:01
@pka: to prawda, przegapiłem, a byłaby świetna egzemplifikacja starczego uwiądu hollywoodu :-(.
@walden2: "FIST"
Nie sądziłem, że jeszcze ktokolwiek poza mną oglądał ten film!
Nie, nie pamiętam tej sceny, utkwiła mi ta z papierosem budzącym szofera: leniuch.blox.pl/2007/12/Uwolnic-stopy.html

@cosi: muszę obejrzeć po raz setny pod kśtem TEJ Kowalski :-).
-
Gość: fieloryb, *.cnet2.gawex.pl
2010/01/17 23:40:30
Na boku - moje doświadczenia z widzianych koncertów SRV są następujące:
1. Znakomita muzyka. Zawiesista, gęsta i smaczna jak ręcznie robiony sos do pieczeni mojej mamy (żadnych proszków i sztucznych dodatków) z odpowiednim wysokocholesterolowym (jaki długas mi wyszedł!) wkładem .
2. Natomiast ubrać to się Pan Stevie nie potrafił. Lepiej go słuchać niż na niego patrzeć