Blog > Komentarze do wpisu

Tryblogii cz. III

część I

część II

część III: 

 

""Google kłamie" - takie hasło uchwyciła telewizja na transparencie alterglobalistów. Pozornie to absurd, ale ja potwierdzę - google kłamie. Mam na myśli google maps, które nie tylko kłamią, one wręcz "wystawiają fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu" , konkretnie mnie. Satelitarne zdjęcie mojego obejścia udostępniane przez google po prostu mnie zniesławia, bo - jaki pan taki kram, a mój kram wygląda na nim wyjątkowo niekorzystnie. Papa na dachu, śmieci na tarasie, pijany Ukrainiec na schodkach - słowem szczęśliwy finał pierwszego etapu budowy ad 2001. Ani śladu płotu, trawnika, a przede wszystkim wspaniałej 70 metrowej autostrady spod garażu do drogi. Wszystko to powstało już po ostatniej, straszliwie nieaktualnej aktualizacji google map.
Kiedy w kolejce po bułki zauważyłem, że jadący do mnie goście zamiast na nową drogę dojazdową skręcili na starą gminną ścieżynę prowadzącą do mojej chat od  d..y strony wiedziałem - skorzystali z kłamiliwego serwisu.
-Panie Mięcielak, nie jedzie pan czasem na Łozinę - zagadnąłem sąsiada, który pakował był właśnie swoje dwieście kilo na siodełko ursusa.
-He he,  co, znowu goście jadą? Stawkę pan znasz, siadaj pan."

Po chwili byliśmy już nad bagnem, na którego suchym brzegu udało mi się posadowić chałupę, ale już nie dojazd. "Zgaś pan to". Ursus umilkł. "Jaki by z pana, Mięcielak, prostak i ordynus za przeproszeniem nie był, przyznasz pan, że to piękny dźwięk". Ponad rechotem żab i szumem sitowia grzmiał śpiewnym barytonem silnik [tu fachowiec wrzuci co to za silnik niby był]. Swobodnie wchodził na coraz wyższe obroty sławiąc potęgę niemieckiej motoryzacji, aż w końcu, po długiej, lecz dla nas, urzeczonych, wciąż za krótkiej pieśni - ucichł. "Wyją różnie, ale kończą tak samo" - nieczule skonstatował Mięcielak zapalając ursusa. "Podczep pan sie pod łańcuszek" chuderlawy wypłosz w ostatniej chwili złapał łańcuch ratując maskę zagrzebanego po ośki bmw. "Miło mi, Blogomotive" - wymamrotał.
Ursus ruszył. Gruźlicze pyrpyrpyr przybrało na intensywności, beemka po centymetrze zaczęła wydobywać się z topieli, lecz na każdy jej centymetr w górę ciągnik zaliczał pięć w dół i po chwili on też zagrzebał się na amen. "#@^&#@#@*&^, *&^&*!^@*&!@, ^%&@#^" - powiedział Mięcielak i zamachał do jakiegoś znajomka na komarku. "Musze lecieć. Wyciągnij to pan jakoś" - rzucił i spylił.
Przywitawszy się z blogo i chakierem ruszyłem do leśniczego. Pół godziny i sto złotych później ciężki ciągnik do zrywki drzewa zaczął mocować się z ursusem. Po minucie leśniczy był do tyłu zerwany łańcuch fi dwadzieścia, sztuk jeden. "#@$#@$#@" - rzucił traktorzysta i skręcił w las.

Uspokajanie roztrzęsionych młodzieńców ery wodnika nie jest moją ulubioną konkurencją, ale podołałem za pomocą paru puszek piwa jabłkowego, awaryjnie skręconych Leniuchowej . "Fuj, co tez panowie pijecie" zagaił Benon, miejscowy menel. "Masz pan widzę kłopocik" - zauważył błyskotliwie. "Idź pan" w tych dwu sylabach udało mi się zawrzeć frustrację całego popołudnia.
"Momęcik. Jeszcze się obrażę i pójdę, a pan będziesz żałował. Wyciągnę panu tę bryczkę. Pan dasz stówke, ja wyciągne".  
Zacząłem się rozglądać za czymś ciężkim, ale Benon był cały serio. "Nic z góry, kaska po robocie, gra?" "Gra" uprzedził mnie Blogo "wyciągniesz, dam dwie". Benon z godnością zignorował przybysza i wciąż pytająco patrzył na mnie, w jego pojęciu jedynego wiarygodnego kontrahenta. "Okej. Wyciągaj, chętnie popatrzę". "Wszystko w swoim czasie" - Benon uśmiechnął się tajemniczo i ruszył w stronę wioski.


Ranek przywitał nas klaksonem śmieciarki "Odstaw pan tę gangstabrykę na bok, bo do śmietnika nie dojadę.". "Mamusiu, moje autko!" - wykrzyknął Blogo. Rzeczywiście, cudem uratowana z topieli beemka tarasowała dojazd do chaty.
Obok, niedbale oparty o śmietnik stał promieniejący dumą Benon.
Po trzecim piwie zrobionym w naszej obecności, lecz niechybnie na podkładzie kilku nabytych wcześniej promili Benon zaczął uchylać rąbka tajemnicy.
"Szszemu się Miencielak wczora zagrzebał, pytam? Bo bagno bardziej ciągło. Szszemu bardziej ciągło? Bo mokrzejsze było. Bo rzeczka wyżej stoi. Bo rybaki rzeczko staw jak raz wietrzo. To wziołem siekierke i poszłem na pierwszo zapore - pyk - jedną deseczkie, pyk - drugo. Rzeczka opadła, bagno stwardniało to i ursus uciungł. Tą, he he, siekierko żem ursusa wyciung"
"No dobra sąsiad, kaskę Blogo zaraz wypłaci, ale ty mi najpierw powiedz, jakim cudem beemka zajechała tu bez kluczyków"
"Eeeee, tego, bo właśnie syn z Niemiec zjechał, a on się, pan przecież wiesz, zna, to trochę pomógł" Przełknąłem ślinę. Syn Benona rzeczywiście "się znał", a każdy jego przyjazd do Niemiec istotnie podnosił tam statystyki kradzieży aut.
"Chwalił nawet, czyli autko w porządelu. Skoczyli z kolega tylko do delikatesów i gdzieś, ale dotankował. Poczciwości dziecko"
"Ej, zaraz" - dobiegł nas głos Blogo z beemki - "od wczoraj ktoś 800 kilosów zrobił". "Pokaż" - chakier wsiadł do samochodu. "Kurcze, a to - co?" chakier spod dupy wyciągnął kilka małych cylindrycznych przedmiotów. Podszedłem i przyjrzałem się jednemu z bliska.
"Cóż, wygląda na łuskę 9 mm. Chyba od uzi".

cdn?

czwartek, 08 maja 2008, leniuch102

Komentarze
Gość: Nexiu, bxn80.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/08 19:37:05
Fajne opowiadanie, ludzie u Ciebie na wsi to pomysłowi są. Tylko kiedy powiesz co dalej z tą łuską? Jutro?
-
2008/05/08 20:11:43
@"Tylko kiedy powiesz co dalej z tą łuską? Jutro?"

Mogę dzisiaj. Łuski syn sąsiada odniósł do pktu skupu. Mosiężne.
:-)
-
2008/05/08 21:43:14
Nieźle to rozwinąłeś ;-D Szczególnie końcówka się udała.

Ale jednak uważam, że Chakier lepiej sobie poradził.
-
2008/05/08 23:49:36
@ "Ale jednak uważam, że Chakier lepiej sobie poradził"
bo sie nie znasz. benek już po ciebie jedzie. traktorem.
-
Gość: tadam, apn-77-114-21-59.gprs.plus.pl
2008/05/09 19:41:42
uwierzyłbym w każde słowo, ale... do zrywki w lesie nie uzywa się ciężkich ciągników ;)
-
2008/05/09 19:44:20
Nie no nie no, no nie no:)
-
2008/05/09 20:31:56
@tadam: "do zrywki w lesie nie uzywa się ciężkich ciągników ;)"

u nas też do niedawna robiono to parą wołów.

@ruscy: "Nie no nie no, no nie no:)"

3 x yes.
-
2008/05/10 18:31:53
po pierwsze: nie "momĘcik" tylko "momENcik".
po drugie - amunicja 9 mm Para jest używana w bardzo wielu pistoletach samopowtarzalnych i pistoletach maszynowych. ogladając wystrzeloną łuskę, nie mozna na pierwszy rzut oka stwierdzić, z czego została wystrzelona.
a poza tym - dobrze się to czyta:)
-
2008/05/10 20:59:07
@lonstar: "momENcik"
zapewniam Cię, że Benon powiedział: "momĘcik"
"ogladając wystrzeloną łuskę, nie mozna na pierwszy rzut oka stwierdzić, z czego została wystrzelona"
ale ta miała taki napis ".#%$#%$" a to po hebrajsku znaczy: "tylko do uzi. użycie niezgodne z przeznaczeniem grozi utratą gwarancji"