Blog > Komentarze do wpisu

Terabajtowy palmtop 2.

Cóż, gdybym miał budżet jak niektórzy z klientów mojej Korporacji, swoje filmy, zdjęcia i muzykę pakowałbym na coś porządnego. Wobec ograniczonych środków postanawiam kierować się trzema kryteriami:
- primo, żeby nie wrąbało mi danych
- po wtóre - ceną
- po trzecie, ceną

Dysk sieciowy to nic innego niż niedrogie wcielenie serwera plików czy półki NAS. Na przywołanym wcześniej zestawieniu NAS-ów oprócz takich za parę stówek był też np. 160 GB adaptec , wyceniany przez polskiego dystrybutora na - bagatela - 2370 PLN netto.
Takim zawodnikom dziękujemy z góry.

Rozsądek nakazywałby kupno dysku zdublowanego. Lubię, jak klientom padają pojedyncze dyski, bo roboty jest potem mnóstwo. Z drugiej strony, pamiętam o kryterium drugim i trzecim (cena!) oraz mam na względzie fakt, że dysk ma mi służyć głównie jako backup - więc kopia danych z notebooka i tego, co już mam na płytkach. Trudno, będzie pojedynczy.

Swego czasu ku utrapieniu tynkarzy oplotłem chałupę kilometrem skrętki kategorii szóstej. Parę stówek jak psu w d..pę, bo zaraz potem wymyslono sieć bezprzewodową. Teraz mam szansę się odkuć - po skrętce pobiegną dane do dysku, który wobec tego musi mieć gniazdo gigabitowe.

Z dyskusji w interku dowiaduję się jeszcze, że powinien mieć aluminiową obudowę, wentylatorek oraz tryb oszczędzania energii. No, dla mnie było to oczywiste, ale sporo producentów tej oczywistości podobno nie dostrzega.
Wizytuję magazyn zaprzyjaźnionej hurtowni i zamawiam: d-link DNS-313 .

Uwaga! Nie jestem w żaden sposób związany-z lub sponsorowany-przez firmę d-link. Dlatego m.in. nie będzie "opisu instalacji" czy marketingese, po który odsyłam do reszty interku.

Dwie i pół stówki netto, więc kryterium drugie i trzecie spełnione. A pierwsze?
Po kolei.
W/w dysk, a właściwie obudowa nie istnieje jeszcze na oficjalnych stronach dlink.com, chyba najpierw postanowili wypróbować ją na Polakach. Optymistycznie zakładam, że to zubożona wersja przyzwoitego, dwudyskowego DNS-323.
Oczywistym minusem jest niemożność uzyskania jakichkolwiek uczciwych testów z interku. Takowe przeprowadzę sobie sam. Zanim to zrobię, muszę wetknąć w obudowę jakiś dysk. Tu pierwsze rozczarowanie - lista kompatybilnych drive'ów zawiera tylko 1 (słownie: jeden) terabajtowy, którego zresztą nie ma w magazynie. Dobieram w zastępstwie 500 GB od seagate'a. Na początku wszystko idzie jak po maśle, choć lekko mnie niepokoi świeża jak wiosenny szczypiorek wersja softu - 1.0.
I rzeczywiście, soft 1.0 dyskiem kręci, ale go nie zatrzymuje. Ściągam soft z 14 lutego, wersja 1.01b06 opatrzony złowrogim "Wichtiger hinweis": "Sollten Sie eine Fehlermeldung erhalten, dass das Update nicht erfolgreich war, sichern Sie Ihre Daten auf eine externe Festplatte, schließen die DNS-313 über USB an und löschen alle vorhandenen Patitionen."
Czyli - na ludzkie - jak się nie uda, zaoraj dane i instaluj od zera.
Horrendum.

Nowa Wieś, czwarta rano. Firmware zaktualizowany, czas na testy. Po pierwsze antypatycznym programikiem iozone , który ma tę zaletę, że używają go testerzy ze SNB. Wyniki będzie można porównać z kilkudziesięcioma innymi urządzeniami podobnej klasy .
Następnie szybki syntetyczny test benchmarkiem sytemów plików z pakietu SisoftSandra.
Na koniec żałośnie nieprecyzyjny, ale mnie najbardziej przekonujący - stoper w dłoń i duży plik do przerzucenia.
Wyniki... cóż , wyszły zaskakująco spójne:
iozone:

Porażka. Częściowa. Pisze między 5 a 6 Mbajta na sekundę. To jeszcze nie dno, ale blisko. Czyta przyzwoicie, między 8 a 9 Mbajta/s. To test na ethernecie 100 Mbitów/s, więc już niedaleko wysycenia sieci.
Przeprowadzam dodatkowe testy dla gigabajtowych plików po gigabitowym ethernecie.
Zapis - troszeczkę lepiej, wciąż marnie. Czytanie ... kurde mol, 20 Mbajtów. To bardzo przyzwoity wynik w górnej połowie stawki. Jeśli się potwierdzi, uratuje dlinka przed śmietnikiem.

"Sandra" potwierdza: "indeks dysku" sieciowego - 16 MB/s. Nieźle, zważywszy, że dysk lokalny w moim laptopie ma "indeks" 19 MB/s.

No i test-samoróbka:

Zapis: stoper w dłoni, duży plik (ok. 600MB) na drucie
  sec MB/sec
Gigabit ethernet 89 6,66
100Mbit ethernet 105 5,65
WLAN 54 Mbit 310 1,91
USB 39 15,21

 

Odczyt: stoper w dłoni, duży plik (ok. 600MB) na drucie
  sec MB/sec
Gigabit ethernet 29 20,45
100Mbit ethernet 68 8,72



Powstrzymam się na razie od dalszych komentarzy.

Te, wraz z sensacyjną wyprawą do wnętrza dns-313, w następnej notce.

poniedziałek, 18 lutego 2008, leniuch102

Polecane wpisy

  • (Tele)pracując z pokoleniem "Ź". Cz. 1

    Po latach spędzonych jako "samotny biały żagiel" żeglujący od klienta do klienta postanowiłem osiąść w jakimś biurze. Akurat zwolniła się stosowna posada w gust

  • Początek końca

    Uważni czytelnicy zauważyli obniżenie częstotliwości notek, które spowodowane było m. in.  tektoniczną zmianą w życiu zawodowym autora. Po latach przestałe

  • Hydrauliczka

    Istnieją miejsca i zawody , gdzie kobieta jest zjawiskiem rzadszym niż pantera śnieżna. Przez 20+ lat pracy w serwisie widziałem w serwerowniach 2, słownie: dwi

Komentarze
2008/02/18 19:18:26
Chyba dobrze celujesz w to, ze to zubozona wersja dns-323 - nawet to wyglada jak polowka tego urządzenia :-)
-
2008/02/19 08:19:38
procek ciut inny
-
Gość: borsuk, *.chello.pl
2008/02/19 14:37:28
Uuu, szykuje sie techno-thriller... :)