Blog > Komentarze do wpisu

Rise Of A H4ck3r

Fatalny ciąg zdarzeń, który doprowadził mnie do spotkania z Windows Vista rozpoczął się wraz z prezentem, jakim  obdarowaliśmy Zygmunta na 70-te urodziny. Ktoś z większą wyobraźnią mógł przewidzieć, że Zygmunt nie poprzestanie na rejestrowaniu nową kamerą rzeczywistości wokół siebie, ale też będzie chciał swoje produkcje montować i upiększać. Do mnie dotarło to dopiero wtedy, gdy zgłosił się z grubym zwojem stuzłotówek i żądaniem: Kup mi synu laptopa. Takiego z tacką na te dvd z kamery. I żeby instrukcja była, jak toto obsłużyć.
Precyzuję kontekst życzenia "żeby instrukcja była": Zygmunt jako inżynier starej daty w życiu nie klikał myszą, a najlepiej liczy na suwaku logarytmicznym.
Nad nowym dwurdzeniową toshibą strawiłem 10 godzin z okładem, zanim się zainstalowała, zaktualizowała, pięć razy przeładowała i porejestrowała u producentów. Podejrzewam, że gdyby w fabryce nie wgrali wcześniej sterów (tak młodzi mówią na drajwery), dwie dniówki pękłyby jak nic.
Każdą interakcję z Windą zaczynam od ustawienia menu i menedżera plików w "klasyczny Windows" ad 2000. Nie chciałem jednak pozbawiać Zygmunta tej szalonej poprawy komfortu obsługi jaką za sto ziliardów dollarsów wprowadził przez ostatnie siedem lat majkrozoft. Efekt: tajemnicze zamyślenia Windy spowodowane w dużej mierze, jak sądzę, odłączeniem jej od netu i niemożnością szpiegowania. Część z nich zdiagnozowałem jako próbę zgrania odtwarzanych filmów do jakiejś "Biblioteki" (?!) , co wobec ich wielogigowej objętości zabijało nam laptopa.
Kiedy już ogarnąłem ten pierdolnik oetykietowany "MS Windows Vista Home Premium" zdarzenia ruszyły z prędkością wodospadu. Po pięciu minutach Zygmunt opanował drag and drop, po godzinie Painta, po dwóch uciekłem ścigany milionem pytań (Czemu miniatura obrazka "Ogród" po przeciągnięciu na pulpit zmienia na nazwę na "Garden"?!), w południe odłączyłem telefon, a następnego ranka siostra zaesemesowała, że Zygmunt całą noc łupał z toshibą w szachy.Słowem zachowywał się jak Skynet z "Buntu Maszyn".
Za tydzień podłączają go do interku.
poniedziałek, 17 września 2007, leniuch102

Polecane wpisy

  • (Tele)pracując z pokoleniem "Ź". Cz. 1

    Po latach spędzonych jako "samotny biały żagiel" żeglujący od klienta do klienta postanowiłem osiąść w jakimś biurze. Akurat zwolniła się stosowna posada w gust

  • Początek końca

    Uważni czytelnicy zauważyli obniżenie częstotliwości notek, które spowodowane było m. in.  tektoniczną zmianą w życiu zawodowym autora. Po latach przestałe

  • Hydrauliczka

    Istnieją miejsca i zawody , gdzie kobieta jest zjawiskiem rzadszym niż pantera śnieżna. Przez 20+ lat pracy w serwisie widziałem w serwerowniach 2, słownie: dwi

Komentarze
2007/09/17 22:09:47
visty wspolczuje. ale swojsko brzmiace strey zamiast drajweruf mi sie podobaja.
a ster jeden to nam szlag trafil w niedziele przy ostatnim plywaniu w tym sezonie. i to juz po nedznym drugim halsie, przy wietrze 5-6. liiiipa :(
-
2007/09/17 22:47:19
Jak poczytałem o 70-letnim Zygmuncie, to zaczynam się zastanawiać, czy aby emerytura dopiero od 65 roku życia to nie przegięcie... Może 45?
-
2007/09/18 06:37:51
@fc: taaa, stery oblecą, dlatego użyłem.

@Blo: było zostać górnikiem. Szwagier został zaraz po podstawówce i niebawem będzie emerytem.
-
Gość: , *.era.pl
2007/09/18 13:24:08
Teraz sie nie opedzisz od Zygmunta ;)
Zgodnie z stara zasada, ze za kazda przysluge ktora komus bezinteresownie wyswiadczysz, bedziesz nieodwolalnie i bezterminowo odpowiedzialny.
-
Gość: pulse, *.toya.net.pl
2007/09/18 19:15:37
brawa dla zygmunta:D
-
Gość: mk23z, *.internetdsl.tpnet.pl
2007/09/19 10:05:54
Łączę się z tobą w bólu Leniuch - przechodziłem przez to kilka razy. Równolegle do Programu Ochrony Świadków powinien być prowadzony Program Ochrony Życzliwych Komputerowców, pozwalający zmienić nazwisko, adres, rodzinę, psa, wyznanie, uzębienie, kolor oczu i kolor skóry.

Najgorsze jest to, że świeżo upieczeni właściciele pecetów szybko dochodzą do wniosku, że ty (osoba z natury życzliwa i chętna do pomocy bliźnim) tak naprawdę jesteś nerwowy i na dłuższą metę nieprzyjemny w obyciu. Nie przychodzi im do głowy, że powtarzanie uparcie co 24h tych samych, banalnych dla średnio rozgarniętego przedszkolaka pytań, może zirytować nawet świętego.

P.S. Ciekawe kiedy dojdziesz do tego, że na pytanie o to jak wyjustować tekst w M$Wordzie, będziesz się rozwlekle rozwodził nad szyną adresową odczuwając przy tym złośliwą satysfakcję...
-
2007/09/19 10:41:16
@all: są klienci którym nie mówi się "nie".
Dużo kłopotliwsze jest dziecko sąsiadów, które hardware'owo rozwala kompa za kompem. Z trochę innej strony patrząc jednak, nie borykam się dzięki niemu z problemem "całkiem jeszcze dobrych" złomów walających się w garażu.
-
Gość: emha, *.static.korbank.pl
2007/09/19 19:33:14
Taaa, znam ten ból, ja mam swojego Władysława (zbieżność jego i mojego nazwiska nieprzypadkowa, zbieżność wieku z Zygmuntem istotna, ale raczej przypadkowa). Też mu kupiłem skrzynkę z Vistą, bo ten co mu dałem poprzednio (całe 460 Mhz z W98 na pokładzie) był ZA WOLNY. Jednym z pierwszych komentarzy Władysława po półdniówce tzw. "personalizacji" tzw. "preinstalowanego" tzw. "systemu operacyjnego", kiedy oddałem mu do zniecierpliwionej dłoni nową myszkę było, że ten komputer jest ZA SZYBKI.