Blog > Komentarze do wpisu

Po co żyjemy cz. I

Wcześniej czy później, zwykle na kacu, dopada nas pytanie: po co żyć?
Świat oferuje szereg odpowiedzi, z których, wedle moich obserwacji najpopularniejsze są dwie: żyjemy po to by zbudować dom, spłodzić syna i zasadzić drzewo, względnie aby "get rich or die trying". Bywają też tacy, którzy za dewizę przyjęli jakąś zbitkę powyższych: np. "spłodzić syna or die trying".
Przychodzi też taki moment, gdy walnęliśmy się już na leżak przed pobudowanym przez nas rękoma ukraińskiej ekipy domem, zadowoleni sięgamy po piwo, a wtedy spłodzony przez nas syn drze się: "tata pohuśtaj mnie", zaś żona, po której niewątpliwie odziedziczył charakter, brzęczy do drugiego ucha coś o koszeniu trawnika.
Rozgoryczeni rozglądamy się za jakimś drzewem, żeby się powiesić, a tu pusto, bo o zasadzeniu drzewa zapomnieliśmy.
To jest właśnie ten trudny moment, w którym łatwo popełnić błąd.
Takim błędem byłoby posadzenie jakiejś gruszy czy innej śliwy. Niby przyjemne z pożytecznym, bo będzie i cień i śliwowica, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Przerabiam to każdej jesieni: maszeruję po południu do sklepu po piwo, a sąsiad, na codzień brutal i nicpotem, przyjaźnie zagaduje: -Panie Leniu, nie chciałby Pan czasem trochę śliwek?! Ma przy tym spojrzenie żebrzącego psa, stojącego zresztą po kostki w śliwkach-węgierkach z drzew nie wiadomo po co zasadzonych kiedyś w chwili głupiej zaradności. Z lekkim obrzydzeniem sięgam po podany usłużnie owoc, krzywiąc się zjadam i bezlitośnie kłamię prosto w oczy: Nieeee, panie Waldku, mam już skrzynkę śliwek od teściowej. W oczach sąsiada widzę dwie trupie czaszki, ale z gęby nie schodzi mu przymilny uśmiech. Wie że po śliwach będą jeszcze jabłka i jak będzie miły, to może sobie wezmę ze dwie skrzynki.
Tak, ja w swoim czasie oparłem się wizji własnego jabcoka i zasadziłem zagajnik brzózek i dwie sosenki. Skutecznie odgradzają mnie od sąsiada i jego klęski urodzaju, nie zaśmiecając trawnika gnijącą biomasą
wtorek, 04 września 2007, leniuch102

Polecane wpisy

  • Chwytaj dzień

    To uczucie, kiedy wstajesz chłodnym niedzielnym rankiem, żeby wyprowadzić psa i wychodząc łapiesz za aparat. Brniesz przez mgłę i mżawkę i nagle widzisz, że Op

  • Trudne sprawy

    Bawimy się z synem w wymyślanie scenariuszy dla _dokudram_ czyli tanich, a popularnych seriali w których celują telewizje prywatne. Punktem wyjścia naszej zabaw

  • Dola domkersa.

    Domkersi w odróżnieniu od blokersów żyją w całkowitej izolacji od otoczenia. Dowożeni przez rodziców do szkoły i na tenisa nie mają okazji, czasu, ani umiejętno

Komentarze
2007/09/05 08:05:38
z sosenek tez bedziesz mial bonusowa biomase na trawniku. zasadz jeszcze pare, na szyszkach sie fajnie grilla robi.
-
2007/09/05 12:16:39
serio? spróbuję.
-
2007/09/05 23:42:22
Nie chce ci się kosić trawnika? Kup krowę - ona zje trawę a potem strzeli na to płaską, talerzopodobną biomasę. Wymienisz ją z sąsiadem na krzyneczkę śliwek...
-
2007/09/06 20:09:21
@Kup krowę.

sam se kup.