Blog > Komentarze do wpisu

Kondensat koncentratu.

Producent zapowiedział nową generację pamięci masowych i wkrótce zacząłem spotykać je u klientów. Któryś z moich kolegów trafił na ciekawszą awarię takiego urządzenia i udało mu się wysadzić w powietrze dane. Wszystko razem kazało mi przypuszczać, że już wkrótce Korporacja obcęgami wyrwie księgowemu parę groszy na jakieś szkolenie.
Poprzednio przy takiej okazji spędziłem bombowy tydzień w Londynie , tym razem, jak wynikało z programu szkoleń miało być to Monachium. Zacząłem uzupełniać garderobę, gdy przyszedł mail od bossa: "Szkolenie odbędzie się w biurze firmy w Warszawie, bo udało nam się takie urządzenie wysępić, ale to nawet lepiej bo poznacie je od podszewki".
OK, Monachium czy Warszawa, tu i tam chamskie ryje, pojedziemy.
Następny mail informował, że szkolenie udało się skondensować do intensywnych DWU dni.
Kolejny przyszedł z programem szkolenia, składającym się z JEDNODNIOWEJ sesji z paroma pktami do realizacji "jak zdążymy".
Z następnego dowiedziałem się, że szkolenie poprowadzi nasz własny 'instruktor' ... Filip .
Pełen najgorszych przeczuć wsiadłem o piątej rano w auto, by o dziesiątej stawić się w firmowej serwerowni. Był piątek przed ostatnim letnim weekendem, menedżment na urlopach, w ogóle mało kto się do biura pofatygował.
Filip spóźnił się jakieś pół godzinki i z wyraźną niechęcią sięgnął po program szkolenia.
-Hmmm, ten punkt umiemy, to opuścimy... weź się Romuald podłącz tym tu kabelkiem... to bym wam pokazał ale nie mam tej opcji...o, to jest ciekawe... widzicie - mruga! Trzeba by jeszcze wyjąć te zasilacze ale to robota na pół dnia... tu macie link do fotek... co by tu jeszcze... tego pktu nie będziemy potrzebować... ten jest oczywisty... co Janusz, nie umiesz? Tego nie umiesz?! Romuald pokaż... albo lepiej nie, Januszek sprawdzi sobie w procedurze...
To co, chyba kończymy, pytań nie widzę.
I tak po czterech godzinach dojazdu, 1,5 godzinie tygodniowego szkolenia udaliśmy się na lancz, by pokrzepić się przed czterogodzinnym powrotem.
Korporacja tnie koszty.
niedziela, 02 września 2007, leniuch102

Polecane wpisy

  • (Tele)pracując z pokoleniem "Ź". Cz. 1

    Po latach spędzonych jako "samotny biały żagiel" żeglujący od klienta do klienta postanowiłem osiąść w jakimś biurze. Akurat zwolniła się stosowna posada w gust

  • Początek końca

    Uważni czytelnicy zauważyli obniżenie częstotliwości notek, które spowodowane było m. in.  tektoniczną zmianą w życiu zawodowym autora. Po latach przestałe

  • Hydrauliczka

    Istnieją miejsca i zawody , gdzie kobieta jest zjawiskiem rzadszym niż pantera śnieżna. Przez 20+ lat pracy w serwisie widziałem w serwerowniach 2, słownie: dwi

Komentarze
2007/09/02 18:50:04
czekaj, a co to za tajemnicza technologia storage?
-
2007/09/02 20:25:10
najzwyklejsza w świecie. "nowa generacja" oznacza tylko ciut szybsze kontrolery, szybsze światłowody, lepszy soft.
-
2007/09/03 23:37:54
Rozwój szkoleń w mojej poprzedniej korporacji wyglądał podobnie. Następny krok to lojalka za darmowe szkolenia organizowane przez producenta tego czegoś co serwisujesz (powaga). Potem rezygnuje się ze szkolenia personelu na rzecz szkoleń prowadzonych przez personel. Najpierw nieśmiało, szkolenia z tego na czym się znamy. W następnym kroku szkolenia z czegokolwiek.
-
2007/09/04 07:47:54
lojalkę "za darmowe szkolenia organizowane przez producenta tego czegoś co serwisujesz" mam już za sobą.
Wspomniane szkolenie w "Monachium" też było za free.
-
Gość: Kwadrat, 193.30.160.*
2007/09/04 12:10:47
I tak macie dobrze. Jest jakaś równia pochyła po której zjeżdżacie.
U mnie było prosto. Są szkolenia a potem już nie. Cięcie.
-
2007/09/04 14:36:10
Kwadrat - mogą być jeszcze lojalki bez szkolenia, czyli szach-mat w czterech ruchach.

Kolega się potem pocieszał, że w razie czego wygra w sądzie
-
2007/09/04 23:53:22
"Jest jakaś równia pochyła po której zjeżdżacie. "
he, taka równia nie musi być z zasady zła, byle nie przegapić progu na końcu (p. Małysz).