Blog > Komentarze do wpisu

Telepraca w paru prostych krokach.

Łatwo jest zostać telepracownikiem mieszkając na jakimś zadupiu. Dużo trudniej - w stolicy. Z tym większym zainteresowaniem obserwowałem proces utelepracawniania kolegi imieniem Filip. Zaczęło się od dogęszczenia naszego działu. Jak by nie kombinowali wychodziło, że jak na weselnej zabawie, zawsze brakuje jednego krzesła. Z krwawiącym sercem - ubytek biurka i pracownika to cios w pozycję menedżera - szef zezwolił na rotacyjną telepracę. Raz w tygodniu jakiś szczęściarz nie musiał przedzierać się do biurowca, tylko robił co miał do zrobienia z domu, względnie u klienta.

Wkrótce koledzy zauważyli, że zyskali w tygodniu nie jeden, a dwa fajne dni. Raz, kiedy sami telepracują, drugi, gdy telepracuje wzmiankowany na początku Filip. No, jest taki typ, który rozpoczyna karierę jako młody gniewny, a odchodzi na emeryturę jako stary wkurwiony. Po drodze daje swoim współpracownikom odczuć również wszystkie stadia pośrednie. Miałem okazję siedzieć z gościem na szkoleniu. Był jeden ryzykowny moment, kiedy przy jakiejś kontrowersji wyszło, że miałem rację. Duża nieostrożność z mojej strony. Filip zamilkł na jakieś pół godziny, żeby obniżyć tętno do 150 uderzeń, a kiedy już rozprostował zaciśnięte w pięści to musiał opatrzyć wnętrza dłoni, bo powbijał sobie paznokcie. Chwalebna samokontrola u dwumetrowego typa, który zamiast łatwej sławy na ringu z niezrozumiałych powodów wybrał trudny chleb w IT.

Nieobecność F. tak spodobała się wszystkim, łącznie z szefem, że bez żalu przyznał mu dziką kartę permanentnego telepracownika. Niech się z nim klienci męczą.

piątek, 08 czerwca 2007, leniuch102

Polecane wpisy

  • (Tele)pracując z pokoleniem "Ź". Cz. 1

    Po latach spędzonych jako "samotny biały żagiel" żeglujący od klienta do klienta postanowiłem osiąść w jakimś biurze. Akurat zwolniła się stosowna posada w gust

  • Początek końca

    Uważni czytelnicy zauważyli obniżenie częstotliwości notek, które spowodowane było m. in.  tektoniczną zmianą w życiu zawodowym autora. Po latach przestałe

  • Hydrauliczka

    Istnieją miejsca i zawody , gdzie kobieta jest zjawiskiem rzadszym niż pantera śnieżna. Przez 20+ lat pracy w serwisie widziałem w serwerowniach 2, słownie: dwi

Komentarze
2007/06/25 17:30:12
Ale dobre :D no koncpecia genialna :D
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/06 18:27:24
To ja Filip ale to nie moje zdjecie popraw to albo w poniedzialek u prezesa hehe