Blog > Komentarze do wpisu

Z fusów


 Hej, postanowiłem reanimować zapomnianą rubrykę tego bloga, kategorię "plota czyli legenda miejska ".
Here it goes:
Byłem właśnie na szkoleniu w Wa-wie i kupiłem sobie żółtą paczkę herbaty Lapton, dokładnie taką samą jak kupuję we Wrocku. Oczywiście w stolycy kosztowała 3,99, o złotówkę drożej niż u nas. Przywiozłem parę torebek do domu, zaparzyłem i zgodnie stwierdziliśmy, że co prawda pudełko jest identyczne, ale herbata duuuużo, wyraźnie lepsza, aromatyczniejsza i w ogóle. Numer, nie? Zadzwoniliśmy do ciotki w Białymstoku, która kiedyś zachwycała się _naszą_ wrocławską herbatą i co? -Kupiłam u siebie tego waszego Laptona, nie powiem, niedrogi bo po 1,99, ale to się kompletnie nie nadawało do picia.
Czujecie? W identycznym pudełku w różnych cenach sprzedają różną herbatę! Podzielili sobie Polskę na A, B i C i robią ludzi w konia.

OK, w tym momencie może ktoś podnieść zastrzeżenia, że to po pierwsze niezgodne z PIH-em, sanepidem i czort wie czym, a po drugie niemożliwe technicznie, bo sam producent by się nie połapał przy remanentach itp.

Ha! Otóż to. Prawdziwa informacja o zawartości pudełka zakodowana jest nie w kodzie kreskowym, ale w zachwianiach odcienia koloru żółtego, które są niewidzialne dla ludzkiego oka, ale łatwo czytelne dla skanerów. Dlatego pakują w żółte pudełka. Jest nawet programik w javie, który, uruchomiony na komórce, może odczytać ten tajny, 12 bajtowy kod za pomocą wbudowanego w komórkę aparatu!
Nieprawdopodobne? Nawet BBC o tym pisze:

Fujitsu's technique works by taking advantage of the sensitivities of the human eye, which struggles to see the colour yellow.
"The key is to take the yellow hue in the picture and we skew that ever so slightly to create a pattern," said Mr Nelson.
"A camera is perfectly sensitive to that yellow hue but the human eye doesn't see it very well.
"Any camera, even those in mobile phones, can decode it very easily."
niedziela, 18 lutego 2007, leniuch102

Polecane wpisy

  • Tusku, nie bądź ciota i podnieś VAT do 25%

    Nie mam nic do liczby 23, jest fajną liczbą pierwszą, ale gdzie jej tam do liczby 22, do której przyzwyczaiłem się przez ostatnie ... google, dzięki ...17 lat.

  • Cała prawda o planecie Ziemia.

    Dziecko moje od pół roku uczęszcza do przedszkola. Niby wiadomo po co jest przedszkole - zostawia się tam dzieci. Mam wrażenie, że od moich czasów funkcja przed

  • Legenda miejska czyli plota

    Kulawe tłumaczenie pojęcia 'urban legend' jako 'legenda miejska' kojarzy mi się raczej ze złotą kaczką i balladą o Tolku Bananie niż z lasującymi wapno w mózgu

Komentarze
2007/02/18 12:36:40
...zaprawdę powiadam Ci Leniu, że guinness w brogans pub w Poznaniu smakuje inaczej niż guinness w brogans pub w Dublinie kolo browarow G.
A z innej beczki, to Ci powiem, ze spotkalem wczoraj faceta, ktory po 40 latach dowiedzial sie, ze jest Polakiem, a nie Irysem (jest synem pulku Andersa zreszta) i teraz na gwalt chce nadrobic te 40 lat w zaniedbaniach kultury i nadgonic oglade europejska :)
-
Gość: SMA, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/02/18 14:17:21
Ten sam numer jest z kawą,herbatą proszkami do prania- ogólnie z tzw.towarami fast moving .Kup u Niemców i delektuj się różnicą (daleko nie masz :)).Pozdrawiam SMAndrzej
-
Gość: ktus, *.c153.petrotel.pl
2007/02/18 15:18:57
Hehe, a w Płocku jest po 3,99. Bliskość 100licy?
-
2007/02/18 20:51:07
ora: he, w to że piwo w gospodarnej Wielkopolsce jest, hmmm, mniej gęste, chętnie uwierzę.
"Irys" - dobre. O służbowych focusach koledzy mówią 'fikusy'.
Dziecko pułku? Przede wszystkim dziecko szczęścia, ślizgiem ominął peerel.

SMA: tak, o różnicach "międzypaństwowych" akurat wiem i brałem pod uwagę przy "konstruowaniu" powyższej plotki.

ktu: he, cenę to wyssałem z palca.
-
Gość: maugolek, *.red-83-43-55.dynamicip.rima-tde.net
2007/02/19 20:40:43
dawno, dawno temu, w ogrodzie botanicznym w powsinie (NB wart zaliczenia, jeśli jeszcze nie zaliczyłeś), pod szklarnia z krzewami herbaty (sponsorowaną przez L.) pewien złotousty z firmy L. bajał niestworzone historie o quality management w L., customer focus policy, etc. Jako dowód w sprawie przedstawił historyjke o pewnej miłośniczce earl grey'a firmy L., opakowanie czarne. Ta nieszczęsna kobieta kupiwszy dnia któregoś ukochane opakowanie, zaparzywszy, zanurzywszy dziób w filiżance doznała szoku, bo napój nie był TYM napojem, do którego przywykła. Rozżalona napisała o swym doświadczeniu firmie L. Sprawę potraktowano bardzo serio, po badaniach laboratoryjnych i sprawdzeniu procesu produkcji i dystrybucji reklamowanego opakowania okazało się, że starsza pani miała rację. Spaprali. Ale już podobno nie paprają. Być może zaproponowali jej fuche kiperską w którymś z zakładów, nie wiem. Bajarz nie powiedział.
Może powinieneś pójść tą drogą?
poza tym są lepsze herbaty na świecie.
salu2
-
2007/02/20 09:12:31
mau: wstrząs. ale ożywczy, jak filiżanka earl greya :-).
-
2007/02/20 11:34:01
a może woda inaczej chlorowana? typ wody ma jakby poniekąd wpływ na smak batki :)
pozdrawiam
-
2007/02/21 00:28:08
i to jaki. jak sobie nie przefiltruję, to zamiast batki mam zupkę :)
-
2007/02/23 19:35:32
A ja znam coś odwrotnego jeśli chodzi o Liptona (żółtego, a jakże). Nasz korporacyjny komputerowiec z Niemiec jak do Poznania przyjeżdża zawsze każe sobie kupować duże pudło Liptona i zabiera ze sobą. Podobno lepszy jest, ha!
-
2007/02/24 11:50:48
a ja na satelicie widziałem niemca, który się kazał dwóm paniom okładać pejczem i nogą od krzesła. moze to ten sam? :-)