Blog > Komentarze do wpisu

Kłopocik


Moje pierwsze starcie z wolnym rynkiem zaliczę do średnio udanych. Trafiłem na jelenia, który okazał sie liskiem-chytruskiem i ociąga się z drugą ratą za sprzęt i usługę. Trzeci miesiąc.



Dług
Jak dojść swego:

Wynająć Ruskich
Wyhaltować im serwer pocztowy i patrzeć jak zdychają
Skasować im ich gówniane maile, zaorać dysk i patrzeć jak zdychają
Grzecznie poprosić


czwartek, 01 lutego 2007, leniuch102

Polecane wpisy

  • (Tele)pracując z pokoleniem "Ź". Cz. 1

    Po latach spędzonych jako "samotny biały żagiel" żeglujący od klienta do klienta postanowiłem osiąść w jakimś biurze. Akurat zwolniła się stosowna posada w gust

  • Początek końca

    Uważni czytelnicy zauważyli obniżenie częstotliwości notek, które spowodowane było m. in.  tektoniczną zmianą w życiu zawodowym autora. Po latach przestałe

  • Hydrauliczka

    Istnieją miejsca i zawody , gdzie kobieta jest zjawiskiem rzadszym niż pantera śnieżna. Przez 20+ lat pracy w serwisie widziałem w serwerowniach 2, słownie: dwi

Komentarze
2007/02/01 15:32:15
Jeśli masz możliwość coś zrobić zdalnie to zacznij się psuć serwerowi, ale delikatnie.
Równocześnie przypominaj o sobie.
-
2007/02/01 17:12:18
na tym się pewno skończy, bo grzeczne proszenie powoduje grzeczne wskazywanie pani od rozliczeń, która - guess what - jest taka zalotono, że nie podnosi słuchawki.
-
Gość: emha, *.gprsbal.plusgsm.pl
2007/02/01 17:51:25
Poproś raz a potem sprzedaj wierzytelność profesjonalnym reketerom, są tacy którzy chętnie to kupią za kilka procent wartości i puszczą kolesia bez skarpet na mróz. A jak ty zbanujesz im serwer, to prędzej czy później rozlezie się po rynku (który jest w naszym kraiku malutki) że dostarczasz stare graty mówiąc że to nowe a na dodatek nie potrafisz ich uruchomić. Szkoda nazwiska.
-
2007/02/01 18:37:11
:-). pomysł dobry, ale ja nie chcę "za kilka procent". chcę 100, 100%.
-
2007/02/01 20:07:55
Tja, najlepsza opcja to grzecznie poprosić i wynająć ruskich :)
Względnie nie tyle ruskich, co np. menela, co za flaszkę porysuje lakier na drogiej limo chytruska... (i szyby!).
-
2007/02/01 20:17:28
kłopot w tym, że choć mam - jak się domyślasz - setki znajomych meneli na Śląsku, to na Dolnym, gdzie mieszkam, a nie na Górnym, gdzie rezyduje klient.
No, ale flaszka to flaszka.
-
2007/02/02 03:26:33
Znam jeszcze jeden sposób, który w bardzo wielu przypadkach był dość skuteczny. Otóż w ustawie VAT jest coś takiego, że jeżeli faktura nie jest zapłacona w terminie bodajrze do 30 dni od terminu płatności to nabywca nie może sobie odliczyć VAT'u na takowej wyszczególnionego. Spytaj o szczegóły swojej księgowej. Ja dzwoniłem do takiego klienta z tekstem: "Panie Xx jest u mnie właśnie kontrola z urzędu skarbowego i poprosili mnie coby na poniedziałek przygotować im zestawienie wszystkich firm, które zalegają mi z płatnościami dłużej niż 30 dni. Ja tam nawet Pana lubie i dlatego dzwonie, żeby się zaptać czy mam Pana na tej liście umieścić." Jedyna wada rozwiązania - działa tylko raz (nie możesz mieć przecież kontroli co miesiąc nie?). W moim przypadku zadziałała w 100% wszystkie trzy razy.
-
2007/02/02 08:29:50
Nie możesz? Możesz :) Życia ewidentnie nie znasz ;-)
Znajomi, którzy produkowali rzeczy na stawce 7% a mieli dostawców na 22% mieli zwrot VAT często. I co miesiąc stawiali się w urzędzie z dokumentami na żądanie użytkownika.

A metoda niezła, faktycznie :)
-
2007/02/02 08:30:28
urzędnika, nie użytkownika. ot, pisać w pracy ;-)
-
Gość: emha, *.gprsbal.plusgsm.pl
2007/02/02 09:44:57
Kilka procent to prowizja, a nie to co zostawiają. Oni skupują takie długi i zbierają w paczki. Albo drugi sposób to oddanie ich do Kruk, Burgel czy inne KRD. Ale ten numer z kontrolą faktycznie rewelka.
-
2007/02/02 10:25:35
Dzięki za patenty, choć do skuteczności działań Kruka mam swoje zdanie, od kiedy próbowali wydostać ode mnie kasę za połączenia w Netii (z czasów, kiedy tpsa nie chciała wysyłać za netię faktur).
Przez pół roku nie zaglądałem na stare mieszkanie, a jak przyszedłem zastałem stos listów od Kruka. Każdy coraz groźniejszy, ale żaden polecony...
Ad rem
Udało mi się dodzwonić do i wybrałem ton "ubeckiej troski" (pan się nie wyrywa, bo pan sobie rękę złamie).
Uświadomiłem życzliwie, że kartę gwarancyjną wciąż mam ja i, co więcej, tylko ja wiem, jak im w końcu ta poczta działa, gdyby coś _się popsuło_.
Ma być zapłacone w tydzień.
Zobaczymy.
-
2007/02/02 17:52:15
vermin: Znam życie bardzo dobrze. Ostatnia kontrola trwała 9 miesięcy. Jakby na to nie patrzeć nie dałoby się w tym czasie zrobić drugiej (z tego samego urzędu - nie mówie o "konkurencyjnych" kontrolach). Takich przykładów z czasów prowadzenia działałności na Dolnym Śląsku mam sporo :-). Między innymi dlatego od 2 lat mieszkam gdzie mieszkam i nie zamierzam do Polski za szybko wracać :-)