Blog > Komentarze do wpisu

Klechda domowa cz. II


Film "Gry uliczne", napoczęty w poprzednim wpisie kończy się równie głupio jak rozwija i na stos trupów trafia również wścibski dziennikarzyna. I dobrze, w wolnym kraju polityczne zabójstwa z przeszłości są wyjaśniane przez niezawisłe sądy, a szukanie taniej sensacji to hobby frustratów i nieudaczników. Proponuję wyznawcom trzeźwego osądu zakończyć w tym momencie lekturę i kliknąć na spieprzajdziadu.pl.

Jakiś Pyjas jednakowoż istniał i dla świętego spokoju należałoby wydostać akta mitycznego "Ketmana", ot choćby żeby zatkać gęby malkontentom. I tu zaczyna być ciekawie, bo minister Kozłowski, filar Unii Demokratycznej, odmawia akt wysokiemu sądowi. Odmawia, bo może, nie daje, bo nie musi. Czyżby "Ketman": a.) istniał b.) wciąż był nietykalny?

Zaniepokojonych uspokajam, że gdyby Ketman istniał, to dowolny kolega Pyjasa z opozycji, jakiś np. Bronek mógłby sięgnąć do swojej teczki i łatwo zidentyfikować donosiciela, więc teorie spiskowe biorą tu w łeb, right?
No nie do końca, bo w dziesięciolecie III RP żadnemu 'pokrzywdzonemu' nie pokażą jeszcze akt, widział je tylko wspomniany Kozłowski z kolegą.

Mijają kolejne lata i "chorzy z nienawiści" mogą z łaski IPN w końcu sobie luknąć. Patrzy i Bronek, łapie się za głowę, potem za telefon i dzwoni do "Ketmana":

-To ty?!
-To ja.

Minister Kozłowski do końca zaprzecza i dementuje pomówienie, jakoby członek kierownictwa Wyborczej, redaktor M. był agentem SB - Ketmanem. Wieloletnim, całkowicie oddanym sprawie, z własnej inicjatywy wynajdującym haki na kolegów. Minister milknie dopiero, kiedy sam agent Ketman-Maleszka przyznaje się do współpracy.

That's it, oto happy end, veritatis splendor, czas do domu.

Nie? Dobra, ostrzegałem.

Bronek, tak jak Ketman, istnieje naprawdę i jak Ketman robi w mediach. Bo Ketman jest, gdzie był - włos z głowy mu nie spadł, nadal pracuje w Wyborczej. Wywalono, ale Bronka z "Rzeczpospolitej", a Inspektor Ochrony Danych Osobowych wdrożyła postępowanie. Agent nie agent, danych nie wolno ujawniać, panie Wildstein. Także biegły sądowy, który orzekał przyczynę zgonu Pyjasa ("samoistne zadławienie") wytacza Wildsteinowi proces o zniesławienie. Bronek jak zwykle przegrywa.
Nieudacznik.

Gwizdy, kurtyna.




Disclaimer
Chybionym celem notek pt "Klechda domowa" było wywołanie u czytelnika niedowierzania i poczucia dyskomfortu. Autor posłużył się w tym celu starannie wypreparowanymi "faktami" i elementami scenariusza filmowego. "Ujawnione" zdarzenia jako od dawna powszechnie znane nie są jednak w stanie rzucić cienia na architektów polskiej transformacji, ani wzbudzić sympatii do osób i działań wielokroć potępionych przez opinię publiczną.

czwartek, 04 stycznia 2007, leniuch102

Polecane wpisy

  • SRODO

    Czy naprawdę potrzebujemy więcej prywatności w sieci? Czy w życiu? Nie wydaje mi się. Po pierwsze jestem fanem spersonalizowanych reklam. Nie chcę tracić życia

  • Największe ofiary stereotypów

    Nie jestem przeciwnikiem stereotypów, nawet tych krzywdzących, np. że Murzyni są czarni, a kobiety mają cycki. Stereotyp to wiedza w pigułce i jak pigułka nie z

  • Brat może wielki, ale nie za bystry.

    Poniższy wpis jest fajny, ale bez sensu, bo reklamy google w istocie już mają guzik "Już to mam" dostępny po kliknięciu w [x] w prawym górnym rogu i wybraniu op

Komentarze
2007/01/04 19:37:00
Będzie trzecia część pt. "Oliwa sprawiedliwa"?
-
wo
2007/01/04 19:56:49
To już się z niego "członek kierownictwa Wyborczej" zrobił? Wow, gdyby tak tylko o nim czytać na prawicowych blogach, to facet robi coraz większą karierę :-)
-
2007/01/04 21:02:32
30l: och nie, zamierzałem wywołać efekt bezsilnego zaciskania pięści. olśnienie, że Bronek rządzi teraz telewizją i dostał wysokie odznaczenie pozostawiam dociekliwym.

wo: na prawicowych czytałbyś nie o kierownictwie a jaczejce albo sanhedrynie. ten blog jest zdroworozsądkowy :-).
Swoją drogą historia jest wyrąbista, gotowy serial.
-
wo
2007/01/04 21:20:55
No nie, na zdroworozsądkowym nie czytalbym ani o tym, że był w kierownictwie (bo nigdy nie był), ani że "włos z głowy mu nie spadł" (bo jeśli komuś odebrano możliwość pisania, to nikt zdroworozsądkowy by tego tak nie określił).

Inna sprawa, że historia faktycznie jest fascynująca, zwłaszcza dla kogoś kto Bronka i Leszka oglądał jeszcze przed wyjściem afery na jaw - bo najfajniejsze, że dla kogoś oglądającego ich obu z lewicowej perspektywy, to były takie dwa prawicowe bliźnięta dwujajowe.
-
Gość: , *.vivaldiego.wroclaw.pl
2007/01/04 21:57:29
Czytam, czytam i zastanawiam się, co Ty chcesz powiedzieć? A może chodzi o to, żeby nie powiedzieć?
-
2007/01/04 22:08:34
gwoli ścisłości, to odebrano mu możliwość publikowania w wysokonakładowym dzienniku pod własnym nazwiskiem, nie pisania.

straszna ta lustracja, słyszałem że chcą teraz za głupi błąd młodości pozbawić kogoś niezbywalnego prawa do bycia metropolitą.

("mówiłem to, co i tak wszyscy wiedzieli – np. że jakiś mój znajomy lubi spacerować wieczorami po gaju oliwnym. Takie tam drobiazgi bez znaczenia")
-
2007/01/04 22:13:25
viv: przecież wiesz, człowiek w chwili roztargnienia skreśli nie tego kandydata, wygada się, a potem musi dorabiać sążniste uzasadnienia :-).
-
Gość: , *.vivaldiego.wroclaw.pl
2007/01/04 22:30:23
Wrzuciałam trochę nowych zdjęć do albumu.
-
wo
2007/01/04 22:44:28
"gwoli ścisłości, to odebrano mu możliwość publikowania w wysokonakładowym dzienniku pod własnym nazwiskiem, nie pisania. "

Gwoli ścisłości, to odmówiono mu właśnie możliwości pisania do czegokolwiek pod czymkolwiek. Pisać może najwyżej pamiętniki.

Otóż gdyby mnie spotkało coś takiego, to w moim przypadku akurat można by mówić, że włos mi z głosy nie spadł - ale tylko dlatego, że w moim konkretnym przypadku ta metafora ma pewne komiczne drugie dno.
-
2007/01/05 00:05:42
"ta metafora ma pewne komiczne drugie dno"

:-). tego rodzaju:
leniuch.blox.pl/2006/07/Wroclawska-Masakra-Gitara-Elektryczna.html
?
-
Gość: oranje, *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie
2007/01/05 01:10:03
...bede jutro w Twoich bagiennych stronach, wpadlbym na wisniowke czy piolunowke i rozmowe wiejska, ale..., niestety, thanatostyczne sprawy mieć będę. Ale co sie odwlecze...
-
2007/01/05 07:11:42
ora:
nieustająco zapraszam. kontakt via leniuch102@gazeta.pl.
-
2007/01/05 08:32:25
leniuch, pliz, politycznych blogów jest od zarąbania, ten jest jednym z fajniejszych niepolitycznych, nie mogłoby by tak zostać? Kataryną i tak nie będziesz.
-
Gość: , *.ii.uni.wroc.pl
2007/01/05 17:18:10
A propos wpisu "wo". To jest właśnie subtelna różnica pomiędzy dożywociem a czapą. Dożywocie jest "humanitarne" i nie plami rąk.
-
2007/01/05 18:07:29
ama: kiedy właśnie żona śpi, dziecko śpi, a ja naciągam siatkowane pończochy, perukę i przez moment jestem kataryną :-)

uni: eee, zakaz pisania (jeśli o to chodzi) jest równie trudny do wyegzekwowania jak abonament rtv.
-
wo
2007/01/05 22:31:25
"zakaz pisania (jeśli o to chodzi) jest równie trudny do wyegzekwowania jak abonament rtv."

Zależy od sytuacji. W praktyce jeśli zyskałeś taką "sławę" jak ten konkretny autor, gdyby jakikolwiek periodyk zechciał Cię drukować pod pseudoninem, plotka rozeszłaby się po Warszawie lotem błyskawicy. A będąc w jego sytuacji raczej nie bawiłbyś się w gry grożące utratą etatu otrzymanego na mocy - jak to ktoś ładnie określil - "chrześcijańskiego miłosierdzia". No chyba że totalnie anonimowo, z jakiegoś sekretnego konta na jakimś innym portalu, wysyłasz jakieś teksty do "Głosu Mycisk Niżnich", nikomu nie podając prawdziwej tożsamości i licząc na to, że nikt w Warszawie tego i tak nie przeczyta. Teoretycznie takie coś może robić każdy, ale dla człowieka pióra to straszliwy upadek.

Mijasz się więc z prawdą w dwóch ważnych punktach - nigdy nie był "członkiem kierownictwa" i nieprawda, że "włos mu z głowy nie spadł".
-
2007/01/05 23:16:55
Przyznaję, że "kierownictwo" to domysł, bo też w Agorze nie zawsze decydują prezesi, a np. jakiś Michnik :-). Chyba.
Ważniejsze, że nie dałem upustu milionowi domysłów, czemu Maleszka wciąż jest w firmie, choć wszechmocny koncern mógłby wynaleźć mu ciepłą posadę w tysiącu zaprzyjaźnionych podmiotów. Czy coś wie? O kim? itp.

Co do spadania włosa - z pktu widzenia np. absolwenta dziennikarstwa adjustacja w Wyborczej to szczyt marzeń, bierze taką degradację w ciemno.
A jest jeszcze perspektywa innych uczestników tych wydarzeń, którzy... - well, ci dopiero mieli pecha.
-
wo
2007/01/08 20:32:22
"z pktu widzenia np. absolwenta dziennikarstwa adjustacja w Wyborczej to szczyt marzeń, bierze taką degradację w ciemno."

Chyba nie wiesz co to jest adiustacja. To ma mało wspólnego z dziennikarstwem. Adiustacja to najbardziej beznadziejna praca w redakcji - od adiustatora wymaga się więcej od korektora (korektor ma tylko sprawdzać ogólną poprawność językową, nie musi interweniować tam, gdzie autor np. coś po prostu pomylił), ale nie ma takiej kreatywnośći jaką ma redaktor (który może autorowi np. kazać wszystko napisać od nowa). Przeważnie adiustacją zajmuje się ktoś, kto przy okazji robi coś innego, a to bierze tylko jako fuchę albo jako zajęcie tymczasowe - i tylko w takim sensie mogłby przez taki etat przewinąć się ambitny absolwent. Ale do aspiracji początkującego dziennikarza to ma się tak jak posada w helldesku dla absolwenta infomatyki. Wyobraź sobie programistę, który kiedyś błyszczał w swojej profesji a teraz już do końca życia będzie tylko zmieniał toner.

" jest jeszcze perspektywa innych uczestników tych wydarzeń, którzy... - well, ci dopiero mieli pecha."

Nie używaj tu liczby mnogiej. Tragicznego pecha miał właśnie ten jeden. Cała reszta wyszła na tych wydarzeniach nieskończenie lepiej od Ketmana.
-
2007/01/09 10:56:09
"Nie używaj tu liczby mnogiej" - ja się doliczyłem 4 sztywnych.
SKS 2:2 SB.
"Cała reszta wyszła na tych wydarzeniach nieskończenie lepiej od Ketmana"
pełna zgoda. Nawet zacytuję Ziemka (mam w pdf-ie, to łatwo)
"Kiedy dziś, po piętnastu latach wolności, spotykają się na sali sądowej ofiary i oprawcy, ci drudzy zresztą przeważnie w charakterze świadków
- to mamy z jednej strony ludzi w wytartych biednych paletkach i starych butach, a z drugiej tłustych bysiorów o rumianych, zadowolonych gębach, w drogich garniturach albo skórzanych kurtkach - a do tego złoty rolex na ręku i wypasiona fura na parkingu przed sądem.
Tak nie jest na tych rozprawach „często” ani „przeważnie” - tak jest na nich zawsze."
-
wo
2007/01/10 19:02:32
No faktycznie, dokładnie tak to wygląda w tym przypadku. Bronek Wildstein taki wychudzony w biednym paletku i starych butach, a Maleszka błyska tym swoim roleksem i porusza się wypasionym BMW. Też lubię Ziemkiewicza jako autora fantastyki.
-
2007/01/13 11:33:39
znam polemistę, który w tym momencie napomknąłby coś o umiejętności czytania...

Postaci, które najlepiej wyszły na tej aferze to esbecy od Maleszki, którzy paśli się przez cały peerel na swoim sukcesie, a w III rp są "ludźmi honoru" (mają to na piśmie - odpowiedzialny za cały resort oberubek dostał taki certyfikat od superopozycjonisty)
Tak się zastanawiam, kto pisze lepszą s-f: Ziemek czy GW, wg której przeanieleni funkcjonariusze kibicują wolnej ojczyźnie.
-
wo
2007/01/15 13:12:31
"w III rp są "ludźmi honoru" (mają to na piśmie"

No właśnie wic w tym, że mają to tylko na gębę :-).

"przeanieleni funkcjonariusze kibicują wolnej ojczyźnie."

Bardzo mi przykro, ale to w praktyce zawsze tak wyglądało. Demokrację i dobrobyt RFN budowali byli naziści. Demokrację i dobrobyt Włoch budowali byli faszyści. Demokrację i dobrobyt Hiszpanii budowalli byli frankiści. Demokrację i dobrobyt franuskiej III Republiki budowali byli bonapartyści. Demokrację i dobrobyt francuskiej II Republiki budowali byli orleaniści I tak dalej.
-
2007/01/16 22:14:01
dalibóg, jak esbecy mają budować dobrobyt? Może autostrady, szpadlem? Jeśli tak, to dajmy im szansę.
-
wo
2007/01/16 23:12:53
"dalibóg, jak esbecy mają budować dobrobyt?"

Odwrotnie. To Ty twierdzisz, że oczyszczenie polskiego biznesu z esbeków w jakiś magiczny sposób miałoby usprawnić gospodarkę (o ile dobrze rozumiem ogólną linię rozumowania lustratorów). Mi to prywatnie zwisa kalafiorem, czy firmą kieruje św. Asyżek z Franciżu czy jakiś kawał skurwiela, interesuje mnie sprawność działania firmy. Przykład niemiecki pokazuje po prostu, że byli naziści - typu Hans Martin Schleyer - nieźle sprawdzali się w roli menadżerów w wielkich koncernach. Dlatego niespecjalnie zaskakuje mnie to coś, co metaforycznie nazwałeś "przeanieleniem", czyli przemiana jakiegoś SS Sqrwienfirera w sprawnego biznesmena albo analogiczna przemiana jakiegoś kapitana Wirskiego w 3RP.
-
2007/01/17 17:57:58
dżizas, niemieccy naziści, demokratycznie wybrani przez rodaków, zbudowali zabójczo sprawną strukturę militarno-przemysłową, która rzuciła wyzwanie reszcie świata i prawie że wygrała.
nasi szmaciarze z wsi/sb potrafią co najwyżej gwizdnąć kasę z państwowych instytucji i kupić za nie koncesje.
takie działania budują może dobrobyt, ale jednostkowy, tzn. ich dobrobyt.
(leniuch.blox.pl/2006/09/Sloik-James-Sloik.html)
a, dobrzy też są w rozwalaniu nielicznych rodzimych przedsiębiorców, p. historia wyszczucia Kluski z biznesu.
leniuch.blox.pl/2004/10/wpis.html