Blog > Komentarze do wpisu

Klechda domowa cz. I


Udzielam się ostatnio jako etatowy prawicowy oszołom w komentarzach pod blogiem jednego młodego zdolnego. Zainspirowany rozsądkiem współkomentującej młodzieży postanowiłem dla odmiany opisać absolutnie nieprawdopodobną historię, której największym mankamentem jest jej (nie)stety prawdziwość.

 Rzecz się zaczyna w moich czasach wczesnoszkolnych: siedzę sobie na dywanie przed nowym, czarno-białym rzecz jasna telewizorem, marki Vistula, produkcji rodzimej. W dzienniku Loska, a może nie Loska, między relacjami z wytopu surówki a wynikami wydobycia węgla serwuje taką mniej więcej wiadomość:

-Wbrew pojawiającym się plotkom przyczyną śmierci takiego-to-a-takiego nie było pobicie. Biegli orzekli ponad wszelką wątpliwość iż rzekoma ofiara zakrztusiła się własną krwią.

W czasach dzisiejszych taki news to żaden news. Wtedy jednak, w dekadzie sukcesu, info o pobiciu kogoś w szczęśliwym PRL było jak granat wrzucony ludziom do talerza z zupą. To się nie mieściło w głowie. To raz.
Po drugie, ważniejsze, biła w uszy jakaś manipulacyjna pokrętność tego tekstu. Pierwszy raz w życiu miałem pewność, że mój własny telewizor próbuje mnie zrobić w bambuko. Pamiętam, że odwróciłem się w kierunku Mamy, która z wyżyn absolutnego autorytetu potwierdziła moje wątpliwości:

-Tak jest, pewno mu ktoś ryło wcześniej obił.

Minęły lata, w zupełnie nowym telewizorze, w zupełnie nowej, III RP, obejrzałem sobie absolutnie pokręcony film o młodzieńcu, któremu sprawa 'obitego ryja' nie dawała spokoju bardziej niż mnie. Dziennikarz ów już współcześnie próbuje wyjaśnić kto i za co zatłukł krakowskiego studenta Staszka Pyjasa, z którego śmierci tak nieporadnie tłumaczyła się przede mną Loska w 1977.

Film jest odjechaną polityczną fikcją z gatunku chorych fantazji Maciarewicza. Student - rzecz jasna opozycjonista - wcale nie wywraca się przypadkiem o wycieraczkę (lubieją studenty wypić), tylko jest zlikwidowany przez SB, bo zdemaskował ważną wtykę, niejakiego Ketmana. Wykonawca wyroku i oficer oczywiście giną, a tropy prowadzą... Tu właściwie mógłbym urwać tę bzdurę, ale całość reżyseruje Krzysztof Krauze i tzw. życie, więc stay tuned i przed częścią 2-gą nie wrzucajcie tematu do googla.
środa, 03 stycznia 2007, leniuch102

Polecane wpisy

  • SRODO

    Czy naprawdę potrzebujemy więcej prywatności w sieci? Czy w życiu? Nie wydaje mi się. Po pierwsze jestem fanem spersonalizowanych reklam. Nie chcę tracić życia

  • Największe ofiary stereotypów

    Nie jestem przeciwnikiem stereotypów, nawet tych krzywdzących, np. że Murzyni są czarni, a kobiety mają cycki. Stereotyp to wiedza w pigułce i jak pigułka nie z

  • Brat może wielki, ale nie za bystry.

    Poniższy wpis jest fajny, ale bez sensu, bo reklamy google w istocie już mają guzik "Już to mam" dostępny po kliknięciu w [x] w prawym górnym rogu i wybraniu op

Komentarze
wo
2007/01/03 22:36:41
Młody to ja ostatni raz byłem jakieś dziesięć lat temu, ale dzięki :-). A "Gry uliczne" to film przedni. Dziwię Ci się - zwłaszcza przy Twoich zainteresowaniach - że nie poszedłeś na to do kina. Ja zaliczyłem od razu.
-
2007/01/03 23:19:46
do kina na polski film ?!
mniejszy ekran - mniejsze rozczarowanie.
-
2007/01/04 08:07:41
Jak się wchodzi na Twój blog, to odpala się takie coś, za to na cały ekran:

ns32621.ovh.net/~suv/index_sonda.html

Trochę wkurza, a więc pytanie: czy to Twoje, czy jakiś link z bloga to odpala.
pzdr
-
2007/01/04 08:11:17
I zapomniałem dopisać, że ustawia cisteczko, i jest tylko raz danego dnia. Miałem to wczoraj, a dzisiaj znów się otworzyło.
Piszę, bo ktoś już na to zwrócił uwagę.
-
2007/01/04 10:39:17
no tak, muszę tę sondę w końcu wyrżnąć, bo bruździ
-
2007/01/04 12:52:06
Pamiętam fajny tekst z jakiejś książki o Hiszpanii Franco. Rzecz działa sie w jednym z więzień. Szczególnie aktywni aktywiści trafiali do tego więzienia ale część z nich żywa z niego nie wychodziła. Na pytanie bodajże zachodniego dzinnikarza jaka była przyczyna śmierci tago czy tamtego naczelnik odpowiadał: wypadek. Poślzgnął sie na mydle. Nie byłoby w tym niczego szczególnego, gdyby nie fakt, że takich poślizgnięc na mydle było kilka w każdym miesiącu.
Pozdrawia Rain
-
wo
2007/01/04 14:52:43
"do kina na polski film ?!
mniejszy ekran - mniejsze rozczarowanie."

To w ogólności zacna zasada, ale zaklinam: dodaj do skryptu wyjątek, żeby go nie stosować gdy w opisie filmu można wygrepować ciąg znaków "Krauze". To jest naprawdę reżyser, który ma coś do powiedzenia i co więcej, umie to opowiedzieć językiem kina.
-
2007/01/04 15:51:50
rai: pominąwszy kontekst, to też zawsze uważałem "pośliźnięcie na mydle" za jakąś bzdurę z filmów klasy b. A tu w zeszłym tygodniu poseł Jackowski z Wrocka, jak na posła PiS przystało, pchnął jakiegoś lumpa, że aż głową o krawężnik. I co pan powisz - trup. Czyli możliwe, choć pewno nie parę razy w tygodniu.

wo: jednorazowy eksperyment z Krauzem w multipleksie szczęśliwie mam już za sobą. Pół filmu przytrzymywałem suplesem Leniuchową, która próbowała z krzykiem wybiec z "Długu".
-
2007/01/04 19:15:14
...ha, oficerowie, którzy odesłali ks. Popiełuszkę na tamten świat nie zostali zdegradowani i do dziś pobierają pełną emeryturę. Do której zresztą zaliczono im lata odsiadki. A może mylę się?!
-
2007/01/04 21:15:42
to na pewno fałszywy mem, tak jak ten o stalinowskich sędziach-zabójcach, którym III RP ciepłą rączką wysyłała za granicę sute emerytury.