Blog > Komentarze do wpisu

Castodramat


xxCzesiek długo móżdżył, zanim wybrał kolejkę. Nieraz dawał się złapać na ogonek pozornie krótszy, z ciężkim przypadkiem katatoni za kasą. Tym razem wybrał agresywną brunetkę na odwyku nikotynowym. Żarło dobrze, ale w połowie zdechło, bo czarnulę podmieniła omdlewająca blondyna. Szybko przeskoczył do ogonka obok. Chwilę później pożałował, bo grube babsko z dupskiem jak zeskok wielkiej krokwi wyciągnęło z koszyka trzydzieści żarówek. Rusałka z kasy pracowicie odpakowywała każdą i oglądała pod światło niczym zgniłe jajo. Czesiek poluzował kołnierzyk i wyemitował parę warczących słów, zduszonych na tyle, że postronni mogli udać, że nie rozumieją. -O, a tu nie ma kodu na tym czymś - wydukała rusałka i nawiązała sesję telefoniczną ze stoiskiem na hali. Czesiek wślizgiem wmontował się w następny ogonek. Wziął sześć głebokich wdechów, policzył od stu, jak uczyli go na terapii i z paluchami zbielałymi na rączce wózka ślubował dotrwać. Trzy nieprawidłowe kody, jedną zmianę kasjerki i siedemdziesiąt osiem minut później przyszła jego kolej. Prawie.
-Gotówka ?
-Karta.
-No nie ! -zawył w duchu Czesiek, głupi pedał, kartą trzy dychy będzie płacił ! Terminal kart mozolnie wybierał numer do centrum rozliczeniowego. Kasjerka zmarszczyła czoło i zdmuchnęła przetłuszczony kosmyk, Czesiek wstrzymał oddech...
-Jest, proszę wprowadzić pin.
-Pin ?! Eeeee, zaaaaaraz- Głupi Pedał pomału wdusił guziki, ale na twarzy miał wypisaną klęskę.
-Odmowa.
-Niemożliwe ! Ach, no przecież, to nie pin a kod do kłódki ! - i obrócił się do kolejki jakby pierdolnął nie wiadomo jakim dowcipem.
Na Cześka spłynął aksamitny spokój. Odpowiedział Pedałowi promiennym uśmiechem teletubisia i odwrócił się do okularnika za nim: -Za chwilkę wrócę, dobrze ?
Rozluźnionym krokiem podszedł wózka widłowego. Znał ten model, w zakładzie robił na nim kurs. Założył kask, odpalił i cofnął się wózkiem do końca alejki. Pchnął wajchę wprzód.
-Dam wam kod, dam wam kartę.-mamrotał rozpędzając się.
Widły przebiły kasę blokując kasjerkę między zębami. Kasa z rozpędu wmontowała ochroniarza w przeciwległą ścianę. Czesiek wirtuozersko zawrócił w miejscu podnosząc kasę z wrzeszczącą babą jakieś dwa metry w górę i zlokalizował Dowcipnego Użytkownika Kart Płatniczych.
Pościg skończył się zanim zaczął. W kącie między ostatnią kasą a dystrybutorem koli na pechowca spadło nieszczęście.
Tłum klientów oszalał. Początkowe osłupienie przeszło w podziw, a ten w niepohamowany entuzjazm. Czesiek nieśpiesznie podjechał do swego koszyka sycąc uszy burzą oklasków. Wrócił do przestawionej kasy, spod której sterczała ręka zaciśnięta na karcie. -Cokolik mahoń, sztuk jeden, dziewięć złotych - rzucił poszarzałej kasjerce. -Pani nie szuka, mam drobne.
wtorek, 06 września 2005, leniuch102

Polecane wpisy

  • Syrenka

    Biegam źle, pływam jeszcze gorzej, ale realia są takie, że biegających dobrze jest u nas masa, a pływających choćby jako tako - garść. Czyli nawet pływając swoi

  • "Czelendżer mandatoryjny".

    Jako bloger widzę siebie Salierim polszczyzny - względnie poprawnym, ale nieporywającym. I jak Salieri potrafię docenić Mozartów tejże. Dalece częściej niż Moza

  • Korona z tektury.

    Nie spodziewałem się wiele, a jednak zdołali mnie zawieść. Właściwie przełączyłem po pierwszych 15 sekundach w ciągu których pokazano teatralnie utykającego ob

Komentarze
2005/09/06 22:11:30
Na miejscu kasjerki Czesiu otrzyamłby odemnie w morde /zaliczony jako rabat/.Mój stoicki spokój nie stolerowałby takiego "giganta".
-
2005/09/07 06:54:25
i słusznie. nie wolno przestawiać kas w hipermarketach i zrzucać ich na ślamazarnych klientów, słyszycie, dzieciaki?