Blog > Komentarze do wpisu

Tough customer.

Wysłali nas na szkolenie z technik walki z trudnymi klientami. Niestety, nie obejmowało ono sposobów eliminacji klienta z procesu naprawy. Szkoda, bo nie ma nic gorszego niż dzięcioł zaglądający ci przez ramię z życzliwą radą, albo przygważdżający twoją indolencję. A przecież wcale nierzadko staję naprzeciwko jakiegoś pudła kompletnie mi nieznanego, o co nietrudno, zważywszy, że natrzaskali mnóstwo modeli.
Przez parę lat w zawodzie sam wypracowałem kilka technik, które stosowane w pakiecie usuwają klienta z serwerowni ze skutecznością gazu bojowego. Zaczynam od zastraszenia. Używam czarnej walizy typu Leon Zawodowiec, krawata oraz miny nr 13 "my ze spalonych wsi". Okularki wzór dr Mengele dopełniają wizerunku gościa na dystans. Jeżeli ktoś nie potrafi go utrzymać, porządkuję przestrzeń działaniem bezpośrednim. Pod pretekstem ułatwienia dostępu do serwera zdejmuję z szafy pleksiglasowe drzwi. Następnie rozglądam się, o co by je oprzeć, przy okazji zakreślając nimi okrąg o promieniu ca 2,5 m. Podpatrzyłem to na "Potopie", niejaki Józwa używał tam w podobnym celu dębowej ławy. Zdarza się, że klient przeżyje. Żądam wtedy stolika na laptop. Krzesła. Herbaty. Jeśli wciąż sterczy i się lampi, otwieram walizę i rozpościeram ogromną matę antyelektrostatyczną. Z drugiego brzegu maty, zza walizy, stolika i moich pleców i tak nic nie dojrzy, więc najczęściej znika. Wtedy mogę spokojnie sięgnąć po dokumentację i dowiedzieć się, do czego podłączyć laptopa.



środa, 10 listopada 2004, leniuch102

Polecane wpisy

  • Hydrauliczka

    Istnieją miejsca i zawody , gdzie kobieta jest zjawiskiem rzadszym niż pantera śnieżna. Przez 20+ lat pracy w serwisie widziałem w serwerowniach 2, słownie: dwi

  • Dymiarze

    Środek zimy, Stalingrad. Marszałek Paulus chwilę przed kapitulacją rozdaje - niewiele już warte - awanse i ordery. Temu ze Sturmbahnfuehreara na Obersturmbahnfu

  • Hity, kity i mity.

    Niewątpliwym hitem, takim wow-hitem mojego Letniego Przeglądu Kandydatów Na Auto Służbowe (C) był head up display. Czyli wyświetlanie na szybie. Jest kilka pomy

Komentarze
2004/11/10 08:25:24
praca byłaby piękna,gdyby nie ci petenci...

A serio - nie wyglądasz na wroga ludzkości =:O
-
2004/11/10 09:01:15
bo nie jestem. za to usilnie pracuję nad takim wizerunkiem :-). mimikra.
-
2004/11/10 10:13:01
Kiedys pracowalem w dziekanacie :) Tak, to byly czasy. Ukulem tam stwierdzenie ze "Praca w dziekanacie jest swietna tylko studenci psuja atmosfere" :)
A co do klientow... Coz, teraz nie mam z nimi kontaktu ale czasem jako lokalne pogotowie komputerowe jestem wzywany do roznych krewnych i znajomych krolika. I zawsze dowiaduje sie "ja nic nie robilem, to sie samo tak, o..." a pozniej w trakcie dzialan naprawczych dostaje dobre rady co jeszcze zrobic. Czesto zreszta gdy juz ta rzecz zrobilem. Albo jestem w jej trakcie :) Och, jakze czesto mialem ochote powiedziec takiemu specjaliscie ze jesli jest taki mastah to po co mnie wzywal i kazal wlazic na 6 pietro???
-
2004/11/10 11:33:52
:) no w podobnych sytuacjach "obrażam się" mówiąc - to zrób se sam, jak wiesz jak ;P

A wkurza, to fakt.
-
2004/11/10 13:05:15
Trochę wątek bocznikowy, ale korespondujący. Otóż pracuję w miejscu, do którego przychodzą po "sprawiedliwość" obywatele. Nie jest to policja ani sąd, ale przyczółek władzy nr 4, hehe. No i zaobserwowałem przez te kilkanaście lat, że wysyp desperatów i wynalazców i pokrzywdzonych i skarżących się na syfiasty smak paprykarza szczecinskiego, że zawsze jest to wtorek między 11 a 13. W tym czasie wiec zawsze urywam sie z roboty rozmowę z "gośćmi" pozostawiajac kolegom i koleżankom. Macie takie same wtorki?
-
2004/11/11 08:56:42
To jest BARDZO FAJNE zdjęcie.
-
2004/11/11 14:24:48
nie moje niestety. ale dość przerażające, nie?