Blog > Komentarze do wpisu

To lubię.

Książek nie czytam, za to kinomanem jestem wybrednym.
Lubię takie:
  • 20 tysięcy statystów pędzi z lewej strony na 20 tysięcy statystów z prawej strony i spotykają się gdzieś tak na środku ekranu. Parę razy.
  • albo: 10 dzielnych ludzi rusza w mission imposible, zaraz na początku sympatyczny dostaje postrzał w brzuch i muszą go ciągnąć przez pół filmu, a niemcy tuż. Giną jeden za drugim, przeżywa przyjaciółka najszlachetniejszego, być może w ciąży (przyjaciółka, nie bohater!)
  • albo takie: kozak nad kozaki robi w bambuko cały aparat represji ku zachwytowi uciskanej ludności, ale w końcu szczególnie podły policmajster za wielkie pieniądze przekupuje kogoś, komu hero ufa i ten wydaje go na pewną śmierć. Przeżywa przyjaciółka itd.
Jeśli film odbiega od przytoczonych powyżej schematów ze złości szeleszczę papierkami albo głupkowato się śmieję w niestosownych momentach.
Żona moja nie gustuje w w/w, dlatego jak tylko uda mi się ją wypchnąć na jakieś wakacje, pędzę czym prędzej do kina. W tym roku spóźniłem się na Troję, ale Król Artur trafił się w sam raz.
Właśnie wróciłem. Ktoś napisał, że film fajny, bo aktorzy nieopatrzeni. Nie bez przyczyny, chciałoby się dodać. Nie będę psuł zabawy, powiem tyle, że jest łudząco podobny do "Gladiatora" + jedna, pomalowana na niebiesko laska szczerząca efektownie zęby. Minus gladiator.


wtorek, 10 sierpnia 2004, leniuch102

Polecane wpisy

  • "Vyste se peknie leteli"

    Słowa "Vyste se peknie leteli" wypowiedziane w znanym z mamuciej skoczni narciarskiej Harrachovie są najwyższą pochwałą, o ile nie wypowiada ich zaniepokojony C

  • Bruce z Krety

    Na każdym wyjeździe przychodzi taki moment, że worek z czystymi koszulkami pokazuje nam dno. Za granicą można wtedy połączyć przyjemne z pożytecznym i kupić faj

  • Mobilnie, bo z podróży

    Niniejszy wpis wklepuję na miniaturowej niby- klawiaturce smartfona. Heroiczny ów wysiłek może być miarą nudy jaka niezawodnie dopada większość wczasowiczów pod

Komentarze
2004/08/11 01:32:03
przynajmniej zawsze oglądasz filmy, które już znasz - przecież spece od marketingu muszą mieć pewność, że będą ci sie podobać, no nie?
-
2004/08/11 08:22:27
spece od markteingu skupili się na schemacie:
- ona się zakochuje w nim, a on w niej, ale nie za bardzo o tym wiedzą, a jak się dowiedzą to są już jakieś problemy, ale do końca filmu się rozwiążą. (albo nie, p. tytanik)

Na takie coś najłatwiej zaciągnąć do kina jakąś dziunię, a oni mogą sprzedać nam wiadro koli i worek popkornu.
-
2004/08/11 11:44:12
Mam pytanie, czy w pierwszym scenariuszu również przeżywa tylko przyjaciółka? Jeśli tak, to czyja?
-
2004/08/11 12:25:16
hmmm. scenariusz 1. krytycy określają jako "fresk epicki" (np. "Bitwa o Łuk Kurski"), więc losy przyjaciółek są nieistotne.
ale fakt, najmarniejszej babce przetrwanie wychodzi lepiej niż szwarcenegerowi.
Superwyjątkiem jest "Bonnie & Clyde", gdzie przyjaciółka ginie, a reżyser unieśmiertelnia się dzięki tej lekkiej modyfikacji scenariusza nr 3.
-
2004/08/11 18:16:49
Pytam, bo widziałem podobny film, ale tam 20 tysięcy statystów pędziło z PRAWEJ strony na 20 tysięcy statystów z LEWEJ. I próbowałem go jakoś umiejscowić ;>
-
2004/08/11 19:22:17
o kurde. to arabowie musieli być, z prawej na lewą. takie też oblecą. dopisuję.