Blog > Komentarze do wpisu

Inżynierze, umiesz liczyć, licz na siebie

Inżynierze, umiesz liczyć, licz na siebie

Pomaleńku istnienie telepracowników dociera do reszty firmy. Ja np. zaistniałem jako Człowiek W Zielonej Marynarce Który Zniszczył Ksero. Pan Czesio, powiedzmy, z Katowic, obflirtował w trakcie pobytów w Warszawie pół biura,pozostając w pamięci jako Zgrywus Z Kucykiem. Niestety, również bezpośredni przełożony zorientował się, że ma pod sobą paru wałkoni i zaczął przydzielać nam zadania. Z powodów nam nie znanych nie przydzielał nam jednak środków, tzn. szkoleń, narzędzi i takich tam dupereli, zdając się niemal całkowicie na naszą zdolność improwizacji. Warunkiem przyjęcia do roboty było posiadanie samochodu. Mama-emerytka za odprawę nabyła malucha 126 w wersji bis. Na razie samojazd ten wystarczał, bo szef-asekurant wysyłał nas na robotę pociągiem (koszty, koszty !). Miewało to aspekt komiczny, zwłaszcza w połączeniu z wymogiem występowania w garniturze. Otóż rzeczony Czesio udał się do jakiejś pipidówy, gdzie jak raz dochodził tylko osobowy. Trafił do wagonu z górnikami wracającymi z szychty, którzy zagaili przyjaźnie w stylu „te, byznesmen”. Na swoje nieszczęście Czesio się odszczeknął, więc w rezultacie musiał opuścić pociąg przed stacją docelową. Ściślej rzecz biorąc przed jakąkolwiek stacją, tzn. wyskakiwał w biegu.Mnie z kolei wysłano w mission impossible do Piotrkowa. Pociągów do Piotrkowa niet, zaokrętowałem się na pekaes. Dzień mijał szybko, w pewnym momencie okazało się, że mijamy Tomaszów Mazowiecki. Delikatnie spytałem kierowcy, czy czasem nie zawiniemy do Piotrkowa. Piotrków !!? A czemu pan nic nie mówił ? (Naiwny, myślałem, że wystarczy kupić bilet !). Trochę głupio potem wyglądałem w gajerze na poboczu łapiąc stopa. Czy ktoś poza mną jechał stopem w delegację z NAPRAWDĘ PORZĄDNEJ firmy ? (słowo wyjaśnienia: firma jako taka jest naprawdę porządna... nie podam nazwy, bo mógłbym wylecieć, ale chłopaki trochę się dla branży zasłużyli... a opisywane historie, no cóż, warunki brzegowe) Wszystko to razem sprawiło, że szef zaczął się zastanawiać nad sprofesjonalizowaniem naszych działań. Miało to skutki groźne, a przy okazji wyjaśniło nieznane nam dotąd motywacje szefa....
czwartek, 17 czerwca 2004, leniuch102

Polecane wpisy

  • (Tele)pracując z pokoleniem "Ź". Cz. 1

    Po latach spędzonych jako "samotny biały żagiel" żeglujący od klienta do klienta postanowiłem osiąść w jakimś biurze. Akurat zwolniła się stosowna posada w gust

  • Początek końca

    Uważni czytelnicy zauważyli obniżenie częstotliwości notek, które spowodowane było m. in.  tektoniczną zmianą w życiu zawodowym autora. Po latach przestałe

  • Hydrauliczka

    Istnieją miejsca i zawody , gdzie kobieta jest zjawiskiem rzadszym niż pantera śnieżna. Przez 20+ lat pracy w serwisie widziałem w serwerowniach 2, słownie: dwi

Komentarze
2004/06/17 11:06:09
:o)
Będzie o szefowskich motywacjach?
-
2004/06/17 12:17:25
a jak !
-
2004/06/17 13:46:21
wyjaśni sie w nastepnym odcinku - troche?
-
Gość: , *.nkosino.ru
2006/02/14 00:19:33